Skoro ostatnio jesteśmy w nastroju na obalanie mitów historycznych, to oto jeszcze jeden, dosyć powszechny.
Jak wiadomo, z trzech zaborców Polski czasów 1815-1918 najchętniej chwali się Cesarstwo Austriackie, później Austro-Węgry. Galicja miała największą autonomię, kuźnia polityków polskich, kwitnąca polska kultura. Zalety te osiągnięto jednak dopiero w II poł. XIX wieku. W I połowie było odwrotnie - to właśnie zabór austriacki był najsurowszym zaborem!
W latach 1815-1830 funkcjonowało Królestwo Polskie (choć należy przypomnieć, że nie wliczały się weń Ziemie Zabrane, bezpośrednio należące już do Rosji) i cieszyło się znaczną autonomią. Z kolei Prusy utworzyły Wielkie Księstwo Poznańskie (też nie wchodziły weń wszystkie dawne ziemie RP tamtego rejonu), a jego pierwszym namiestnikiem został Polak - książę Radziwiłł. Pierwsze zmiany na niekorzyść w tych dwóch zaborach wystąpiły po powstaniu listopadowym. Później sytuacja zaczęła się jeszcze pogarszać. W zaborze pruskim najgorzej zrobiło się, gdy stał się niemieckim i zapanowała moda na unifikację oraz niemiecki nacjonalizm. Z kolei po kolejnych powstaniach i car przykręcał śrubę. W tym czasie w zaborze austriackim stosunek do Polaków liberalizował się. Aż nadeszła wojna i zabory się skończyły. W pamięci pozostało "ostatnie wrażenie" - czyli łagodnego austriackiego i surowych pozostałych. Gdyby Polska jakimś cudem odzyskała niepodległość w 1830 czy 1848 wrażenie byłoby zupełnie inne.
Podsumowując - mówienie, że zabór niemiecki i rosyjski były surowsze niż austriacki samo w sobie nie jest jeszcze mitem. Mitem jest czynienie wrażenia, że było to zawsze. W szerszym przedziale czasowym okazuje się, że to Austriacy byli początkowo najsurowsi. Ale o tym już mało kto pamięta.
Zgadzam się Kacper. Jednak stosunek Habsburgów do Polaków nie brał się ot tak, bo nas darzyli sympatią, lecz z mozaiki narodowościowej jaką Austro-Węgry były. A były państwem w którym Niemcy (Austriacy) stanowili zaledwie 24% mieszkańców (a Węgrzy 20%). Tak więc trudno by w państwie takim "przykręcać śrubę" dlatego jedynym sposobem utrzymania monarchii było dawanie szerokiej autonomii. Mało kto dzisiaj wie, ale w tzw. zaborze pruskim Polacy w ogóle nie mieli żadnych możliwości zostania w armii wyższymi oficerami. W Austro-Węgrzech tak. Ponadto różnego rodzaju związki "gimnastyczne" jak n.p. Strzelec.
Polecam prof. Andrzeja Nowaka "Ofiary, imperia, historycy".
Nie napisałem, że nas darzyli - ale w tyglu narodowościowym to oni byli od dawna, co nie przeszkadzało przykręcać śruby aż do lat 50tych XIX wieku Dopiero później przyszła odmiana. Natomiast jak ze szczegółami typu narodowość a awans oficerski, nie mogę stwierdzić. Może i można było wcześniej, może nie - trzebaby sprawdzić.
Czy istniała jakaś konkretna przyczyna zmiany podejścia (np. obawa przed buntem, ale to chyba słaba teoria)?
Tak. Była to "Wiosna Ludów" w 1848 roku. Bo tym wydarzeniu narody uzyskiwały przywileje. Węgrów akurat było najwięcej po Niemcach. Co do Polaków to ponoć był krótki moment w historii Autro-Węgier że najwięcej ministrów było właśnie rodem z tzw. Galicji (proszę się mnie nie pytać które to lata były bo nie jestem sobie w stanie przypomnieć - przeczytałem o tym kiedyś w prasie). Państwo Habsburgów miało inne niekorzystne wydarzenia jak utrata wpływów w północnych Włoszech czy przegrana z Prusami.
Polscy politycy chcieli nawet utworzenia państwa trójczłonowego, ale Węgrzy to storpedowali. Faktycznie Polacy mieli zawsze dużo ministrów, a to z tego powodu, że przez większość czasu (do reform ordynacji wyborczej z przełomu wieków) Galicję reprezentowali jedynie polscy konserwatyści. Było to jednolite zgrupowanie, podczas gdy Niemcy byli rozbici. To oni niejednokrotnie stawali po stronie cesarza przeciwko Niemcom i Węgrom. Jednolitość posłów z Galicji zniszczył podział na kurie, oraz wspieranie/tworzenie narodowości ukraińskiej.
W Galicji dobrze się wspomina Cesarstwo, ponieważ był to rejon bardzo zacofany rolniczo i przemysłowo. Przemysł często rozwijali sami Habsburgowie (np. browar w Żywcu). Budowano linie kolejowe w trudnym górzystym terenie (linia transwersalna) co pobudziło rozwój wielu miejscowości. Budowano też wielkie twierdze (Kraków, Przemyśl) i liczne garnizony. Dbano o rekrutów: bogate wyżywienie (w Galicji aż do końca wieku ludzie na przednówku przymierali głodem, a mięso to było często tylko marzenie), rekruci dostawali pieniądze, po odbytej służbie brali sobie mundur (trzeba było jedynie odpruć oznaki wojskowe), dostawali buty (3), w garnizonach po raz pierwszy mieli styczność z prądem, bieżącą wodą, ubikacjami.
Różnica z pozostałymi zaborami była taka, że po 1848 roku cesarstwo do Galicji dopłacało (wcześniej była przeznaczona na teren działań wojennych, więc w nic nie inwestowano), a Prusy i Rosja wyciągały jak najwięcej pieniędzy z ziem polskich.
Co do Polaków to ponoć był krótki moment w historii Autro-Węgier że najwięcej ministrów było właśnie rodem z tzw. Galicji (proszę się mnie nie pytać które to lata były bo nie jestem sobie w stanie przypomnieć - przeczytałem o tym kiedyś w prasie).
Cat-Mackiewicz tak krótko charakteryzuje pozytywny okres stosunków w Galicji:
"Polityka Gołuchowskiego, przeciwnie, uwieńczona została całkowitym powodzeniem; sejm galicyjski 10 grudnia 1866 roku uchwalił adres do Francisza Józefa, zakończony słynnymi słowami: "Przy Tobie, Najjaśniejszy Panie, stoimy i stać chcemy"- administracja galicyjska przeszła całkowicie w ręce polskie, szkoły i uniwersytety były polskie, obrona interesów narodowych zapewniona. Co więcej, Polacy zaczeli być współrządcami całego cesarstwa austriackiego. W roku 1897 premierem był Polak, Kazimierz hr. Badeni, ministrem spraw zagranicznych Polak, Agenor hr. Gołuchowski młodszy, ministrem skarbu Polak, Leon Biliński, poza tym czwartym ministrem Polakiem w tym rządzie był minister dla Galicji- Rittner. Prezydentem Izby był także Polak, Dawid Abrahamowicz. Ponieważ Badeni był jednocześnie ministrem spraw wewnętrznych, więc można by bez przesady powiedzieć, że wszystkie kluczowe resorty były w rękach Polaków, łącznie z kierownictwem parlamentu. Ugoda więc z Austriakami Polakom się udała." ("Był bal", PAX 1961')
W I połowie było odwrotnie - to właśnie zabór austriacki był najsurowszym zaborem!
Ale chyba z wyjątkiem Wolnego Miasta Krakowa, gdzie według konstytucji z 11 września 1818 władzę miał sprawować Senat, którego prezesem był Stanisław Wodzicki.
Prusy utworzyły Wielkie Księstwo Poznańskie (też nie wchodziły weń wszystkie dawne ziemie RP tamtego rejonu), a jego pierwszym namiestnikiem został Polak - książę Radziwiłł.
Z tym, że ów namiestnik pełnił rolę głównie reprezentacyjną - ta funkcja nie była odpowiednikiem namiestnika Królestwa Polskiego. Wielkie Księstwo Poznańskie nigdy nie miało własnej armii, sejmu, rządu ani waluty.
Pierwsze zmiany na niekorzyść w tych dwóch zaborach wystąpiły po powstaniu listopadowym.
Już 9 lutego 1817 władze pruskie wprowadziły obowiązek używania języka niemieckiego w sądach. W 1818 ograniczono rozwój polskiego czasopiśmiennictwa, a w 1819 rozpoczęto germanizację szkolnictwa.
Później sytuacja zaczęła się jeszcze pogarszać.
Ale w zaborze pruskim przestała się pogarszać na początku lat 40. XIX w., po śmierci Fryderyka Wilhelma III. Fryderyk Wilhelm IV odwołał germanizatora Flottwela, a w maju 1842 zgodził się na nauczanie w szkołach po polsku, gdy polskie dzieci stanowiły większość. Dopiero po powstaniu II Rzeszy za Bismarcka zaczęło się to ponownie pogarszać - tym razem pogarszało się aż do końca trwania zaborów.
w tzw. zaborze pruskim Polacy w ogóle nie mieli żadnych możliwości zostania w armii wyższymi oficerami.
A od kiedy obowiązywała taka regulacja? I czy dotyczyła ona tylko Polaków, czy również innych narodowości?
Bo np. w 1794 jednym z wyższych oficerów pruskich był Węgier Szekely, który walczył przeciw Polakom podczas powstania kościuszkowskiego (zginął podczas wyzwalania przez Polaków Bydgoszczy).
Czy od 1772 do 1918 r. Polacy mieli zakaz zostawania wyższymi oficerami w Królestwie Prus/Cesarstwie Niemieckim, czy przez krótszy okres czasu?
http://boskawola.blogspot.com/
Tutaj można poczytać sporo tekstów o mitach historycznych - między innymi dotyczących zaborów - autorstwa pana Jacka Kobusa, publicysty Najwyższego Czasu.
Ambioryks: mogło w ogóle nie być formalnego zakazu - po prostu nie dostawało się awansu.
od kiedy obowiązywała taka regulacja? I czy dotyczyła ona tylko Polaków, czy również innych narodowości?
Bo np. w 1794 jednym z wyższych oficerów pruskich był Węgier Szekely, który walczył przeciw Polakom podczas powstania kościuszkowskiego (zginął podczas wyzwalania przez Polaków Bydgoszczy).
Czy od 1772 do 1918 r. Polacy mieli zakaz zostawania wyższymi oficerami w Królestwie Prus/Cesarstwie Niemieckim, czy przez krótszy okres czasu?
Napisał Iulius
Ambioryks: mogło w ogóle nie być formalnego zakazu - po prostu nie dostawało się awansu.
Tak jak pisał Iulius. Nie miałeś raczej szans zostać wyżej niż kapitanem. Major to to już w ogóle był coś. Dlatego też Powstanie Wielkopolskie 1918/1919 miało dowództwo "z importu" (Józef Dowbor - Muśnicki będący wcześniej w służbie Imperium Rosyjskiego), ponieważ nie mieli żadnych doświadczeń dowodzenia większymi zgrupowaniami.
Tutaj polecam książkę Marka Rezlera "Powstanie Wielkopolskie".
Kanadyjski think-thank Fraser Institute, udostępnił na swoich stronach wczorajsze wystąpienia dwóch Islandzkich ekonomistów którzy twierdzą że kanadyjski dollar może być rozwiązaniem dla ich kraju....
Od paru miesięcy w mediach kanadyjskich oraz islandzkich sporo się mówi że rząd w Rejkiawiku planuje zamienić swoją, mocno pokiereszowaną po kryzysie z 2008 roku, koronę na rzecz kanadyjskiej waluty....
Wiadomość