Temat tylko pozornie humorystyczny, a tak naprawdę śmiertelnie poważny, bardziej poważny niż zawał serca.
Jak wiadomo, demokracja, żeby przetrwać, musi stworzyć sobie za pośrednictwem medialnej propagandy całą sieć kłamstw i fikcji, inaczej by po prostu upadła jako bezmózgi syf. Dlatego też w każdej demokracji (ludowej, unijnej) istnieje od cholery mitów. Np. jeden z nich mówi, że wraz z pojawieniem się demokracji ludzkości się polepszyło, co różnej maści pokemony odczytują jako związek przyczynowo-skutkowy, tj. że przyczyną dobrobytu jest demokracja. Mówi się, że w średniowieczu "zwykłemu" człowiekowi żyło się gorzej, bo nie było demokracji i nie mógł głosować. Tymczasem ja w swej nieograniczonej przenikliwości zrobiłem prosty test. Otóż zadałem sobie pytanie, dlaczego dzisiaj "zwykłemu" człowiekowi jest obiektywnie lepiej niż szaraczkowi w średniowieczu.
I wyszło mi, że powodem tego jest lodówka.
Nie wyobrażam sobie życia bez lodówki. Życie w średniowieczu to musiał być koszmar dla takiego chłopa czy jakiegoś mieszczucha. JAK MOŻNA ŻYĆ BEZ LODÓWKI?
Albo bez elektryczności!
Wiecie, skąd się wzięła nazwa "wieki ciemne" (w innej wersji" mroki średniowiecza")? Nie, to nie z powodu braku w średniowieczu procedur demokratycznych. Otóż "mroki średniowiecza" – to miało swoje REALNE uzasadnienie. W średniowieczu nawet bogaci i możni nie mieli okien lub mieli ich parę na krzyż. Nie znano szkła okiennego, zaś rolę szyb pełniły kryształy alpejskiej miki, bo tylko tam (i jeszcze w Sudetach) spotykano kryształy bezbarwne i takiej wielkości, by wystarczyło na mikroszybki do średniowiecznych okien. Okna miały ramy z misternie klepanych kształtek ołowianych tak jak witraże. Witraże zaś są, jakie są właśnie dlatego, że ówczesne "szyby" były bardzo małe. Barwienie miki, a potem tworzenie kolorowych szkieł było domeną alchemików i sekretem przekazywanym z pokolenia na pokolenie. Ponadto w średniowiecznych zamkach było bardzo mroczno, a woskowe świece były bardzo drogie nawet dla możnych. Łuczywa z kolei strasznie kopciły i śmierdziały. Znając skład "smolnych szczap", czyli drewna sosnowego i karpinowego domyślam się, że łatwiej było w średniowiecznym zamku o raka płuc niż dzisiaj u nałogowego palacza wypalającego 40 szlugów na dobę.
Tak więc elektryfikacja oraz lodówki dają lepsze życie, a nie jakaś zasrana demokracja.
Jak wiadomo, demokracja, żeby przetrwać, musi stworzyć sobie za pośrednictwem medialnej propagandy całą sieć kłamstw i fikcji, inaczej by po prostu upadła jako bezmózgi syf. Dlatego też w każdej demokracji (ludowej, unijnej) istnieje od cholery mitów.
Każdy ustrój opiera się na opinii publicznej i demokracja nie jest pod tym względem żadnym ewenementem. Gdybyśmy mieli wymarzoną przez niektórych pomyleńców monarchię to elektryfikacja oraz lodówki byłyby zasługą oświeconego monarchy czy jaśnie panującego z "woli Bożej".
Ty naprawdę nic nie zrozumiałeś z tego, co napisałem. A demokracja jest ewenementem, bo to chyba pierwszy ustrój w dziejach świata, który tak bezczelnie wciska ciemnotę. I o ile ciemnotę wciskaną przez kapłanów dawno temu można jakoś tłumaczyć brakiem internetu, lodówek i blogów wolnościowych, o tyle na ciemnotę wciskaną dzisiaj plebsowi nie ma usprawiedliwienia. Zanim cokolwiek odkrywczego napiszesz w tym wątku, zapoznaj się z pracami ojców nowoczesnej demokracji, Edwarda Bernaysa, Harolda Lasswella i Waltera Lippmanna, oraz członków tzw Komisji Creela. Hasła-klucze: "fabrykowanie przyzwolenia", "demokracja widowni".
W średniowieczu wcale nie żyło się lepiej, bo panowały monarchie. W średniowieczu żyło się lepiej, bo ludzie byli w posiadaniu gospodarki przyswajająco-wytwórczej, prowadząc osiadły tryb życia, pracując na roli, korzystając przy tym z trójpolówki, używając pługu, sierpów, kos, z czasem młynów i wiatraku do produkcji mąki czy chmielu, jednocześnie zakładając nowe wsie i miasta, trudniąc się w rzemiośle. Najlepiej żyło się człowiekowi niespętanemu w monarszo-bogobojnej ciemnocie z rzekomą świetnością, niesamowitością i opartą na legitymizacji tradycyjnej władzą królewską tylko w czasach prehistorycznych przed rewolucją neolityczną. No ale wtedy nie mieli tak rozbudowanej technologii i silnych struktur organizacyjnych, to niektórym się może wydawać, że żyło im się gorzej, ale są w błędzie.
PS. Piszę to tak poważnie, że przy czytaniu tego ścina się białko.
Każdy ustrój opiera się na opinii publicznej i demokracja nie jest pod tym względem żadnym ewenementem. Gdybyśmy mieli wymarzoną przez niektórych pomyleńców monarchię to elektryfikacja oraz lodówki byłyby zasługą oświeconego monarchy czy jaśnie panującego z "woli Bożej".
Ty naprawdę nic nie zrozumiałeś z tego, co napisałem. A demokracja jest ewenementem, bo to chyba pierwszy ustrój w dziejach świata, który tak bezczelnie wciska ciemnotę.
Trudniej chyba o bardziej bezczelne wciskanie ciemnoty, niż twierdzenie że jest się bożym pomazańcem
Szybki cytat z forum historycy.org:
"wyjątkową rangę nadawało Królestwu Francji namaszczanie jego królów olejem z tzw. Świętej Ampułki"
No ja przeczytałam Zniewolony Umysł Miłosza i nikt mnie nie zniechęci do demokracji.do ktòrej uciekł Miłosz.Polecam.Nie rozpisuję sie bo piszę z tabletu.Co ma być znowu król i jego dynastia ? Np nie wiem. A jak będę chłopką gołotą? To kim mogę być w takiej monarchi ?
Też wolę żyć w demokracji niż w monarchii absolutnej. W demokracji może brak wolności ekonomicznej, ale mam przynajmniej osobistą. W monarchii nie wiadomo czy miałbym którąkolwiek z nich. Oczywiście demos z czasem chce kontrolować wszystko, ale to już inny temat. Mówię tylko, że demokracja jest najbardziej bezczelna, bo w monarchii/dyktaturze nikt nie wierzy w komunikaty władz (no chyba tylko w KRL-D gdzie od dzieciństwa władze robią obywatelom transplantacje mózgu w gówno), demokracja natomiast jest bezczelna z tego powodu co napisałem w poprzednim poście, gdzie głównym tematem kampanii prezydenckiej była czereśnia Bronka i nieudana szarża Kaczyńskiego w Smoleńsku.
Trudniej chyba o bardziej bezczelne wciskanie ciemnoty, niż twierdzenie że jest się bożym pomazańcem
W średniowieczu nie było internetu, żeby lud mógł przeczytać, że to ciemnota. W ogóle niewielu ludzi wtedy czytało cokolwiek (coś jak dzisiaj w III RP). No i nie było lodówek, więc lud musiał wierzyć, że to jakieś bóstwo sprawia, że się żarcie szybko psuje.
Napisał Sekard
W monarchii nie wiadomo czy miałbym którąkolwiek z nich.
Poczytaj o historii monarchii absolutnej w takich krajach jak Francja, Niemcy czy Austria, a się dowiesz, co byś miał jako mieszczuch z niższych stanów klasy średniej. Na pewno nie miałbyś lodówki, co dla mnie z miejsca przekreśla ten ustrój.
I była chujnia, a nie demokracja :)
Ustrój, w którym produkuje się lodówki, zawsze będzie w oczach plebsu lepszy od tego bez lodówek.
Ja nie wyobrażam sobie życia w ustroju bez lodówek.
A ja bez dotykowych telefonów komórkowych i aj-fonów oraz piosenki "pust wsiegda budiet sonce".
Ja bym nie mógł żyć bez nowego albumu Eminema i kawałka "2Fast lane" - jest tak zajebisty, że mógł powstać tylko w monopartyjnej (ok, dwupartyjnej) demokracji amerykańskiej :)
Ja bym nie mógł żyć bez nowego albumu Eminema i kawałka "2Fast lane" - jest tak zajebisty, że mógł powstać tylko w monopartyjnej (ok, dwupartyjnej) demokracji amerykańskiej :)
Przewagę demokracji widać na każdym kroku - kiedyś nie było youtuba dla przykładu i ciemny lud nie miał szans posłuchać takich fajnych utworów, zrelaksować się i przestać myśleć o tym, czy jedzenie mu się jutro nie zepsuje (bo nie było lodówek). Nie ma co - wielkie szczęście, że żyjemy w monopartyjnej (sorka - czteropartyjnej) demokracji polskiej :)
Przewagę demokracji widać na każdym kroku - kiedyś nie było youtuba dla przykładu i ciemny lud nie miał szans posłuchać takich fajnych utworów, zrelaksować się i przestać myśleć o tym, czy jedzenie mu się jutro nie zepsuje (bo nie było lodówek). Nie ma co - wielkie szczęście, że żyjemy w monopartyjnej (sorka - czteropartyjnej) demokracji polskiej :)
Ale przecież: "Pust Vsiegda Budyet Solnce " była nagrana w prawdziwym, monopartyjnym systemie.
Kanadyjski think-thank Fraser Institute, udostępnił na swoich stronach wczorajsze wystąpienia dwóch Islandzkich ekonomistów którzy twierdzą że kanadyjski dollar może być rozwiązaniem dla ich kraju....
Od paru miesięcy w mediach kanadyjskich oraz islandzkich sporo się mówi że rząd w Rejkiawiku planuje zamienić swoją, mocno pokiereszowaną po kryzysie z 2008 roku, koronę na rzecz kanadyjskiej waluty....
Wiadomość