Na początku zaznaczę, że doceniam myśl konserwatywną w zwalczaniu socjaldemokratycznych patologii, krytykę demokracji i współpracę ze środowiskami liberalnymi. Niemniej da się odczuć pewne zaniepokojenie jak się posłucha pewnych tekstów pochodzących od konserwatystów. Mówią oni o zachowaniu wartości narodowych, tradycji, rodziny, religii, praw naturalnych – zgoda.
Tylko, że czasami się zagalopuje jeden z drugim i w ramach obrony tych wartości chce ograniczać wolność a na to zgody nie ma. Nikt nie ma prawa dokonywać agresji na wolność i własność drugiej osoby nawet w imię własnych ponadczasowych wartości. Agresja może być dokonywana tylko w celach obronnych.
Nie jest to wcale obrona libertynizmu i relatywizmu jednostkowego jak twierdzą konserwatyści. Jest to ochrona jednej z podstawowych wartości naszej cywilizacji – własności prywatnej.
Jak mawiał Murray Rothbard wszelkie prawa człowieka są tak naprawdę pochodnymi praw własności. Prawo do życia wynika z prawa do samo posiadania. Jako libertarianin wierzę że wszelkie konflikty międzyludzkie w dzisiejszym systemie demokratycznym można rozwiązać poprzez wskazanie faktycznego właściciela i to on decyduje czy na danym terenie można się modlić czy też nie.
Dlatego aż ciarki przechodzą, jak słyszę głos pana Adama Danka chcącego wprowadzić cenzurę w imię obyczajowości czy księdza Rafała Trytka chcącego palić gejów na stosach. Nawet niedawno na czacie wolnościowego radia kontestacja znalazł się jakiś inkwizytor o ksywie „sheeshka”, który twierdzi, że w imię zachowania tradycji i wartości chrześcijańskich nie mogę krytykować kościoła katolickiego na własnym PRYWATNYM terenie.
Takie głosy niczym się nie różnią od gadaniny dzisiejszych socjalliberałów, którzy z kolei chcą przymusowej promocji gejów czy wulgarnego języka albo kontroli co kto robi na swoim podwórku czy np. nie wycina nielegalnie drzewa.
Oba te przypadki tzn. fanatyczni tradycjonaliści oraz socjaldemokraci dokonują gwałtu na własności prywatnej, a tym samym na wolności człowieka.
Wg libertarianizmu każdy ma prawo do wprowadzenia cenzury, dyskryminacji i potępienia, ale tylko na własnym powtarzam własnym terenie. Dlatego jeśli ktoś nienawidzi gejów to niech napisze sobie przy bramie – „Zakaz pedałowania” i kłopot z głowy. Jak ci jakis gej wejdzie na podwórko to może go nawet wypatroszyć. Podobnie zaś może zrobić jakiś antykonserwatywny gej który może zaszlachtować konserwatystę na własnym terenie. Poza własnym terytorium nikomu nie wolno inicjować przemocy.
Kwestię własności uważanej za publiczną omówię trochę później.
Jeśli jakaś idea jest rzeczywiście słuszna i ponadczasowa to obroni się sama. Jeśli jakaś wartość jest wyznawana pod przymusem to nie jest to wartość, ale czysta hipokryzja. To, co mogą zrobić konserwatyści to jedynie promować swoje wartości i dążyć do zreformowania państwa na takie, w którym będzie szanowana własność prywatna. Dzisiejsze państwo socjaldemokratyczne niszczy własność prywatną.
Warto zauważyć, że agresywnym konserwatystom jest bardzo blisko do agresywnych socjalistów. ( chyba nie ma nieagresywnego socjalisty). W USA widać do bardzo dokładnie – zarówno demokraci(socjaliści) oraz republikanie(konserwatyści) ograniczają swobody obywatelskie i dokonują coraz to ostrzejszych gwałtów na własność prywatną. Jedni podwyższają podatki a drudzy zakazują narkotyków. Deklaracja niepodległości stała się już tylko archiwalnym śmieciem.
Należy wyraźnie zaznaczyć, że libertarianizm, jaki tu promuje nie jest tym liberalizmem, który wszyscy konserwatyści potępiają. Całkowicie rozumiem niechęć konserwatystów do późnego liberalizmu, który jest tak naprawdę socjaldemokracją. Też go nie cierpię. Idee liberalne zostały wypaczone m.in. przez Johna Stuarta Milla a potem przez amerykanów i w tej chwili liberał to zwyczajny socjalista. Dlatego środowiska wolnościowe odcięły się od tego terminu nazywając się konserwatywnymi liberałami czy też libertarianami. Ci zaś podobnie jak wy nie są sympatykami demokracji oraz twardo bronią własności prywatnej.
Często spotykanymi postulatami wśród konserwatystów jest idea korporacjonizmu oraz chęć powrotu do porządku sprzed 1789 roku.
Najpierw pod topór pójdzie korporacjonizm. Jest to system, w którym główna rolę odgrywają monopolistyczne korporacje władające całymi sektorami przemysłu. Monopolistyczne, czyli mające zagwarantowane ustawowy monopol na działalność. Jak doskonale wykazał wielki ekonomista Ludwig von Mises, takie przedsiębiorstwa byłyby pozbawione możliwości racjonalnej kalkulacji ekonomicznej i byłyby nieefektywne. W takich firmach nie byłby brany pod uwagę interes konsumenta a to on ma sterować gospodarką a nie jakiś kapitalista. Z kolei jak wykazał Rothbard monopol oznacza ustanowienie pewnej firmy ponad prawem, danie jakiegoś przywileju. Jeśli jakaś firma będzie miała monopol na produkcje obuwia to znaczy , że ja w oparciu o własny kapitał nie mogę założyć własnej firmy a to już jest zamach na moją własność. Poza tym warto zaznaczyć, że ideał wielu konserwatystów – korporacjonizm już de facto obowiązuje. Większość ustaw uchwalanych czy to w Warszawie, Brukseli czy Waszyngtonie była zgłaszana poprzez lobbing wielkich korporacji. Zapewnili sobie takie przywileje, że konkurencja z nimi jest praktycznie niemożliwe. Wystarczy spojrzeć na sektor finansowy, motoryzacyjny czy farmaceutyczny.
Jeśli zaś chodzi o powrót do stanu przedrewolucyjnego to należy mieć na względzie to, że przed 1789 nie było w zasadzie równości wobec prawa.
Jak podaje Alexis de Tocqueville – także konserwatysta:
- chłopu nie było wolno opuścić majątku pana, jeśli zaś go opuścił, pan mógł go ścigać wszędzie, gdziekolwiek się znajdował, i siła sprowadzić z powrotem;
- chłop podlegał pańskiemu sadownictwu, które nadzorowało jego życie prywatne i karało za nieumiarkowanie i lenistwo;
- chłop nie mógł dźwignąć się w swej pozycji wyżej ani zmienić zawodu, ani się ożenić bez pozwolenia pana.
Takie coś w zasadzie niczym nie różni się od niewolnictwa. Jeśli ktoś chce powrotu do stanu sprzed 1789 to niech lepiej zaznaczy, że chodzi mu o takie sprawy jak wartości rodzinne, prawo naturalne czy poszanowanie własności prywatnej, ale nie ma zgody na wychwalanie feudalizmu, który jest kolejną formą niewolnictwa. Po raz kolejny zaznaczam – konserwatyzm tak, agresja nie. Niewolnictwo nazwane po imieniu czy też, jako feudalizm jest agresywne podobnie zresztą jak socjaldemokracja.
Na koniec warto wrócić do kwestii własności publicznej czy państwa w ogóle. Libertarianie postulują państwo minimalne, które zajmuje się tylko: sądami, wojskiem i policją. Wszystko pozostałe powinno być w rękach prywatnych w tym drogi, place czy np. lasy. Dla tych, co twierdzą, że to fantastyka to proszę zauważyć, że kolej warszawsko- wiedeńska była prywatna do 1914 roku. W XVIII wieku większość, dróg w Anglii była prywatna. Dlatego jeśli ktoś ma na własność jakąś drogę i jest gejem to może na tej drodze organizować sobie parady równości a to, że każdy hetero będzie tej drogi unikał to już zupełnie inna sprawa. A co jak król jest fanatycznym katolikiem, zwolennikiem palenia gejów i ateistów na stosie etc.
Król jest po to by utrzymywać porządek i chronić własność prywatną. Na własnych posiadłościach może sobie zakazywać ateizmu i homoseksualizmu natomiast nie ma prawa do ingerowania w prywatna własność swoich poddanych dopóki nie okazują oni agresji.
Bardzo interesującą osoba promującą idee konserwatywne z libertarianizmem jest uczeń Murraya Rothbarda - Hans Herman Hoppe. Każdemu kom są bliskie idee konserwatywne, ale nie chce popadać w agresywny fanatyzm polecam książkę Hoppego pt: Demokracja – Bóg który zawiódł. Niedługo ukaże się kolejna ksiazka Hoppego pt: Ekonomia i etyka własności prywatnej. Obie książki wydaje wydawnictwo Fijor Publishing promujące idee wolnorynkowe, libertariańskie i konserwatywne.
Jeśli ktoś mimo wszystko będzie twierdził, że w imię jakiś wyższych wartości należy dokonywać agresji wobec własność prywatnej to niech przypomni sobie VII przykazanie – nie kradnij.
http://cokeman2007.blogspot.com/2011...tarianizm.html
Wiadomość