• "Świetlny przekręt"

    Niedawno minęły trzy lata odkąd w Polsce wprowadzono nakaz używania świateł mijania za dnia przez cały rok. Warto więc pokusić się o podsumowanie.

    Zgodnie z zapowiedzią zwolenników jazdy na światłach w ciągu dnia i uruchomionej przez nich kampanii medialnej nakaz ten miał zredukować liczbę wypadków na polskich drogach o około 20 %. Jak jednak było w rzeczywistości? Wystarczy wejść na stronę internetową policja.pl i zapoznać się ze statystyką wypadków w Polsce w wybranych latach. I tak w 2006 r., kiedy nie było nakazu włączania świateł w ciągu dnia, liczba wypadków w naszym kraju wyniosła 46876, natomiast w 2007 r., kiedy nakaz ten zaczął obowiązywać, liczba ta wzrosła o 5,6 % i wyniosła 49536. Odnotowano wzrost liczby wypadków, rannych i zabitych pomimo wcześniejszego trendu malejącego. Trudno więc mówić o jakiejkolwiek poprawie bezpieczeństwa, a co dopiero o 20–procentowym spadku liczby wypadków. Wprawdzie liczba samochodów w roku 2007 r. wzrosła, jednak począwszy od roku 2000 liczba pojazdów nad Wisłą rośnie co roku w podobnym tempie, przy stałym spadku liczby wypadków. Co więcej, w kolejnych latach liczba wypadków zaczęła ponownie spadać, co jest tylko potwierdzeniem faktu, ze trend malejący został zakłócony wprowadzeniem nakazu włączania świateł w dzień, bo przecież inne czynniki mające wpływ na wypadkowość nagle nie zmieniły się o 180 stopni, więc nie mogły spowodować takiej gwałtownej zmiany w 2007 r. Można zaryzykować więc twierdzenie, że gdyby nie włączone światła, to liczba wypadków, rannych i zabitych byłaby teraz sporo niższa. Przedstawiamy to na poniższym wykresie.



    Wszystko wskazuje więc na to, że pozytywny wpływ używania świateł w ciągu dnia jest mitem. Między innymi dlatego w Austrii na początku 2008 r. zniesiono taki sam nakaz po dwóch latach obowiązywania, a od tego czasu liczba zdarzeń drogowych wyraźnie zmalała.

    Dlaczego tak się stało? Austriacy zrozumieli, że z dróg nie korzystają jedynie samochody. Są tam również obiekty niewyposażone w światła, takie jak piesi, rowerzyści, czy inne obiekty. W sytuacji obowiązywania nakazu kierowcy przyzwyczaili się do tego, iż wszystko co znajduje się na drodze ma włączone światła i przestali w porę dostrzegać obiekty nieoświetlone. To właśnie piesi i rowerzyści byli grupą, która najbardziej ucierpiała na tym nakazie – liczba wypadków z ich udziałem istotnie wzrosła. Identycznie zresztą sytuacja wygląda w Polsce oraz każdym kraju, który w ostatnim czasie wprowadził podobny nakaz.

    Ponadto zarówno w Austrii, jak i w Polsce odnotowano wzrost liczby wypadków z udziałem motocyklistów. W Polsce liczba ta wzrosła nagle aż o 16,8 %, a zabitych motocyklistów o 40 % (!), mimo że nie zanotowano gwałtownego wzrostu liczby zarejestrowanych motocykli. Co więcej, fakt ten jest pomijany w oficjalnych publikacjach policji i rządu, w których kładzie się za to nacisk na spadek liczby wypadków w pewnych kategoriach o ... 0,5 %, co ma świadczyć o skuteczności nakazu. A rzeczywistość wygląda tak, że w sytuacji, kiedy każdy pojazd ma zapalone światła, motocykliści przestali, tak jak dawniej, wyróżniać się w ruchu ulicznym, a z racji swych mniejszych rozmiarów i prędkości, z jaką się poruszają, zostali narażeni na dodatkowe niebezpieczeństwo. Z tego powodu organizacje motocyklistów zablokowały wszelkie próby wprowadzenia takiego przepisu w krajach zachodnich.

    Wracając do Austrii. Użytkownicy dróg byli często oślepiani przez auta, które miały źle wyregulowane światła. Wystarczyło też, że auto podskoczyło na nierównościach albo kierowca zabrał 3 pasażerów na tylną kanapę i nie zmienił ustawienia świateł, przez co oślepiał nadjeżdżające z naprzeciwka samochody.

    Austriakom częściej zaczęły przepalać się żarówki. Pół biedy, gdy auto bez sprawnego jednego reflektora poruszało się w dzień, jednak gdy taki "cyklop” wyjechał na drogę w nocy, stwarzał poważne niebezpieczeństwo. Ludzie bowiem nie potrafili często sami wymienić żarówki, a wizytę w warsztacie odkładali w czasie. Wysyp „cyklopów” można doskonale zaobserwować również i w naszym kraju, gdzie nawet co dziesiąty samochód ma niesprawne oświetlenie. A czy jazda w nocy z przepaloną jedną żarówką ma pozytywny wpływ na bezpieczeństwo? Niewątpliwie nie.

    Niebagatelną rolę w zniesieniu nakazu jazdy na światłach w ciągu dnia w Austrii odegrały względy ekologiczne. Wiadomo, że auto na włączonych światłach spala o kilka procent więcej paliwa (jest to różna wartość w zależności od mocy silnika i warunków ruchu), przez co emituje więcej dwutlenku węgla i innych substancji toksycznych do atmosfery. W przypadku pojedynczego pojazdu różnica ta jest niemal niezauważalna, jednak przemnożona przez liczbę samochodów w całym kraju, robi się groźna.

    I wreszcie najważniejsze – w Austrii przeprowadzono badania pod kierunkiem profesora Ernsta Pflegera polegające na analizie reakcji badanych kierowców na włączone światła mijania w rzeczywistym ruchu drogowym. Pokazały one, że używanie świateł w dzień nie działa korzystnie na bezpieczeństwo, a wręcz przeciwnie – w niektórych sytuacjach może być szkodliwe (dłuższa reakcja oka na włączone światło, koncentracja uwagi na światłach nadjeżdżających samochodów). To był gwóźdź do trumny dla świateł w dzień w Austrii, która niezwłocznie wycofała się z tego pomysłu.

    W Polsce zarejestrowanych jest ponad 14 mln pojazdów osobowych. Doliczając do tego samochody ciężarowe oraz ruch tranzytowy mamy poważne źródło zanieczyszczeń. Ekolodzy obliczają, iż od 17 kwietnia 2007 r. do atmosfery emitujemy rocznie więcej o ponad 500 tys. ton dwutlenku węgla niż przed wprowadzeniem nakazu. Zważywszy na brak pozytywnego wpływu używania świateł na bezpieczeństwo drogowe, jest to świadome i bezcelowe zatruwanie środowiska naturalnego. Dziwi zatem fakt, że na ten problem nikt tak naprawdę nie zwraca uwagi, za to media emocjonują się akcjami typu "Godzina dla Ziemi”, których efekt jest praktycznie tylko wizerunkowy.

    Większe zużycie paliwa z tytułu włączonych świateł mijania ma również swoje konsekwencje ekonomiczne – z jednej strony zwiększa się wpływ z akcyzy do budżetu państwa oraz rosną zyski firm paliwowych i żarówkowych, a z drugiej strony chudnie portfel kierowców. Szacuje się, że w Polsce koszt samego paliwa zużytego z tego powodu wynosi aż trzy mln zł dziennie, a w roku wprowadzenia nakazu sprzedaż żarówek samochodowych wzrosła o 60 %.

    Niekorzystne konsekwencje używania świateł w ciągu dnia można wprawdzie zniwelować stosując specjalne światła do jazdy dziennej, które pobierają zdecydowanie mniej energii i są bardziej trwałe, a do tego nie powodują efektu olśnienia. Jednak z uwagi na ich koszt (kilkaset złotych) oraz czasochłonność, a czasem brak możliwości montażu w niektórych modelach samochodów, niewielu kierowców się na nie decyduje i w efekcie używa zwykłych świateł mijania, zaprojektowanych przecież do jazdy nocą.

    Jak kwestia świateł wygląda w Europie? Nakaz taki obowiązuje wyłącznie w krajach skandynawskich oraz w większości postkomunistycznych państw Europy Środkowej. Kraje zachodnie, takie jak m.in. Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Hiszpania, Szwajcaria nie zdecydowały się na jego wprowadzanie. Nakaz wycofano w Austrii oraz Chorwacji. Ciekawym przypadkiem jest Grecja, gdzie obowiązuje zakaz używania świateł w ciągu dnia. Warto nadmienić, że Komisja Europejska, która początkowo rekomendowała używanie świateł w ciągu dnia, wycofała się z tego pomysłu w listopadzie 2007 r. i jako kompromisowe rozwiązanie wydała dyrektywę, nakładającą na producentów aut obowiązek montownia od 2011 r. świateł do jazdy dziennej, które jednak muszą dać się wyłączyć bez użycia narzędzi.

    Natomiast niektóre kraje pozaeuropejskie, takie jak np. USA, Japonia, Australia rozważały wprowadzenie takiego nakazu, jednak wycofały się z tego pomysłu po przeprowadzeniu szczegółowych badań na ten temat. Raport amerykańskiej Rządowej Agencji ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA) oraz wspomniane już badania austriackiego Instytutu Kompleksowego Badania Wypadków i Bezpieczeństwa EPIGUS stwierdzają wyraźnie, że światła używane w ciągu dnia nie mają żadnego pozytywnego wpływu na bezpieczeństwo. Mogą za to prowadzić do dekoncentracji, odwracają uwagę od obiektów niewyposażonych w światła, takich jak piesi, czy rowerzyści oraz trudniej przez nie ocenić odległość i prędkość nadjeżdżającego z przeciwka pojazdu. Japończycy w wyniku przeprowadzonych badań wręcz stwierdzili, że nakaz taki byłby niebezpieczny dla motocyklistów.

    Biorąc pod uwagę powyższe argumenty oraz fakt, że w Austrii po wycofaniu nakazu liczba wypadków wyraźnie spadła, nasuwa się proste pytanie: dlaczego w Polsce nadal obowiązuje ten szkodliwy i nieekonomiczny nakaz? To przecież chyba niemożliwe, aby rządzący przedkładali wyższe wpływy z akcyzy paliwowej nad bezpieczeństwo swoich obywateli. Niestety jest to faktem. Po pierwsze, dzięki temu przepisowi do kasy państwa wpływa rocznie około 500 mln zł rocznie, niebagatelna kwota dla budżetu państwa. Po drugie, obecna partia rządząca była inicjatorem jego wprowadzenia, wbrew woli ówczesnego rządu.

    Warto zatem prześledzić historię wprowadzenia tego nakazu i prób jego zlikwidowania. Nakaz używania w dzień świateł mijania został wprowadzony za rządów PiS, ale był inicjatywą posłów PO, którzy „przemycili” go w poprawce do ustawy dotyczącej zupełnie innego zagadnienia (uprawnień Straży Granicznej). Niektórzy posłowie sami potem przyznawali, że nie wiedzieli nad czym głosowali, a ówczesny poseł PiS (obecnie PO) Antoni Mężydło przyznał wręcz, że gdyby wiedział, to by głosował „za”, bo go „syn do tego przekonał”. Dziwny powód głosowania na „tak”, zwłaszcza gdy chodzi o przepis wpływający na życie i zdrowie ludzkie (jak się teraz okazuje, negatywnie). Warto dodać, że tylko 2 posłów PO głosowało „przeciw”, natomiast większość posłów PiS nie poparło tej poprawki.

    Wprowadzenie tego przepisu w Polsce zostało poprzedzone kampanią medialną, utworzono nawet „Koalicję Na Rzecz Jazdy Na Światłach Przez Cały Rok”, w skład której weszły takie firmy jak Bosch (producent żarówek i akumulatorów), Hella (producent światła do jazdy dziennej), czy BP i Total (producenci paliwa) oraz inne firmy i organizacje nie mające często nic wspólnego z bezpieczeństwem ruchu drogowego.



    Wspólnie z Krajową Radą Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego wynajęły one firmę PR, której zadaniem było przeprowadzenie kampanii mającej za zadanie złagodzenie społecznego oporu przeciwko planowanemu nowemu prawu. Tak oto owa firma „chwali” się na swojej stronie internetowej skutkami swoich działań, z których wynika, że polskie społeczeństwo, a zwłaszcza kierowcy, padli ofiarą zwykłej manipulacji, żeby nie napisać – oszustwa.



    I w Polsce podjęto oczywiście próby zniesienia tego szkodliwego nakazu. Pierwsza interpelacja autorstwa posła PO Jarosława Pięty o mały włos nie skończyła się wyrzuceniem go z Klubu Parlamentarnego PO przez Zbigniewa Chlebowskiego, późniejszego bohatera tzw. „afery hazardowej”. Z kolei posłowie PiS i LiD złożyli projekty ustaw znoszących wspomniany nakaz, ale bez skutku, ponieważ prace nad tymi projektami zostały zablokowane przez marszałka Komorowskiego, a posłowie opozycji przyznają, że Platforma Obywatelska nie chce podejmować nawet dyskusji na ten temat. W ostatnich tygodniach zapowiedziano złożenie wniosku o uchylenie szkodliwego przepisu do Trybunału Konstytucyjnego, ze względu na wspomniane już nieprawidłowości podczas jego uchwalenia, co może być ostatnią szansą na powrót do starych przepisów, miejmy nadzieję, że skuteczną.

    Drivers Against Daytime Running Lights – http://dadrl.pl
    Ten artykuł powstał na podstawie tematu: "Świetlny przekręt" started by dadrl View original post
    Komentarze 32 Komentarze
    1. Avatar Azathoth
      Azathoth -
      Ja tak na szybko po looknięciu na wykres
      to w sumie wygląda tak jakby w 2006 zaczął się gwałtowny wzrost wypadków, który zahamowało właśnie wprowadzenie świateł
    1. Avatar Aregirs
      Aregirs -
      No i tak BTW, jaki wpływ może mieć wprowadzenie nakazu na dane sprzed wprowadzenia nakazu?
      Tak, chodzi mi o to, że są różnice między "estymowanymi przebiegami krzywych w przypadku nie wprowadzania nakazu" a udokumentowanymi przebiegami tych krzywych w 2006. roku, podczas gdy nakaz wprowadzono w 2007 r.
    1. Avatar dadrl
      dadrl -
      Cytat Napisał Aregirs Zobacz post
      No i tak BTW, jaki wpływ może mieć wprowadzenie nakazu na dane sprzed wprowadzenia nakazu?
      Tak, chodzi mi o to, że są różnice między "estymowanymi przebiegami krzywych w przypadku nie wprowadzania nakazu" a udokumentowanymi przebiegami tych krzywych w 2006. roku, podczas gdy nakaz wprowadzono w 2007 r.
      Ludzie! Czy wy umiecie czytać wykresy?
      Więc wyjaśniam - to nie jest wykres ciągły, bo okresem statystycznym jest ROK KALENDARZOWY, nie dzień ani nie sekunda.
      W 2006 było x wypadków, a w 2007 x+n. To co jest pomiędzy to jest tylko połączenie linią.
    1. Avatar Aregirs
      Aregirs -
      Ok, mój błąd (powinienem się domyślić po tych różniących się odcieniem kropkach).
    1. Avatar Azathoth
      Azathoth -
      To co jest pomiędzy to jest tylko połączenie linią.
      Ale wizualnie może to wprowadzać w błąd, może te połączenie jest niepotrzebne?

      Dodano:

      Oj żeby było jasne, ja rozumiem ten wykres, tylko właśnie piszę o mylnych wrażeniach wizualnych, spowodowanych łączeniem punktów i wyborem typu wykresu.
      Może gdyby to był histogram, byłoby lepiej.

      Ech człowiek się stara coś poradzić, by uniknąć nieporozumień, a kończy się że mu zarzucą brak umiejętności czytania wykresów ;<
    1. Avatar Pan Dzikus
      Pan Dzikus -
      Nie potraficie czytać wykresów. Na wykresie poszczególne punkty oznaczają liczbę wypadków w całym roku.
    1. Avatar Aregirs
      Aregirs -
      Cytat Napisał Pan Dzikus Zobacz post
      Nie potraficie czytać wykresów. Na wykresie poszczególne punkty oznaczają liczbę wypadków w całym roku.
      Tzn. punkty wyróżniające się wizualnie z linii.
    1. Avatar dadrl
      dadrl -
      Cytat Napisał Azathoth Zobacz post
      Ale wizualnie może to wprowadzać w błąd, może te połączenie jest niepotrzebne?[COLOR="Silver"]

      Ech człowiek się stara coś poradzić, by uniknąć nieporozumień, a kończy się że mu zarzucą brak umiejętności czytania wykresów ;<
      Sorry, ale tłumaczyłem to już ponad setkę razy różnym ludziom i mnie to już mierzi. Ale ty przyznałeś przynajmniej od razu rację i to bodaj pierwszy taki przypadek, co dobrze o tobie świadczy.
    1. Avatar Aregirs
      Aregirs -
      Ale ty przyznałeś przynajmniej od razu rację i to bodaj pierwszy taki przypadek
      Nieprawda, ja byłem pierwszy
    1. Avatar Azathoth
      Azathoth -
      Sorry, ale tłumaczyłem to już ponad setkę razy różnym ludziom
      Czyli inni ludzie często nie rozumieją tego wykresu , to w sumie trochę potwierdza że forma wykresu nie trafia w lud

      ja bym to serio dał jako histogram
    1. Avatar dadrl
      dadrl -
      Cytat Napisał Azathoth Zobacz post
      Czyli inni ludzie często nie rozumieją tego wykresu , to w sumie trochę potwierdza że forma wykresu nie trafia w lud

      ja bym to serio dał jako histogram
      Już był, ale wtedy na zachodzie nie rozumieli (widać tam inaczej myślą), a te dane będą dowodem w sprawie przed trybunałem w Strasburgu.
    1. Avatar Walter Benjamin
      Walter Benjamin -
      W Trybunale w Strasburgu? A naruszeniem którego niby z praw człowieka są te światła?
    1. Avatar dadrl
      dadrl -
      Cytat Napisał Walter Benjamin Zobacz post
      W Trybunale w Strasburgu? A naruszeniem którego niby z praw człowieka są te światła?
      The convention concerning the power of Authority
      The Law in respect of the protection of Infants (1969)
      The Obligation of Protection
      The Principle of Equality
      Declaration of Human Rights (1948) Article Three
      The Laws of Logic
      Public Ethics and Morals
    1. Avatar Walter Benjamin
      Walter Benjamin -
      Cytat Napisał dadrl Zobacz post
      The convention concerning the power of Authority
      The Law in respect of the protection of Infants (1969)
      The Obligation of Protection
      The Principle of Equality
      Declaration of Human Rights (1948) Article Three
      The Laws of Logic
      Public Ethics and Morals
      W ogóle rozumiesz, co napisałeś? Chodzi mi o artykuły Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, bo nic innego nie może być zaskarżone przed Trybunałem niż ich złamanie. Ani konwencja o prawie właściwym w sprawach dzieci ani Powszechna Deklaracja Praw Człowieka ani "publiczna etyka i moralność" ani nic z tego, co wyżej, nimi nie są.
    1. Avatar dadrl
      dadrl -
      Cytat Napisał Walter Benjamin Zobacz post
      W ogóle rozumiesz, co napisałeś? Chodzi mi o artykuły Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, bo nic innego nie może być zaskarżone przed Trybunałem niż ich złamanie. Ani konwencja o prawie właściwym w sprawach dzieci ani Powszechna Deklaracja Praw Człowieka ani "publiczna etyka i moralność" ani nic z tego, co wyżej, nimi nie są.
      Człowieku, masz z sobą jakiś problem? Skontaktuj się może z Dr. Gerald G. Sander, M.A., Mag.rer.publ., Stuttgart, Germany i nie zawracaj dupy. Skończyłem.
    1. Avatar Azathoth
      Azathoth -
      Wykresy mi zniknęły.

      Ale dadrl , strasznie emocjonalnie do tego podchodzisz . Walter powiedział że to nie jest podstawą do Strasburgu, a Ty tak do razu z nerwami.
    1. Avatar rkacz
      rkacz -
      Rzeczywiście trudno się doszukiwać naruszenia praw człowieka.
      Sam wzrost kosztów eksploatacji raczej nim nie jest.
      A tak, przy okazji, to kiedyś liczyłem o ile rośnie zużycie paliwa przez załączone światła.
      Nie jest to wiele, bo ok. litra benzyny na jakieś 30 godzin pracy silnika (mniej więcej, a dokładniej, to zależy od kilku zmiennych: mocy żarówek - bo są różne, sprawności silnika - zmienna, zależna od wielu czynników, ale na poziomie 20-30%), jednak:
      30 samochodów stojących w korku na światłach spala ten litr w ciągu godziny, 300 w ciągu 6-ciu minut, 3000 w ciągu 36-ciu sekund - i oni ka..urwał chcą żebym wyłączał telewizor ze standby'ja.
      (W sumie, to chyba policzę to jeszcze raz i wrzucę na bloga - ale nie wiem kiedy )
    1. Avatar zbychu
      zbychu -
      Chciałbym zwrócić uwagę na inny aspekt. Powyższy artykuł jest jednostkowym przykładem działania systemu. Opisuje przesłanki wprowadzenia zmian w prawie, nierzetelność przeprowadzonych analiz i niechęć do przyznania się do błędów systemu. Za systemem stoją konkretni ludzie, jeśli nie zostaną zmuszeni do wycofania się z błędnych decyzji, będą w nie brnąć bez końca nie oglądając się na wyrządzone szkody. Tak jest zawsze, mnóstwo nieprzemyślanych decyzji prawnych, ewidentnie szkodzi, mimo to działa w najlepsze, bez widoków na zmianę. Przyjazne państwo Palikota miało obnażyć absurdy i co, gdzie efekty tak spektakularnych zapowiedzi. System nie tylko rządzi ale przede wszystkim, skutecznie potrafi się bronić.
    1. Avatar dadrl
      dadrl -
      Cytat Napisał rkacz Zobacz post
      Rzeczywiście trudno się doszukiwać naruszenia praw człowieka.
      Sam wzrost kosztów eksploatacji raczej nim nie jest.
      A tak, przy okazji, to kiedyś liczyłem o ile rośnie zużycie paliwa przez załączone światła.
      Nie jest to wiele, bo ok. litra benzyny na jakieś 30 godzin pracy silnika (mniej więcej, a dokładniej, to zależy od kilku zmiennych: mocy żarówek - bo są różne, sprawności silnika - zmienna, zależna od wielu czynników, ale na poziomie 20-30%), jednak:
      30 samochodów stojących w korku na światłach spala ten litr w ciągu godziny, 300 w ciągu 6-ciu minut, 3000 w ciągu 36-ciu sekund - i oni ka..urwał chcą żebym wyłączał telewizor ze standby'ja.
      (W sumie, to chyba policzę to jeszcze raz i wrzucę na bloga - ale nie wiem kiedy )
      A prawo do równego traktowania i jednakowe prawo do ochrony życia i zdrowia każdego obywatela?

      Dodano:

      Cytat Napisał Azathoth Zobacz post
      Wykresy mi zniknęły.

      Ale dadrl , strasznie emocjonalnie do tego podchodzisz . Walter powiedział że to nie jest podstawą do Strasburgu, a Ty tak do razu z nerwami.
      Ponieważ pracuje nad tym prawnik ze Strasburga i on chyba lepiej wie co ma robić?
    1. Avatar Saiph
      Saiph -
      Co się stało z wykresem? Mogę prosić o jego przywrócenie i podanie odnośnika do źródła danych (bardziej szczegółowego, niż policja.pl)?