Radosław Pyffel w swojej książce "Chiny w Roku Olimpiady. Państwo Środka od środka" dokonał całkiem obiektywnego i rzetelnego przedstawienia chińskości we wszystkich jej aspektach. Wnikliwe analizy chińskiej sytuacji społeczno-ekonomicznej przeplatane interesującymi reportażami z przeróżnych, często odległych i zapomnianych zakątków Chin, sprawiają, że lektura ta z pewnością zaciekawi każdego zainteresowanego Państwem Środka. To, co wyłania się wyraźnie z tej książki to fakt, że Chiny są państwem kontrastów i sprzeczności. Z jednej strony mamy dynamicznie rozwijający się wschód chiński wraz z szybko bogacącą się klasą średnią, a z drugiej strony biedne chłopstwo żyjące głównie w centrum i na zachodzie, które stanowi aż 70% chińskiej populacji. Z jednej strony mamy gigantyczne drapacze chmur i cuda techniki (znajdujące się głównie w wielkich i bogatych metropoliach takich jak Kanton, Guangdong, Szanghaj czy Pekin), a z drugiej strony biedne, zabite wioski na prowincji, które wyglądają tak, jakby czas zatrzymał się tam kilkaset lat temu. Z jednej strony mamy "komunistyczny" rząd, który do tej pory utrzymuje symbolikę z czasów Mao i państwową ideologię bazującą na marksizmie-leninizmie, a z drugiej strony mamy w praktyce krwiożerczy turbo-kapitalizm, który niejednego lewicowca potrafi przyprawić o palpitacje serca. Z jednej strony mamy tradycyjne, konfucjańskie społeczeństwo, które mimo wszystko nie porzuciło całkiem swojej tożsamości w wyniku szaleńczych eksperymentów Mao, a z drugiej strony bezmyślne i masowe kopiowanie wszelakich europejskich i amerykańskich trendów z zachodu, łącznie z obchodzeniem zachodnich świąt, które nijak mają się do chińskiej tradycji. Te wszystkie niespójności doskonale ukazuje autor na kartach owej publikacji. Chiny są tutaj ukazane z nieco innej perspektywy, niż ta, która od lat forsowana jest w naszych mediach i która dominuje w polskiej i europejskiej opinii publicznej, toteż tym bardziej stanowi to o sporej wartości niniejszej książki. Zamiast jednostronnego, bezmyślnego lamentowania nad losem robotniczych dzieci, czy nad skażonym środowiskiem, mamy tutaj chłodny i rzeczowy opis chińskiej rzeczywistości okiem obiektywnego obserwatora, który raczej nie wydaje się fanatycznym wyznawcą jakiejkolwiek ideologii. Mimo iż autor jest utożsamiany ze środowiskiem wolnościowym i ko-liberalnym (książka jest firmowana między innymi przez "NCzas!"), to uważam, że relacje z Chin napisane przezeń są w dużej mierze bezstronnie, z dużą dozą obiektywizmu. Autor również nie unika trudnych tematów i są tutaj przedstawione też wszelakie bolączki tego państwa, takie jak np. pogłębiające się rozwarstwienie społeczne, zróżnicowanie między konkretnymi regionami Chin, zanieczyszczenie środowiska, czy też państwowa, biurokratyczna wszechwładza, która skutecznie utrudnia życie milionom obywateli. W związku z tym właśnie rząd Chin wprowadza politykę tzw. "harmonizacji", która jest pewnym krokiem w kierunku socjalnym i który ma ugasić potencjalne niepokoje społeczne. To wszystko nie przekreśla jednak ogromnych plusów i zalet, jakie wynikają z obecnego chińskiego modelu rozwoju gospodarczego. Nagrodą za te wszystkie bolączki jest oczywiście superszybki wzrost gospodarczy (oscylujący wokół 9% przez ostatnie 20 lat), który wyciągnął z maoistowskiej biedy kilkaset milionów ludzi. Nagrodą dla samych Chin, jako państwa i narodu, jest również to, że Państwo Środka w końcu zaczęło się liczyć na arenie międzynarodowej i staje się coraz ważniejszym graczem, który dyktuje warunki (zwłaszcza na polu gospodarczym) innym państwom (a nawet mocarstwom!) światowym. Takie właśnie konkretne zestawienie wad i zalet systemu społeczno-ekonomicznego Chin, bez specjalnego osądzania i oceniania, sprawia, że niniejszą książkę można śmiało polecić każdemu, kto oczywiście jest zainteresowany taką tematyką, bez względu na jego poglądy i przekonania.
Mateo jak już napisałem w Chinach nie ma żadnego turbo-kapitalizmu bo i takie określenie nie istnieje !! Po 2 czym jest ten wzrost 8-10 % ? Korea Południowa, Tajwan, Singapur ale także inne państwa potrafią osiągnąć zbliżony wynik !! Po 3 jeśli kiedyś będziesz miał możliwość przeczytaj dokładne analizy systemu podatkowego oraz działań Banku centralnego Chin ( chociaż te akurat są dość sensowne ). Nie wiem co cie przekona, aby zmienić twoje zdanie, że w Chinach nie ma kapitalizmu tylko interwencjonizm i 3 droga ( czyli mix systemowy )
To określenie turbokapitalizm (przytaczane również w tej książce) jest pojęciem raczej potocznym i nie utożsamiajcie tego proszę z jakimś laissez-faire trv austriackim wolnym rynkiem, bo tak oczywiście nie jest Chodzi tu bardziej o interwencjonistyczny system mieszany, w którym państwo zamiast rozdawać socjal, nadawać przywileje związkowe i ogólnie "dbać" o lud, równość i jakieś lewicowe ideały, to wspiera kapitalistów i przedsiębiorców (często tylko wybranych), inwestycje i dąży za wszelką cenę do maksymalizowania rozmaitych wskaźników ekonomicznych.
A wzrost gospodarczy w tych krajach, które wymieniłeś, jest niższy - chociaż to pewnie wynika również z tego, że one są na wyższym pułapie, a im jesteś wyżej, tym mniejszy jest procentowy, roczny przyrost tego bogactwa.
Nigdzie nie twierdzę, że Chiny są jakimś przykładem kapitalizmu i wolnościowych, frizonowych ideałów. To jest taki specyficzny model trzeciej drogi, w której czerpie się zarówno z rozwiązań rynkowych, jak i wybitnie etatystycznych.
Aza, znajdź mi w teorii ekonomii ... obojętnie czy to będzie książka Misesa Rothbard'a Krugmana odniesienie do tematu
"turbokapitalizmu" oraz definicję tegoż turbokapitalizmu O_o
Turbokapitalizm to co najwyżej pojęcie w mowie potocznej ... chyba widzisz różnicę ?
Co zaś do Pana Luttwaka i jego nowego pojęcia ... sorry kapitalizm to kapitalizm ... i nie trzeba dodatkowych określeń odnośne deregulacji prywatyzacji, własności prywatnej wolności przepływów i towarów .. bo to istniało już wcześniej, a nie dopiero dzisiaj i zawsze nazywało się kapitalizmem, więc dla ciebie jak i Pana Luttwaka wielki LOL
Co zaś do najbardziej zabawnej części tekstów tego Pana .... zasada kierowania się zyskiem .... no kurwa ba bo w 19 wieku to kierowali się plamami na słońcu lub długością penisa ... DRAMAT
I co z tego że Rothbard i Mises tego nie używali? To oni mają monopol na definiowanie pojęć ekonomiczno-politycznych?
Natomiast racja że kapitalizm jest określony, słówko wymyślił Marks, rozwijali jego teorię marksiści (potem wpadł mises ze swoją definicją niewiadomo skąd), i ja rozumiem kapitalizm jako system w którym posiadacze wielkiego kapitału są instytucjonalnie uprzywilejowani
USA (w której do wielkich firm pompuje się kasę) czy chiny pasują do tej definicji
I co z tego że Rothbard i Mises tego nie używali? To oni mają monopol na definiowanie pojęć ekonomiczno-politycznych?
Dlatego też podałem Krugmana i etc.etc ( dowolna książka o teorii ekonomii )
Natomiast racja że kapitalizm jest określony, słówko wymyślił Marks, rozwijali jego teorię marksiści (potem wpadł mises ze swoją definicją niewiadomo skąd), i ja rozumiem kapitalizm jako system w którym posiadacze wielkiego kapitału są instytucjonalnie uprzywilejowani
USA (w której do wielkich firm pompuje się kasę) czy chiny pasują do tej definicji
I znów kochany Aza sobie upraszcza .. Mises oczywiście NIE, ale każdy inny typ podany przez ciebie ma prawo do definicji i jego definicja na 100 % jest poprawna .... a słyszałeś kiedyś o polityce pro-wzrostowej ? ( o czym już w teorii ekonomii jest trochę napisane ? )
Polityka pro-wzrostowa , selektywne interwencje TAK w Chinach występują nawet w kierunku typowego interwencjonizmu !!! Turbokapitalizm NIE bo coś takiego nie istnieje ... chyba, że ty masz jakąś własną teorię ekonomii razem z Panem Luttwakiem O_o
Zresztą w Chinach masz kilka dodatkowych problemów czyli prywatyzacja .. patrz SOE .... własności prywatna ... ta na 100 % szczególnie gruntu :) ... rządzą korporacje i instytucje międzynarodowe .... tak tak .... to dlaczego firmy typu Unilever czy też P&G godzą się na czasową prywatyzację po czym po 20 latach spółki wracają pod skrzydła chińskie ?!
nie wiem, pewnie chodzi o to że obecnie ideologia zysku i konsupcjonizmu stała się znacznie bardziej dominująca niż kiedyś
tylko że to raczej kwestia socjologiczna niż ekonomiczna, ale turbokapitalizm to nie jest stricte ekonomiczne pojęcie
Dlatego też podałem Krugmana i etc.etc ( dowolna książka o teorii ekonomii )
S.Marciniak, Makro- i mikroekonomia Podstawowe problemy, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005, s. 100-102
S.Marciniak, Ekonomiczne aspekty globalizacji, Politechnika Warszawska. Kolegium Nauk Społecznych i Administracji, Warszawa 2002, zeszyt 20, s. 7
ale może to się tyczy czegoś innego, nie chce kupować by sprawdzić
I znów kochany Aza sobie upraszcza .. Mises oczywiście NIE, ale każdy inny typ podany przez ciebie ma prawo do definicji i jego definicja na 100 % jest poprawn
Ech, mises ma prawo do swojej definicji czy ja mu odmawiam? Fkatem jest jednak że postawił ją od tak, ignorując praktycznie do co kapitalizmem było nazywane do tej pory.
I w kręgu interpretacyjnym austriaków, propertarian, korwinistów ta definicji będzie poprawna
ja po prostu jej nie przyjmuję
nie wiem, pewnie chodzi o to że obecnie ideologia zysku i konsupcjonizmu stała się znacznie bardziej dominująca niż kiedyś
tylko że to raczej kwestia socjologiczna niż ekonomiczna, ale turbokapitalizm to nie jest stricte ekonomiczne pojęcie
To chciałem usłyszeć !! Co do zysku i stylu życia typu "konsumpcja ponad wszystko" ... prawdopodobnie tutaj duże pole ma ten, który kreuje rynek, weźmy na ten przykład Pana Forda, który stworzył nowy dział gospodarki bo tak naprawdę większość osób oczekiwała od niego szybszych koni niż czegoś co ma cztery koła :)
Co do zysku ... wszystko zależy jaki to będzie zysk czy księgowy czy faktyczny ? nigdy nie wiadomo czy wzrost wartości aktywów to tylko inflacja, która czyha gdzieś za rogiem etc.etc. Zresztą to konkurencja wymaga na tobie takie, a nie inne posunięcia ... czy faktycznie każdy zawsze jest nastawiony na ZySK ? a co powiesz o prywatnych fundacjach ? :+)
Ech, mises ma prawo do swojej definicji czy ja mu odmawiam? Fkatem jest jednak że postawił ją od tak, ignorując praktycznie do co kapitalizmem było nazywane do tej pory.
Weź pod uwagę, że nie był on jedynym, który całkowicie zmienił porządek świata o 180 stopni .. Keynes był inny ?
To chciałem usłyszeć !! Co do zysku i stylu życia typu "konsumpcja ponad wszystko" ... prawdopodobnie tutaj duże pole ma ten, który kreuje rynek, weźmy na ten przykład Pana Forda, który stworzył nowy dział gospodarki bo tak naprawdę większość osób oczekiwała od niego szybszych koni niż czegoś co ma cztery koła :)
Co do zysku ... wszystko zależy jaki to będzie zysk czy księgowy czy faktyczny ? nigdy nie wiadomo czy wzrost wartości aktywów to tylko inflacja, która czyha gdzieś za rogiem etc.etc. Zresztą to konkurencja wymaga na tobie takie, a nie inne posunięcia ... czy faktycznie każdy zawsze jest nastawiony na ZySK ? a co powiesz o prywatnych fundacjach ? :+)
Ok, wszystko co piszesz może być prawdą, ale fakty jest takie że niezależnie od przyczyn nasza obecna kultura jest kulturą konsumpcyjną , macdonaldyzacja itp.
W drugiej strony jest kulturą zysku, człowiek patrzy tylko na cyferki, efektywność, wskaźniki, wzrost PKB
Oczywiście po za tą kulturą zawsze będą jacyś ludzi, buntownicy (autentyczni i pseudo), altruiści itp
Nie twierdzę że Mises był jedynem który stworzył sobie własne odmienne definicje, Tony cliff ze swoim kapitalizmem państwowym jako nazwę systemu w ZSRR też stworzył coś swojego
"Ok, wszystko co piszesz może być prawdą, ale fakty jest takie że niezależnie od przyczyn nasza obecna kultura jest kulturą konsumpcyjną , macdonaldyzacja itp. "
Aza chyba nie tylko kultura, ale zastanawiałem się kiedyś nad tym dlaczego tak bardzo propagowany jest konsumpcjonizm
Przyjmijmy, że jesteśmy razem właścicielami fabryki ciężarówek i zatrudniamy 1000 osób.
Nasze życie jest na wysokim poziomie, tak samo jak innych pracowników, którzy zajmują kierownicze stanowiska lub np. też główna księgowa.
Ciężarówka jako produkt nie jest w żaden sposób dobrem konsumpcyjnym i z całą pewnością należy do dóbr inwestycyjnych ... kupując ciężarówkę i prowadząc biznes zakładasz, że ciężarówka ta będzie dla ciebie wypracowywać zysk.
Co dalej się dzieje. Powiedzmy twoja i moja żona oraz żony naszych kierowników oraz nasza główna księgowa lubi wydawać pieniądze. Np. lubują się w znanych markach torebek ( wręcz je kolekcjonują) i potrafią kupić torebkę nawet za 3000 euro ... hermes, Tod's, furla, lv, celine i inne .. one to po prostu kochają :)
Ponieważ istnieje popyt na te torebki tworzy nam się następny dział gospodarki ... pomijam już zwykłe torebki, ale rynek torebek luksusowych. Nasze żony wydają rocznie po 10 k euro więc pieniądze, które zostały przez nas zarobione rozchodzą się po rynku dając pracę innym ludziom oraz zarobek innym przedsiębiorcą ( nawet jeśli kupowanie tych torebek jest chore z punktu widzenia preferencji czasowej, inwestycji i dochodzi do zniekształceń na polu
inwestycje-konsumpcja etc.etc. )
Więc rozbuchana konsumpcja prawdopodobnie propagowana przez media celebrytów etc.etc. ma za zadanie rozproszenie i nasycenie pieniędzmi większą ilość ludzi.
Więc mamy przykładowe 2 możliwości
1 ) Nasze żony i naszych kierowników nie kupują torebek
2) Nasze żony i naszych kierowników kupują torebki
Pomijam oczywiście zmiany struktury gospodarki etc.etc. , ale widoczne jest, że w 1 przypadku mamy zaoszczędzone pieniądze, które są w posiadaniu 10 powiedzmy ludzi. w drugim przypadku mamy wydane pieniądze i pieniądze w posiadaniu powiedzmy 20 ludzi.
i chyba mniej więcej o to chodzi w tym konsumpcjonizmie :)
* oczywiście w tej wersji gdzie nasze żony kupują, trzeba przyjąć, że kupują te torebki ponad miarę czyli np. 3 rocznie .... mimo, że mogą używać tylko np. 1
** pomijamy też kwestię podwyższonego popytu i zmiany cen torebek etc.etc.
"to dlaczego firmy typu Unilever czy też P&G godzą się na czasową prywatyzację po czym po 20 latach spółki wracają pod skrzydła chińskie"
napisz coś więcej na ten temat bo się nie orientuję. Po 20 latach firmy wracają do państwa chińskiego, czy też ą sprzedwane chińskim firmom (prywatnym)? Wszystkie "prywatyzacje' wygladaja w Chinach w ten sposób?
BTW Azathoth mówi o czymś co się zwie "kapitalizm państwowy", a Mises czy Rothbard pisali o kapitalizmie wolnorynkowym, czyki czystym. W Chinach jest zdecydowanie "kapitalizm państwowy", podobnie jak w Polsce. Ale elementy socjalistyczne w Polsce bardziej mi obecnie przeszkadzają niż w Chinach. I tyle.
Ja oczywiście wiem o czym piszę, wiem też o czym pisał mises czy rothbard
o jakimś systemie który nigdy nigdy nie istniał i który oni sobie nazwali "czystym kapitalizmem"
Natomiast Marks pisał o czymś co istniało realnie i nazwał to po prostu "kapitalizmem"
W ZSRR państwo ustalało ceny i państwo posiadało wszystkie środki produkcji. Tak więc nie było tam żadnego kapitalizmu.
"Czysty kapitalizm" tak samo nie istniał jak "czysty komunizm", ale XIX wieczne USA czy Anglia były blisko do tego pierwszego a Korea Płn czy Kuba są bliskie do tego drugiego.
Większość ludzi wogóle się nie zastanawia nad takimi rzeczami jak kapitalizm państwowy czy kapitalizm "czysty". Dla wielu Polaków w USA, Szwecji, Francji czy też Norwegii jest po prostu "kapitalizm", a w Chinach, Wietnamie, Korei Płn i na Kubie jest komunizm...bo tak się nazywa partia rządząca w tych krajach i tyle. Tak samo jak dla Kaczora Tusk jest liberałem, choćby i podwyższył wszystkie podatki o 100%
(BTW jak się czasem z Chińczykami gada to dla nich komunizm to są wszystkie posunięcia rządu, które są wedug nich korzystne, czyli np. obniżenie podatków albo ułatwienie w zakładaniu firmy to po prostu milowe kroki dla rozwoju "chińskiego komunizmu" hehe. No ale dla Amerykanów liberalizm to zwiększanie zasiłków i wprowadzanie przymusu ubezpieczeń więc ogólnie ludzie powywracali wszędzie podstawowe pojęcia do góry nogami. Smith i Marks w grobie się przewracają )
W ZSRR państwo ustalało ceny i państwo posiadało wszystkie środki produkcji. Tak więc nie było tam żadnego kapitalizmu.
No zgodnie z definicjami Misesa to nie
Tony Cliff jak już wspomniałem ma inne zdanie, ale to nie jest takie ważne
"Czysty kapitalizm" tak samo nie istniał jak "czysty komunizm", ale XIX wieczne USA czy Anglia były blisko do tego pierwszego a Korea Płn czy Kuba są bliskie do tego drugiego.
jest pewna różnica
Komunizm został pierw opisany przez teoretyków, został zdefiniowany najpierw jako pewna idea, w czystej postaci jej nie zrealizowna, nie sądzę by koera była najbliżej, raczej znacznie bliżej są wspólnoty hutteryskie
Kapitalizm na odwrót najpierw powstał pewien system który został nazwany kapitalizmem, dla twórcy tego pojęcia kapitalizm był w anglii i wcale nie był zabrudzony
Kanadyjski think-thank Fraser Institute, udostępnił na swoich stronach wczorajsze wystąpienia dwóch Islandzkich ekonomistów którzy twierdzą że kanadyjski dollar może być rozwiązaniem dla ich kraju....
Od paru miesięcy w mediach kanadyjskich oraz islandzkich sporo się mówi że rząd w Rejkiawiku planuje zamienić swoją, mocno pokiereszowaną po kryzysie z 2008 roku, koronę na rzecz kanadyjskiej waluty....
Wiadomość