• Zło ze wschodu - artykuł o służbie zdrowie, New York Times, 1910 r.

    Załącznik 140
    W związku z reformą służby zdrowia w Stanach dużo mówi się o jej rosnących kosztach, milionach nieubezpieczonych i o tym jak zbliżenie się do modelu europejskiego uratuje dziesiątki tysięcy ludzi. Praktycznie nie mówi się o tym, że medycyna i ubezpieczenia zdrowotne są jednym z ciężej regulowanych sektorów gospodarki, i że obecna sytuacja wynika bezpośrednio z tych regulacji.
    Jeszcze rzadziej mówi się o tym jak wyglądała służba zdrowia zanim te regulacje wprowadzono. Jednak niedawno natknąłem się na artykuł dość szczegółowo opisujący jak dawniej zorganizowana była służba zdrowia, którego tłumaczenie zamieszczam poniżej.


    ______________________________________________________________________
    Lekarz potępia praktykę dla klubów

    ______________________________________________________________________

    Medyczna profesja zdegradowana przez hurtową pracę dla stowarzyszeń.

    ______________________________________________________________________


    ZŁO ZE WSCHODU

    ______________________________________________________________________

    Zwykli lekarze ledwo wiążą koniec z końcem - lekarze klubowi zmuszeni do zabiegania o głosy.

    ______________________________________________________________________

    W jednym z profesjonalnych tygodników medycznych lekarz z południowo-wschodniej części miasta skarży się, że "zło praktyki dla klubów" utrudnia postęp i zmniejsza skuteczność usług medycznych w tej części miasta, pozbawiając dużej części godnych i kompetentnych lekarzy owoców pracy i nauki do których czują się uprawnieni.

    Uskarżającym się lekarzem jest Dr Morris Joseph Clurman z 142 Rivington Street. W swoim artykule w Medical Record zatytułowanym "Zło praktyk dla klubów na południowym wschodzie" pisze:

    "Wśród lokalnej społeczności medycznej, szczególnie w południowo wschodniej części miasta, w ostatnich latach pojawiło się zło tak szybko szerzące się, tak potężne i destruktywne dla idei medycyny, że z czasem tylko mityczny Perseusz będzie w stanie zniszczyć tę Meduzę, jeśli praktycy medycyny z naszego miasta nie podejmą zdecydowanych działań by powstrzymać go teraz."

    "Zło o którym mówię to oczywiście obecny stan praktyki dla klubów z towarzyszącym mu poniżeniom lokalnego bractwa medycznego. Obecnie w śródmieściu istnieje coś pomiędzy 1500 a 2000 klubów, stowarzyszeń i wspólnot charytatywnych utworzonych głównie przez niższa klasę robotników w dwóch celach - życia społecznego i wzajemnej pomocy."

    "W każdym stowarzyszeniu powstał zwyczaj wyborów lekarza, który za wynagrodzeniem ma opiekować się jego członkami. Wysokość tego wynagrodzenia omówimy później."

    "Dwadzieścia lat temu, gdy praktyka dla klubów dopiero raczkowała, stowarzyszenia wysyłały skromnych delegatów do jakiegoś lekarza by poprosić go o opiekę nad członkami ich klubu za uczciwe i rozsądne wynagrodzenie. W większości wypadków taki lekarz zastanowiłby się dwa razy zanim zgodziłby się na taką umowę, gdyż rutynowa praktyka dla rodzin, naturalnie wymagająca wielu powrotów do pacjenta, wydawała się znacznie bardziej opłacalna niż tania praktyka kontraktowa dla klubów. Jednak młodzi i ambitni nowicjusze szukali sposobów znalezienia pacjentów i wydawało się to łatwym sposobem związania końca z końcem, a także rozreklamowania się w uczciwy i etyczny sposób."

    "Klubowy lekarz stykał się w ten sposób z dużą liczbą pacjentów, z którymi nie spotkałby się inaczej. Z czasem jednak, po ustaleniu swojej reputacji jako pracowitego - i być może dobrego - stawał się w mniejszym lub większym stopniu niezależny."

    "Jednak wraz z rosnącą ilością praktyków w mieście powstała między nimi konkurencja, by zostać wybranym do świadczenia usług w jak największej ilości stowarzyszeń. Wielu zabiegało o te stanowiska i przez jakiś czas wyglądało na to, że znaleziono nowe Eldorado."

    "Teraz jednak role się odwróciły. To lekarze szukali stowarzyszeń a nie vice versa, jak dawniej. Stowarzyszenia odkryły, że ponieważ tak bardzo zabiegano o stanowiska klubowych lekarzy, mogły one teraz wybrzydzać i wybierać spośród wielu kandydatów."

    "Cóż to za poniżający spektakl, patrzeć na tych trzech czy czterech ludzi w czasie wyborów w jednym ze stowarzyszeń. Każdy kandydat przychodzi w pełni przygotowany z kartami do głosowania, z jego nazwiskiem, które są rozdawane członkom stowarzyszenia. W czasie głosowania i liczenia głosów lekarze ci siedzą jak skazańcy czekając na wyniki. Trudno powiedzieć kto powinien być bardziej zmartwiony po przeliczeniu głosów - szczęśliwy (?) zwycięzca, czy pokonani kandydaci."

    "Dziś praktycznie każdy robotnik w mieście jest członkiem jakiegoś klubu, który ma swojego lekarza. Zobaczmy więc ile wynosi przeciętne wynagrodzenie dla klubowego medyka. Z nielicznymi wyjątkami cena 'za głowę' jest następująca: Jeden dolar* za rok, za każdego nieżonatego członka i $3 za rok, za każdego żonatego, za świadczenie usług dla całej jego rodziny. Nie zapominajmy przy tym, że przeciętny robotnik w naszym mieście z reguły nie wierzy w jednodzietne rodziny."

    "Na tych warunkach od klubowego lekarza oczekuje się przybycia na każde zawołanie. Często zdarza się, że jest wzywany 40-50 razy w roku przez jedną rodzinę. Nie raz wzywany jest w niesamowicie trywialnych sprawach, gdyż tak łatwo jest otrzymać jego usługi. Cóż za wstyd i hańba dla naszej szlachetnej profesji."

    "W wyniku tego stanu rzeczy lekarze klubowi stają się nieuważni i niechlujni w swojej praktyce. Ich umiejętności diagnostyczne nie tylko się nie rozwijają ale przez atropię degenerują do tego stopnia, że ich rady są nie warte niewiele więcej niż okolicznego znachora."

    "Żyjemy w zbyt oświeconym wieku by nie być w stanie zapobiec lub przynajmniej zmniejszyć większość zła tego świata, a zło praktyk klubowych jest jednym z tych, które można rozwiązać całkowicie i zmieść je z powierzchni Ziemi. Aby tego dokonać lekarze naszego miasta muszą podjąć zdecydowane i intensywne działania."

    *) Ok. $23 w dzisiejszych dolarach, po uwzględnieniu inflacji.

    New York Times - 06.11.1910
    Oryginał
    Tłumaczenie - Ivan Ivanov
    Ten artykuł powstał na podstawie tematu: Zło ze wschodu - artykuł o służbie zdrowie, New York Times, 1910 r. started by Ivan Ivanov View original post
    Komentarze 18 Komentarze
    1. Avatar Mariusz
      Mariusz -
      Faktycznie "dużo się mówi" ale mnie ameykańska służba zdrowia tak obchodzi jak Amerykanów polska. Zwłaszcza ta 100 lat tmu.
    1. Avatar Ivan Ivanov
      Ivan Ivanov -
      Hm, trochę niemądre podejście
      Wszak zastanawiając się nad ulepszeniem naszej służby zdrowia warto porównać to co mamy z systemami z innych krajów i z innych czasów.
      Tak czy siak, to taka ciekawostka. Bo jeśli chodzi o tematy historyczne, mnie np. dużo bardziej interesuje codzienne życie ludzi z dawnych czasów, niż wojny i wielka polityka.
    1. Avatar Mariusz
      Mariusz -
      Niemądre, być może. Ale niestety obywateli USA za bardzo nie obchodzi co się u nas dzieje - mówię o tych mieszkańcach co w ogóle wiedzą że jest taki kraj jak Polska.
      A co do systemu opieki zdrowotnej, to chyba Ivanie jesteśmy zgodni że "krok" do przodu Obamy jest dokładnie sytuacją odwrotną? Ale to problem USA, w dodatku problem który będzie odczuwalny za kilkanaście lat.
    1. Avatar Ivan Ivanov
      Ivan Ivanov -
      Cytat Napisał Mariusz Olejniczak Zobacz post
      Niemądre, być może. Ale niestety obywateli USA za bardzo nie obchodzi co się u nas dzieje - mówię o tych mieszkańcach co w ogóle wiedzą że jest taki kraj jak Polska.
      No, temu nie przeczę. Chodziło mi raczej o to, że jeśli kogoś interesuje służba zdrowia w ogóle, to nie ma powodu żeby się nie zainteresować jak działała przy względnie wolnym rynku. Nawet jeśli miało to miejsce w Ameryce, 100 lat temu.

      A co do systemu opieki zdrowotnej, to chyba Ivanie jesteśmy zgodni że "krok" do przodu Obamy jest dokładnie sytuacją odwrotną? Ale to problem USA, w dodatku problem który będzie odczuwalny za kilkanaście lat.
      No tak, ale artykuł np dość dobrze odrzuca zarzut "gdyby nie państwowa opieka, biednych ludzi nie byłoby stać na lekarzy", niezależnie od tego czy mówimy o Ameryce czy o Polsce.
    1. Avatar K.Z.K.G.
      K.Z.K.G. -
      Cytat Napisał Mariusz Olejniczak Zobacz post
      Faktycznie "dużo się mówi" ale mnie ameykańska służba zdrowia tak obchodzi jak Amerykanów polska. Zwłaszcza ta 100 lat tmu.
      Jejku, Mariuszu,ja nie lubię nabijania wpisów w rodzaju "Mnie to nie obchodzi", zwłaszcza w tym dziale. Wtedy można po prostu kliknąć "Wstecz". :/ Kto wie, czy kiedyś nie poczytasz tu o Sumerach, czy jeszcze bardziej odległych ciekawostkach

      Ale niestety obywateli USA za bardzo nie obchodzi co się u nas dzieje - mówię o tych mieszkańcach co w ogóle wiedzą że jest taki kraj jak Polska
      No i?

      Ale to problem USA, w dodatku problem który będzie odczuwalny za kilkanaście lat.
      No i? Co to ma wszystko do tematu? Na tym forum mówiliśmy, mówimy i nieraz będziemy mówić o problemach USA, Somalii, Europy i stawiąc hipotezy co do przyszłości Rozumiem, że temat Cię nie zainteresował, ale naprawdę nie ma się co dopisywać na siłę w takim razie.

      Jak dla mnie ten temat to perełka.
      Raz, że też totalnie nie miałem pojęcia o takim oddolnym systemie, dwa, że widzę że nieźle wrzucają gazety. Angielski jest taki sam, Ivan? Nie masz trudności? Na przyszłość tylko nie masz chyba co cudzysłowować przed każdym zdaniem, wystarczy jeden cudzysłów na początku i na końcu. "Zło praktyki dla klubów" dziwnie brzmi, ale jak dłużej pomyślałem to chyba poprawne.

      Tak, upadło dziś wiele takich wynalazków...ciekawe czy winą są ubezpieczenia, większa atomizacja ludzi, silniejsze prerogatywy państwa...

      Szukaj dalej. Wartościowa sprawa, pamiętaj tylko, żeby nie wysuwać zbyt szerokich wniosków z jednej gazety.
    1. Avatar Pan Dzikus
      Pan Dzikus -
      I tak, kurna, wygląda kapitalizm. Klient rządzi rynkiem a dostawcy towarów i usług grzecznie mu służą na dwóch łapkach. Jak państwo nakazuje płacić ubezpieczenia albo co gorsza, płaci lekarzom z podatków, to lekarze mają gdzieś jakość usług oraz ich ceną bo i tak kasę dostaną. W "Wolnym wyborze" Friedmana czytałem, że po wprowadzeniu Medicare koszty wzrosły a jakość usług spadła.
    1. Avatar Mariusz
      Mariusz -
      Cytat Napisał K.Z.K.G. Zobacz post
      Jejku, Mariuszu,ja nie lubię nabijania wpisów w rodzaju "Mnie to nie obchodzi", zwłaszcza w tym dziale. Wtedy można po prostu kliknąć "Wstecz". :/ Kto wie, czy kiedyś nie poczytasz tu o Sumerach, czy jeszcze bardziej odległych ciekawostkach
      No i?
      No i? Co to ma wszystko do tematu? Na tym forum mówiliśmy, mówimy i nieraz będziemy mówić o problemach USA, Somalii, Europy i stawiąc hipotezy co do przyszłości Rozumiem, że temat Cię nie zainteresował, ale naprawdę nie ma się co dopisywać na siłę w takim razie.

      Jak dla mnie ten temat to perełka.
      Odpisałem co o tym myślę. Miałem to inaczej ująć? Nie widzę powodów. Nadal uważam że służba zdrowia w USA, Kambodży, Sealandii nie ma za dużego związku z polską. Nadal uważam że zmiany które zachodzą teraz w USA będą odczuwalne za kilkanaście lat. Być może jestem ododosbniony w tych poglądach na forum - myślę że jakoś to przeżyję.
      Jak bardzo Ci przeszkadzają te trzy posty włącznie z tym to po prostu je skasuj i będzie po sprawie.
    1. Avatar Ivan Ivanov
      Ivan Ivanov -
      Cytat Napisał K.Z.K.G. Zobacz post
      Angielski jest taki sam, Ivan? Nie masz trudności?
      Trochę inny ale w zasadzie dużo się nie zmieniło. Zresztą chyba to ma więcej wspólnego ze sposobem pisania dziennikarzy w tamtych czasach, kiedy trzeba było oszczędzać na każdym słowie, niż z faktycznymi zmianami w samym języku. Np. "Zło praktyki dla klubów" po angielsku brzmi dobrze i jest zwięzłe, ale po Polsku rzeczywiście już jest trochę koślawe, ale nie miałem lepszego pomysłu.

      Poza tym doktorek używał sporej ilości wyszukanych słów, ale nie było niczego z czym słownik by sobie nie poradził

      Na przyszłość tylko nie masz chyba co cudzysłowować przed każdym zdaniem, wystarczy jeden cudzysłów na początku i na końcu.
      Cudzysłowie są w takiej formie jak w oryginalnym artykule

      Tak, upadło dziś wiele takich wynalazków...ciekawe czy winą są ubezpieczenia, większa atomizacja ludzi, silniejsze prerogatywy państwa...
      Wszystko po trochu.
      Ubezpieczenia tak, ale bardzo im pomogła możliwość odpisania wydatków na ubezpieczenia zdrowotne od podatku dochodowego, która została wprowadzona w czasie II WŚ. Wcześniej (a nawet przez lata po wojnie) z ubezpieczenia korzystano do przypadków katastrofalnych (drogie operacje itp.), ale nowa polityka podatkowa sprawiła że stopniowo ludzie zaczęli korzystać z ubezpieczeń do opłacenia rutynowych badań czy leczenia sezonowej grypy.
      Potem zaczęto wprowadzać coraz więcej regulacji, państwowej opieki dla starszych, biednych, itp.

      Ciekawa sprawa z tą atomizacją. Trudno powiedzieć czy to ona spowodowała rozpad stowarzyszeń, czy raczej jest ona wynikiem ich rozpadu.

      Raz, że też totalnie nie miałem pojęcia o takim oddolnym systemie
      Ja właśnie parę razy słyszałem, ale nie miałem żadnych źródeł, więc strasznie się ucieszyłem jak wpadłem na ten artykuł.

      dwa, że widzę że nieźle wrzucają gazety
      W obronie New York Timesa, oni tylko zacytowali publikację jednego lekarza. Ale muszę przyznać, że swoim poczuciem "nom się k***a należy" doktorek dorównuje niemal naszym górnikom
      Swoją drogą fajnie byłoby zobaczyć jaka była reakcja szerszej społeczności na to biadolenie.

      Aha, żeby nie było że robię z siebie jakiegoś super szperacza archiwów, na ten artykuł wpadłem bo wyciągnął go ktoś na innym forum.
    1. Avatar Balcerek
      Balcerek -
      Czy ktoś orientuje się kiedy w usa powstała korporacja lekarska? Zastanawiam się czy ten artykuł nie był jakimś zwiastunem takiej inicjatywy?
    1. Avatar Ivan Ivanov
      Ivan Ivanov -
      American Medical Association powstało w 1847 r., ale zaczęli ograniczać konkurencję dopiero w 1904 r. z utworzeniem Council on Medical Education.
      Na 1910 r. przypadała kulminacja jej działalności, a w każdym razie jakaś większa afera związana z zamykaniem szkół medycznych.
      http://mises.org/daily/1547

      Więc zwiastun to to nie jest, ale jedno z drugim może być związane.
    1. Avatar MonikaM
      MonikaM -
      Dla mnie USA to czasem dziwny kraj.
      Fakt, że lepiej być zdrowym i bogatym, żeby w razie czego korzystać z usług najlepszych prywatnych lekarzy, a najlepiej mieć lekarza w rodzinie i znajomych.
      Powszechne ubezpieczenia są męczące, ale jakiś system musi być wymyślony - tak uważam. W cywilizowanym kraju niedopuszczalne jest, aby komuś nie udzielono pomocy lekarskiej, bo nie ma ubezpieczenia lub szpital wystawiał ogromne rachunki za operację i pobyt w szpitalu np. po wypadku. A już całkowicie nie wyobrażam sobie, aby dzieci były pozbiawione opieki medycznej nawet podstawowej czy też właśnie nagłej w szpitalu, ponieważ rodzice nie są ubezpieczeni (dzieci nie są jeszcze niczemu winne i podlegają prawom dziecka). Czasami ktoś przez kilka miesięcy (między jedną pracą a drugą) jest bezrobotny i u nas na szczęście ma prawo do opieki lekarskiej dla siebie i dzieci. Brak powszechniego systemu i zostawianie decyzji czy się ubezpieczyć czy nie obywatelom nie jest dobry, bo nie każdy potrafi przewidzieć, co się może stać. Właśnie po to wybieramy tych "mądrych", żeby za nas rządzili i to urządzili.
    1. Avatar margola52
      margola52 -
      Cytat Napisał MonikaM Zobacz post

      . Brak powszechniego systemu i zostawianie decyzji czy się ubezpieczyć czy nie obywatelom nie jest dobry, bo nie każdy potrafi przewidzieć, co się może stać. Właśnie po to wybieramy tych "mądrych", żeby za nas rządzili i to urządzili.
      Racja! Ale z drugiej strony powszeczny system zdrowia jest najdroższym socjalem,który rujnuje wręcz gospodarki zwłaszcza krajów o dużej liczbie ludnosci.Chyba nie warto utrzymywać i tak niewydolnej powszechnej służby zdrowia,ale ją uwolnić tak jak to było w w przytoczonym 100 letnim artykule,a rynek wymusi ceny usług medycznych ,na które będzie stać obywateli,którzy nie będą musieli płacić obowiązkowych składek,z których korzystają inni,obcy ludzie
    1. Avatar Ivan Ivanov
      Ivan Ivanov -
      Cytat Napisał MonikaM Zobacz post
      Brak powszechniego systemu i zostawianie decyzji czy się ubezpieczyć czy nie obywatelom nie jest dobry, bo nie każdy potrafi przewidzieć, co się może stać.
      Po pierwsze jak widać z artykułu to nie do końca prawda, przytłaczająca większość bardzo prostych, mało zarabiających ludzi potrafiło zorganizować się tak, że każdy miał opiekę zdrowotną, kiedy dano im wolność wyboru. Zrobili to nawet tak skutecznie, że lekarze zaczęli narzekać na niskie zarobki.
      Dopiero dziś, kiedy państwo próbuje "pomóc", Amerykanie mają kłopoty, ze służbą zdrowia.

      Po drugie na podstawie tego argumentu, można wykazać, że państwo powinno mówić ludziom co mają jeść, pić, itd. Przecież nie każdy potrafi przewidzieć co dla niego będzie zdrowe. Gdzie więc stoi granica?

      Właśnie po to wybieramy tych "mądrych", żeby za nas rządzili i to urządzili.
      Ja nikogo nie wybierałem, mogę w takim razie prosić żeby ci mądrzy ludzie zostawili mnie w spokoju?
    1. Avatar Mariusz
      Mariusz -
      Cytat Napisał MonikaM Zobacz post
      Dla mnie USA to czasem dziwny kraj.
      Fakt, że lepiej być zdrowym i bogatym, żeby w razie czego korzystać z usług najlepszych prywatnych lekarzy, a najlepiej mieć lekarza w rodzinie i znajomych.
      Powszechne ubezpieczenia są męczące, ale jakiś system musi być wymyślony - tak uważam. W cywilizowanym kraju niedopuszczalne jest, aby komuś nie udzielono pomocy lekarskiej, bo nie ma ubezpieczenia lub szpital wystawiał ogromne rachunki za operację i pobyt w szpitalu np. po wypadku. A już całkowicie nie wyobrażam sobie, aby dzieci były pozbiawione opieki medycznej nawet podstawowej czy też właśnie nagłej w szpitalu, ponieważ rodzice nie są ubezpieczeni (dzieci nie są jeszcze niczemu winne i podlegają prawom dziecka). Czasami ktoś przez kilka miesięcy (między jedną pracą a drugą) jest bezrobotny i u nas na szczęście ma prawo do opieki lekarskiej dla siebie i dzieci. Brak powszechniego systemu i zostawianie decyzji czy się ubezpieczyć czy nie obywatelom nie jest dobry, bo nie każdy potrafi przewidzieć, co się może stać. Właśnie po to wybieramy tych "mądrych", żeby za nas rządzili i to urządzili.
      Moniko, problemem systemu socjalnego jest też to że nie wszystkie usługi są refundowane, tak jak n.p. u nas. Tu dopiero jest dramat, bo mimo iż Tobie i Twojemu mężowi ściągali z pensji przez kilka lat po kilkanaście tysięcy rocznie na leczenie, mimo że nie leczyłaś się w tym czasie w ogóle, to NFZ nie zrefunduje Waszemu dziecku jakiejś operacji czy nawet aparatury niezbędnej do egzystencji.
      Nie wymyślałem tego lecz miałem "okazję" poznać takie osoby. To wyjątkowo przykre.
    1. Avatar Balcerek
      Balcerek -
      Cytat Napisał MonikaM Zobacz post
      Brak powszechniego systemu i zostawianie decyzji czy się ubezpieczyć czy nie obywatelom nie jest dobry, bo nie każdy potrafi przewidzieć, co się może stać. Właśnie po to wybieramy tych "mądrych", żeby za nas rządzili i to urządzili.
      A czy pozwolisz mi decydować o własnym zdrowiu i wybraniu dla siebie odpowiedniej opieki medycznej, lub żadnej jeśli tak zadecyduje? Czy może wolisz uszczęśliwiać mnie na siłę?
    1. Avatar MonikaM
      MonikaM -
      Też macie rację. Gdyby przez te wszystkie lata odkładać pieniądze na jakimś specjalnym zdrowotnym koncie, zamiast do ZUS-u, stać by człowieka było na każde leczenie. Wtedy byśmy sobie wybierali szpital, lekarza, a za usługę pieniądze ściągane by były z tego konta. Ostatnio byłam na kilku pogrzebach ludzi w wieku przedemerytalnym, którzy nie zdążyli skorzystać z tego, że odprowadzali do ZUS-u duże sumy. Z tymi nierefundowanymi operacjami czy aparaturą - wierzę, a na szczęście nie musiałam tego osobiście doświadczyć.
      @Balcerek
      Oczywiście, że powinieneś mieć prawo do wyboru opieki medycznej lub jej braku. Ale wydaje mi się, że tak radykalnie o braku tej opieki wpowiadają się ludzie młodzi, zdrowi, aktualnie dobrze zarabiający. Ja też tak bym wolała ( i właśnie zbierałabym sobie fundusz na czarną godzinę, co cały czas robię niezależnie od Zus-u) .
      Ja tylko nie wiem, jak w takiej sytuacji można by rozwiązać problem dzieci, które nie z własnej winy pozbawione by były jakiejkolwiek opieki zdrowotnej z braku zaradności czy bezmyślności rodziców. Lub inne sytuacje losowe ludzi wykształconych, którzy nagle nie mają z czego odkładać. W końcu nie żyjemy w średniowieczu, żeby chorzy leżeli na ulicy.
      Macie pomysł jakiegoś rozwiązania? Przecież nie trzeba kogoś uszczęsliwiać na siłę, lecz wtedy, gdy o tę pomoc poprosi.
    1. Avatar margola52
      margola52 -
      Cytat Napisał MonikaM Zobacz post
      .
      Ja tylko nie wiem, jak w takiej sytuacji można by rozwiązać problem dzieci, które nie z własnej winy pozbawione by były jakiejkolwiek opieki zdrowotnej z braku zaradności czy bezmyślności rodziców. Lub inne sytuacje losowe ludzi wykształconych, którzy nagle nie mają z czego odkładać. W końcu nie żyjemy w średniowieczu, żeby chorzy leżeli na ulicy.
      Macie pomysł jakiegoś rozwiązania? Przecież nie trzeba kogoś uszczęsliwiać na siłę, lecz wtedy, gdy o tę pomoc poprosi.
      Takie argumenty wysuwaja właśnie zwolennicy publicznej służby zdrowia,politycy w kampaniach wyborczych - grają na uczuciach ludzi,a co innego potem robią.Tylko całkowicie prywatny sektor lecznic /nie jakas służba zdrowia/ jest uczciwym rozwiązaniem.
    1. Avatar Mariusz
      Mariusz -
      Cytat Napisał MonikaM Zobacz post
      Też macie rację. Gdyby przez te wszystkie lata odkładać pieniądze na jakimś specjalnym zdrowotnym koncie, zamiast do ZUS-u, stać by człowieka było na każde leczenie. Wtedy byśmy sobie wybierali szpital, lekarza, a za usługę pieniądze ściągane by były z tego konta. Ostatnio byłam na kilku pogrzebach ludzi w wieku przedemerytalnym, którzy nie zdążyli skorzystać z tego, że odprowadzali do ZUS-u duże sumy. Z tymi nierefundowanymi operacjami czy aparaturą - wierzę, a na szczęście nie musiałam tego osobiście doświadczyć.
      @Balcerek
      Oczywiście, że powinieneś mieć prawo do wyboru opieki medycznej lub jej braku. Ale wydaje mi się, że tak radykalnie o braku tej opieki wpowiadają się ludzie młodzi, zdrowi, aktualnie dobrze zarabiający. Ja też tak bym wolała ( i właśnie zbierałabym sobie fundusz na czarną godzinę, co cały czas robię niezależnie od Zus-u) .
      Ja tylko nie wiem, jak w takiej sytuacji można by rozwiązać problem dzieci, które nie z własnej winy pozbawione by były jakiejkolwiek opieki zdrowotnej z braku zaradności czy bezmyślności rodziców. Lub inne sytuacje losowe ludzi wykształconych, którzy nagle nie mają z czego odkładać. W końcu nie żyjemy w średniowieczu, żeby chorzy leżeli na ulicy.
      Macie pomysł jakiegoś rozwiązania? Przecież nie trzeba kogoś uszczęsliwiać na siłę, lecz wtedy, gdy o tę pomoc poprosi.
      Zgadzam się z tym że to głównie młodzi popierają całkowitą prywatyzację. Być może dlatego że osobo w starszym wieku odkładały na ZUS wiele lat i mogą czuć się zagrożeni utratą opieki medycznej. Tutaj jedynym racjonalnym rozwiązaniem jest referma służby zdrowia która doprowadzilaby do kilkunastoletniej modernizacji całego resortu, bo po prostu szybciej się nie da.
      Kilka miesięcy temu na forum został założony temat o ratownictwie medycznym. Chyba nawet założył go Ivan Ivanov. Uważam że przynajmniej ta część służby zdrowia nie była tylko i wyłącznie w prywatnych rękach z wiadomych przyczyn.