Ciekawe zestawienie w wiadomościach radiowych, na początku o kolejnym zmartwieniu posłów: oto hazard w internecie nadal kwitnie, gorsząc obywateli, pomimo uchwalonych już przecież ustaw. Jak wiadomo, gorszą, zwłaszcza młodzież, poustawiane swego czasu w barach "jednorękie bandyty" i hazard w internecie. Przez dziesiątki lat takie automaty rujnowały złotą, polską młodzież, no a w XXI wieku doszedł jeszcze internet ze swoimi sprośnościami, z których największą nie jest promowanie towarowego podejścia do seksu łącznie ze wszelkimi dewiacjami, nie jest też epatowanie treściami szokującymi*, jest nią...dostęp do zakładów na serwerach międzynarodowych.
Co innego koncesjonowane, duże kasyna oraz państwowe loterie. One nie gorszą. Zresztą, zobaczmy takie sportowe bukmacherstwo w internecie - młodzieniec zgorszy się złudnymi możliwościami w miarę racjonalnego przewidywania wyniku. Raz, powinien siedzieć w temacie, wiedzieć, które drużyny do czego są zdolne i w jakiej są sytuacji (stąd odpowiednio zmienne kursy), dwa powinien korzystać z tej wiedzy i odpowiednio szacować. Rzecz jasna, zawsze jest jakiś element niepewności, ale to i tak nie to, co Totolek, w którym wystarczy zaznaczyć sześć dowolnych liczb. Co wyjdzie, to wyjdzie. Niby są jakieś książeczki z systemami, ale gdzie tam do finezji sportowych...Tak czy siak, hazard w internecie ma się podobno nadal dobrze. Oburza to posłów. I tu ciekawa wiadomość: dwie najwięcej kłócące się partie (a przynajmniej ich reprezentanci w wiadomościach) były znowu zgodne: zaostrzać kurs. Już niedługo El Dorado chciwej i zepsutej młodzieży się skończy. Niech nabijają komentarze na serwisach, które miasto popiera którą partię albo niech oglądają gołe baby - hazard to rzecz gorsząca i godna zakazu. Rzecz jasna, te określone rodzaje hazardu, bo jak kogoś stać na koncesjonowane kasyno w mieście czy kupon z liczbami, to może sobie grać. Pieniądze co prawda też taki straci lub zyska na zasadzie losowości, ale będzie to miało na niego mniej zły wpływ, niż utrata wizji sportu jako szlachetnej rywalizacji, gdzie pieniądze się nie liczą tudzież brak szacunku dla realnej ruletki spowodowany używaniem wirtualnej. A na takie postawy demokratycznie wybrany rząd nie może pozwolić. Razem z opozycją, która w tym wypadku jest tak zgodna, że aż czuć jednomyślność suwerennego Narodu promieniującą na swych reprezentantów, zawsze i wszędzie kierujących się wolą swych wyborców.
Druga wiadomość była z rodzaju ciekawostek lokalnych, moim zdaniem nadających się raczej na sezon ogórkowy, a nie na bieżący tok wydarzeń, ciekawy zwłaszcza w skali światowej. Otóż proboszcz w Wadowicach zamontował w kościele system zagłuszający sygnał telefonów komórkowych, by uzyskać ciszę podczas nabożeństw. Po tej informacji wypadało, popytać samą opinię publiczną (w przeciwieństwie do hazardu, gdzie pytano tylko posłów). Jeden z głosów był następujący: pan zwierzył się, że jak ktoś do niego dzwoni, to wychodzi na pole, a poza tym to "mamy demokrację, każdy robi to co chce". Ciekawa definicja demokracji, zwłaszcza w kontekście początkowych wywodów o hazardzie...szkoda, że takiego komentarza nie użyto do wiadomości hazardowej. Ale już naprawdę mało co naprawdę dziwi w dzisiejszym stanie systemu. Lud mówi swoje, reprezentanci Ludu uchwalają swoje i każdy robi to, co chce, pod warunkiem, że nie zagra w ruletkę w internecie.
*nie uważam, że to wina internetu samego w sobie - tak samo, jak z filmami czy książkami - to już od ludzi zależy, co tworzą. Nie chcę też przez to powiedzieć, że sejm ma jakieś treści ot tak cenzurować. Stwierdzam po prostu, że w internecie naprawdę są gorszące obrzydlistwa, których warto unikać, a przy których międzynarodowy serwis hazardowy to naprawdę kaszka z mleczkiem...ze zmartwień ustawodawców wynika inaczej.
Źródło: http://kzkg.blog.onet.pl/
seul- 06-05-2011, 11:57Wiadomość