• Sublimatum deprimitur


    Idiota to problem. Idiota wykształcony to podwójny problem. Ale czymże jest nawet wykształcony idiota wobec miasta tak wielkiego jak Poznań? Takiemu miastu potrzebna jest cała rada wykształconych idiotów.

    Studencka Rada Miasta Poznania proponuje przeznaczyć Plac Wielkopolski dla sztuki i happeningów. Miejsce stałoby się przedłużeniem Starego Rynku z ogródkami. Od torów tramwajowych miałyby je oddzielić szklane ekrany służące do prezentacji multimedialnych. Za zaplecze dla młodych artystów służyłyby pobliskie budynki ASP.

    Jak wiadomo każdemu wykształconemu idiocie, miasto idealne to takie, w którym każdy skrawek przestrzeni służy sztuce i happeningom. Zanim omówimy ten temat szerzej, czytelnikom niewykształconym należy się pewne wyjaśnienie.

    "Sztuką" nazywa się po idiocku wszelkie działania "artystów", czyli ludzi wykształconych na ASP. "Sztuka" musi mieć Przesłanie. Można na przykład, jeśli ma się dyplom ASP, zaproponować przerobienie komina fabrycznego na parodię minaretu, pod warunkiem, że ogłosi się celem całej akcji promowanie dialogu chrześcijan, muzułmanów i żydów (obecność w okolicy jakichkolwiek muzułmanów czy żydów nie jest warunkiem koniecznym). "Prezentacja multimedialna" w tym kontekście oznacza zwykle film przedstawiający kopulację, zabijanie lub dowolną inną czynność, przy której płyny fizjologiczne wydostają się z ciała, z czego niejako automatycznie wynika Przesłanie. "Happening" ma miejsce wtedy, gdy "artysta" osobiście wmusza Przesłanie w widzów, nierzadko przypadkowych i wcale nie zainteresowanych tym, co próbuje się im wmusić.

    Miasta, jak wiedzą wykształceni, mają problemy. Podstawowym problemem jest to, że nie wszyscy ich mieszkańcy są studentami i artystami. Ci, którzy nie są, mają różne paskudne zwyczaje. Wielu jeździ samochodami, co zasługuje na potępienie, bo po mieście należy jeździć rowerem. Niemało też jest takich, którzy parają się handlem. Handel jest w systemie wartości wykształconych jedną z najgorszych zbrodni; jego celem jest zarabianie pieniędzy, a pieniędzmi gardzi każdy wykształcony. Najbezczelniejsi niewykształceni próbują handlować na widoku, w biały dzień, co fachowo nazywa się "prywatyzacją przestrzeni publicznej". Gdzie zatem w mieście należy ulokować handel i samochody? W podziemiu, oczywiście!

    Studenci wymyślili też stworzenie pasażu handlowego pod placem, przy okazji budowy tam podziemnego parkingu. Mieliby się w nim pomieścić handlujący dziś w tym miejscu kupcy.

    Życie studenta jest łatwe. Student wielu rzeczy nie musi. W szczególności nie musi wiedzieć. Nigdy i niczego. Nie musi na przykład wiedzieć, że pod Placem Wielkopolskim płynie rzeka.

    Nie musi też za nic płacić. Studia są bezpłatne, więc parkingi podziemne i podziemne pasaże handlowe pewnie też. Zbudują się same, za darmo.

    Ale, ale, dlaczego studenci uwzięli się akurat na Plac Wielkopolski? Jeden z nich - nazwisko pomijam ze względów humanitarnych - podał takie uzasadnienie:

    - Postulujemy przedłużenie funkcji Starego Rynku na Plac Wielkopolski, bo mamy wrażenie, że sam Stary Rynek jest za mały.

    Tu z kolei wyjaśnienie należy się tym czytelnikom, którzy nie mają przyjemności znać wymiarów Starego Rynku z własnego doświadczenia. Otóż jest on wielki. Wielki i pusty. Ratusz, rasowy renesans, zajmuje trochę miejsca, pozostałe budynki też, ale nawet po rozłożeniu w ciepłej porze roku ogródków pozostaje pusta przestrzeń w ilości, którą najlepiej oddaje tutejsze słowo wuchta. Tłoczno na Starym Rynku bywa tylko podczas jarmarków i im podobnych, dość sporadycznych imprez. Poza tym Rynek przedłużenie już ma, w postaci dwunastu odchodzących od niego ulic. Nie ma najmniejszej potrzeby ładowania się z "funkcjami Starego Rynku" na dalsze tereny.

    Na tym stwierdzeniu sprawa powinna się zakończyć. Tak jednak nie będzie, bo przecież istnieje studencka Rada. A skoro istnieje, musi się czymś zajmować. Gdy już zajmie się palącym problemem braku przestrzeni artystycznej na Placu Wolności, będzie mogła wziąć się za inny. Na przykład za problem zmonopolizowania handlu przez hipermarkety, kiedy okaże się, że straganowych kupców nie stać na miejsca w nowym, wspaniałym podziemnym pasażu.

    W końcu po to mamy w Europie najdoskonalszy w historii Ustrój, aby bohatersko pokonywać problemy nieznane w żadnym innym ustroju.
    Ten artykuł powstał na podstawie tematu: Karol Nowacki - Sublimatum deprimitur started by Iulius View original post
    Komentarze 5 Komentarze
    1. Avatar TeddyYarosz
      TeddyYarosz -
      Świetny tekst.

      Życie studenta jest łatwe. Student wielu rzeczy nie musi.
      I z tego właśnie powodu i braku zajęć wymyślają takie rozwiązania, jak opisane powyżej. Już pomijając pusty Stary Rynek i odchodzące od niego ulice, to "artyści" w tym przypadku mocno się starają zepsuć przestrzeń miejską - ekrany multimedialne pasują tam jak pięść do oka.
    1. Avatar K.Z.K.G.
      K.Z.K.G. -
      Również gratuluję.

      Póki co, Plac Wielkopolski jest sympatycznym, żywym miejscem drobnego handlu. Stokroć bardziej, jako student i mieszkaniec miasta, wolę kupować tam cukierki czy owoce po niezłych cenach, aniżeli spoglądać na jakiegoś wątpliwej jakości "happeninga".
    1. Avatar rkacz
      rkacz -
      A gdzie gwiazdki oceń wpis?
      ________
      Edit
      A no tak, przecież to nie blog, ale też mogły by być.
    1. Avatar K.Z.K.G.
      K.Z.K.G. -
      Skutek "You must spread some reputation..." Ostatnio dałem Karolowi za tekst o Rothbardzie. W sumie chyba zgłoszę veto w Technikaliach, bo ten system jest irytujący. :/
    1. Avatar TeddyYarosz
      TeddyYarosz -
      Już zgłosilem, nic nie da się z tym zrobić. Straszne g***o.