Przyjęło się, że „meksykańskim” nazywa się wszystko, co pochodzi z terenów dzisiejszego państwa Meksyk. Czy słusznie? Historia krzyknie, że nie. Przed przybyciem Europejczyków na Ixachitlan nie było czegoś takiego, jak Meksyk. Tereny, które dziś należą do tego państwa były przepełnione dziesiątkami ośrodków cywilizacyjnych. To właśnie tutaj znajdowało się między innymi Imperium Meszika (znane na świecie jako Imperium „Azteków”), część państwa Majów (reszta leżała na terenach dzisiejszej Gwatemali, Hondurasu i innych częściach Ameryki Środkowej), państwo Tlaszkala (które nigdy nie dało podbić się Meszikom), cywilizacje Olmeków, Misteków, Zapoteków i wiele innych, równie ważnych. Dopiero po przybyciu na te ziemie Europejczyków i ich podboju wszystko zbito w jedną całość, nazwaną „Nową Hiszpanią” (obejmującą tereny znacznie większe niż dzisiejszy Meksyk). Była to zależność Hiszpanii, rządzona przez wicekrólów.Późniejsi potomkowie Hiszpanów, rodzeni już na Nowym Świecie (zwani Kreolami) zaczęli domagać się niepodległości ziem, które zajmują. Główną przyczyną był fakt, że musieli płacić ogromne podatki królowi Hiszpanii, a przy tym wszystkim nie byli traktowani jako pełnowartościowi obywatele hiszpańscy. Po wojnach, w które angażowano siłą różne wioski rdzennych Ixachitlańczyków, Kreole w końcu wywalczyli sobie niezależność. Tak zaczęły tworzyć się nowe państwa „Ameryki Łacińskiej”. Między innymi Meksyk, którego nazwa wywodzi się od najsilniejszego imperium, jakie sprawiło wiele trudności w zdobyciu tych ziem – wspomnianego wcześniej Imperium Meszika (w łacińskim zapisie oryginału z języka Nahuatl: Mēxihcatl, co wymawia się mniejwięcej jako „meszikatl”).
Nietrudno się domyśleć, że rdzenna ludność nie była przychylna ani Nowej Hiszpanii, ani Meksykowi – jako tworów ludności europejskiej, wyniszczających ich kultury. Od momentu uzyskania niepodległości sytuacja ludów Nikantlaka niewiele się zmieniła. Władzę nadal sprawowali Biali, zmieniły się jedynie barwy – z hiszpańskich na meksykańskie. Konflikty pomiędzy władzą, a rdzenną ludnością nie ustają do dziś. Ci pierwsi są obcy dla tych drugich, którzy z kolei chcieliby się uniezależnić.
Mając na uwadze wszystkie przytoczone przeze mnie fakty, powstaje pytanie: jak określić pochodzenie rdzennego mieszkańca dzisiejszego terytorium Meksyku? Czy ze względu na sam fakt, że dziś istnieje tam właśnie państwo Meksyk można mówić o pochodzeniu meksykańskim? Mnie zawsze tak mówiono, że mam pochodzenie meksykańskie. Ale im więcej brnąłem w szczegóły, tym bardziej wydawało mi się to wątpliwe. Moje korzenie sięgają pewnej małoznanej wioski, która zwie się Tepehuanes (czyt. Tepełanes). Została ona nazwana na cześć nacji, która zamieszkiwała te tereny. Tepehuane (czyt. Tepełane), bo o nich tutaj mowa, są rdzennymi ludźmi Ixachitlanu, którzy ze względu na swe kontrowersje są bardzo często przemilczani. Założę się, że prawie każdy (o ile nie każdy), kto to teraz czyta słyszy po raz pierwszy taką nazwę. Nie słyną ze swojej walecznej i pełnej zniszczeń przeszłości. Pod koniec XVI wieku ich populacja została zdziesiątkowana przez choroby, którymi zarazili ich hiszpańscy Jezuici. Twierdzono, że stało się to poprzez skażenie wody, którą święcili ich misjonarze. W ciągu kilku lat wymarło 80% populacji, jednak zamiast załamywać ręce Tepełanowie, na czele z szamanem Quautlatas, dokonali krwawej rewolty na Hiszpanach, która zaczęła się w roku 1616. W pierwszej kolejności wybito ponad 200 Hiszpan, zajmujących ich ziemie oraz 70 afrykańskich niewolników, którzy mieli ich bronić. Później dokonano napadu na pociąg, jadący do stolicy Nowej Hiszpanii (Miasta Meksyk), którym buntownicy dojechali do samego celu, by przeprowadzić atak na rząd Meksyku. Walka skończyła się śmiercią wielu istnień ludzkich po obu stronach konfliktu, a z racji na swoją małą liczebność i słabe uzbrojenie Tepełanowie nie zdołali obalić rządów hiszpańskich. Za obronę własnych ziem przyszło im surowo zapłacić. Ci, którzy zostali w swojej wiosce (kobiety i dzieci z nieliczną ilością mężczyzn, zdolnych do walki) zostali zmasakrowani. Najprawdopodobniej moja wielokrotnie „pra” babka, by ratować swoje życie i życie swoich dzieci, które straciły ojca w walce, musiała uciekać w dzicz, by nie znaleźli jej Hiszpanie, żądni zemsty na każdej osobie, mającej w sobie krew ludu, który doprowadził ich do ogromnych strat. Gdy wszystko już ucichło, a wioska Tepehuanes została całkowicie zlatynizowana, zaczęły się prześladowania. Każdy, przyznający się do swojego pochodzenia, lub przyłapany na wyznawaniu swojej wiary lub mówieniu w języku Tepehuane miałby spore nieprzyjemności. Dlatego bezpieczniej było podawać, że jest się katolikiem, na zewnątrz mówić jedynie po hiszpańsku i podawać się za Meksykanina. Wówczas nikt się nie przyczepi. Ale wewnętrznie nadal istnieje więź łącząca tę nację – nikt nie zajrzy do umysłu, w którym tkwi wiara we własnych bogów, nikt nie podsłucha gdy mama w domu będzie szeptała dzieciom do ucha kołysanki w języku Tepełane, nikt nie zmieni przeszłości, w której ci ludzie poświęcili własne życia, by nie dopuścić do powstania Meksyku na ich ziemi.
Dla mnie obrazuje się jasno, że pochodzenie jest meksykańskie jedynie ze względów politycznych, natomiast w rzeczywistości jest ono antymeksykańskie, bo każdy Ixachitlańczyk nienawidzi państwa, które okupuje ich ziemie, które powstało na mordach ich braci i zniszczeniach ich kultur.
-----------------------------
http://ixachitlan.pl/276
Wiadomość