• Jacek Sierpiński: I wyszli na skrajnych zamordystów

    Kilka miesięcy temu, podczas kampanii wyborczej, rzecznik rządu Paweł Graś wyraził opinię, że gdyby John Lennon żył w Polsce za rządów PiS, to zostałby wsadzony do więzienia za posiadanie i palenie marihuany, natomiast za czasów PO Lennon by nie siedział.

    Skomentowałem to wówczas stwierdzeniem, że jest prawdopodobne, że Lennon siedziałby w więzieniu za posiadanie marihuany tak za rządów PiS, jak i za rządów PO. Jak również za rządów SLD czy PSL. Bo za poprawką do ustawy przewidującą karalność posiadania nawet niewielkiej ilości nielegalnych środków odurzających głosowali w 2000 roku politycy pełniący dzisiaj czołowe funkcje we wszystkich tych partiach, a ludzie byli za to skazywani niezależnie od tego, czy rządziła AWS, SLD, PiS czy PO.

    Obecnie wydaje się jednak, że John Lennon – gdyby żył w Polsce w roku 2011 – większą szansę miałby jednak mimo wszystko za rządów PO, SLD czy PSL, niż PiS. O ile bowiem posłowie trzech pierwszych partii opowiedzieli się we wczorajszej debacie sejmowej za możliwością odstąpienia od ścigania za posiadanie nieznacznej ilości środków odurzających lub substancji psychotropowych na własny użytek (choć Donald Tusk jasno stwierdził: „Chcecie legalizować marihuanę – wybierzcie innego premiera”) , o tyle klub PiS twardo przeciwstawił się nawet takiej niewielkiej furtce do uniknięcia kary przez osoby chcące się odurzać czymś innym niż alkohol czy nikotyna. Poseł Andrzej Jaworski przywołał nawet przykład Singapuru (gdzie za posiadanie narkotyków – np. 15 gramów heroiny, co jest traktowane jako posiadanie w celu rozprowadzania – grozi nawet kara śmierci). Można z tego wyciągnąć wniosek, że pod rządami PiS do więzienia trafiłby nie tylko John Lennon, ale również Witkacy, Baudelaire, Amadeo Modigliani, Jean Cocteau, Philip K. Dick, Ernst Jünger, Robert Anton Wilson, Aldous Huxley, Bob Marley…

    Posłowie Prawa i Sprawiedliwości za wszelką cenę upierają się przy karaniu współobywatela – i to nawet pozbawieniem wolności – tylko za to, że ktoś chce połykać, wdychać lub wstrzykiwać sobie do własnego ciała jakąś substancję w celu uzyskania przyjemnych lub ciekawych doznań, nie robiąc przy tym nic złego nikomu innemu. Jak to się ma do następujących zdań zapisanych w programie PiS:

    „Fundamentem naszego programu jest szacunek dla przyrodzonej i niezbywalnej godności każdej osoby ludzkiej. Z godności tej wynikają prawa człowieka, których ochrona i realizacja jest podstawowym zadaniem wspólnoty politycznej. Do najważniejszych praw człowieka należy prawo do życia i prawo do wolności. Tylko człowiek wolny może w pełni realizować szanse wynikające z jego kondycji i okoliczności zewnętrznych, dążyć do pomyślności swojej, swoich bliskich i wspólnot, do których należy”?

    Czy człowiek, któremu odmawia się prawa do decydowania o swoim własnym ciele jest człowiekiem wolnym? Czy uznawanie, że wspólnie z kolegami posłami ma się prawo decydować o tym, co ktoś inny ma prawo spożywać czy wdychać oznacza, że się szanuje jego przyrodzoną i niezbywalną godność?

    Stanowisko PiS okazuje się być diametralnie różne od stanowiska bratniej (jej eurodeputowani znajdują się w tej samej frakcji w Parlamencie Europejskim – Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy) partii z Republiki Czeskiej – ODS. Rząd współtworzony przez tę partię wprowadził oficjalnie obowiązujące od 1 stycznia 2010 r. tzw. „limity bezkarności”, poniżej których posiadanie narkotyków nie jest karane – 1,5 grama heroiny, 1 grama kokainy, 2 gramów metamfetaminy, do 15 gramów marihuany, do 4 tabletek ecstasy i do 5 tabletek LSD. Projekt limitów przygotowało ministerstwo sprawiedliwości, na czele którego stała Daniela Kovářová – właśnie z ODS.

    No, ale jak widać konserwatyzm miewa różne barwy. W Republice Czeskiej może kojarzyć się z pewną dozą wolności. W Polsce dużej liczbie ludzi skojarzy się – pod postacią PiS – ze skrajnym zamordyzmem. I jeśli ci ludzie podejmą rękawicę rzuconą przez Donalda Tuska i faktycznie przyczynią się do wyboru innego premiera, to tym premierem nie będzie raczej Jarosław Kaczyński. Prędzej już Grzegorz Napieralski czy Janusz Palikot.

    A tak naprawdę, usilne dążenie do karania ludzi nie tylko za rozprowadzanie, ale i za samo posiadanie różnych odurzających substancji, nawet na własny użytek nie jest przejawem zbytniego konserwatyzmu. Totalna „wojna z narkotykami” to wymysł dwudziestowieczny. W „dawnych, dobrych czasach” władzy nie interesowało aż w takim stopniu w to, czy i czym lud się odurza. Aż do początkowych lat XX wieku raczono się absyntem z dużą zawartością psychoaktywnego tujonu, palono opium, zażywano jako lek laudanum, entuzjazmowano się kokainą traktowaną mniej więcej tak, jak obecnie napoje energetyzujące (Coca-Cola zawierała początkowo niewielkie jej ilości, podobnie jak szereg win – wytwórca Vin Mariani otrzymał nawet medal od papieża Leona XIII), heroinę (produkowaną m. in. przez Bayera) stosowano jako lekarstwo na astmę i kaszel.

    I jakoś nie słyszano wówczas o mafiach narkotykowych…

    http://sierp.libertarianizm.pl/?p=498
    Ten artykuł powstał na podstawie tematu: Jacek Sierpiński: I wyszli na skrajnych zamordystów started by Trikster View original post
    Komentarze 13 Komentarze
    1. Avatar SzabloZębny
      SzabloZębny -
      Czy człowiek, któremu odmawia się prawa do decydowania o swoim własnym ciele jest człowiekiem wolnym? Czy uznawanie, że wspólnie z kolegami posłami ma się prawo decydować o tym, co ktoś inny ma prawo spożywać czy wdychać oznacza, że się szanuje jego przyrodzoną i niezbywalną godność?

      Nie. :)

      Ale jestem zaskoczony tą personalistyczną retoryką. Ciekawe, kto mu to napisał.
    1. Avatar KABITA
      KABITA -
      Ja uważam,że artykuł jest poprawny i dobrze napisany. Nie można ograniczać nikomu wolności. Niech każdy decyduje o sobie i niech nie będzie zakazów. Robia więcej złego. Za umieszczenie go dałam plusa Triksterowi.
    1. Avatar Mariusz
      Mariusz -
      Mnie zadziwia brak zrozumienia istoty problemu. Jest takie powiedzonko: "Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to znaczy że chodzi o pieniądze". Tak więc problem leży nie w samych narkotykach, lecz w "darmowej" służbie zdrowia. W sytuacji gdy nie będzie NFZ, Kas chorych, wszystkie szpitale i przychodnie będą prywatne a usługi będą płatne narkotyki z pewnością będą zalegalizowane. Proszę mi nie zarzucać że alkohol i papierosy też szkodzą zdrowiu a nie zostały zakazane. Owszem, ale one zabiją Was za 30 może 40 lat. Natomiast narkotyki dużo wcześniej.
      No i jeszcze lobby tytoniowo - monopolowe. Jakby nie było dla nich zalegalizowanie narkotyków to automatyczne wprowadzenie na rynek gamy konkurencyjnych produktów. A na to pozwolić sobie nie mogą.

      ...i to wszystko bez względu na to czy rządzi PiS, PO, UPR czy inny SLD.
    1. Avatar raphell
      raphell -
      Mariusz pierdolisz jak potłuczony.
      Marihuana, czy lsd zabije mnie szybciej niż alkohol? Poza tym artykuł nie dotyczy legalizacji, tylko dekryminalizacji. I z tego względu następne dwa pytania: Czy w Czechach jest prywatna służba zdrowia? Czy w Czechach nie ma lobby alkoholowo/tytoniowego?
    1. Avatar Mateo
      Mateo -
      Cytat Napisał Mariusz Zobacz post
      Tak więc problem leży nie w samych narkotykach, lecz w "darmowej" służbie zdrowia. W sytuacji gdy nie będzie NFZ, Kas chorych, wszystkie szpitale i przychodnie będą prywatne a usługi będą płatne narkotyki z pewnością będą zalegalizowane.
      Dobrze to zostało wyjaśnione w temacie o narkotykach:
      http://frizona.pl/threads/660-Narkot...l=1#post137523

      i parę postów niżej. Jeżeli państwowa służba zdrowia miałaby być jakimś argumentem za zakazaniem narkotyków, to tym bardziej powinno się dążyć do prohibicji alkoholowej, tytoniowej itd. W końcu to w wyniku palenia tytoniu i chlania umiera wielokrotnie więcej osób, aniżeli w wyniku stosowania narkotyków.

      Poza tym narkomani obecnie i tak są leczeni z naszych pieniędzy, a prohibicja powoduje, że szkody zdrowotne związane z używaniem ich bardzo mocno wzrastają (a to zostało wyjaśnione również w tym temacie, ale parę stronic wcześniej). Jakoś dziwnym trafem, od kiedy w Szwajcarii zaczęto wydawać legalnie heroinę w specjalnych punktach, to spadła ilość zakażeń i przedawkowań. Narkomani są zdrowsi, a społeczeństwo wiele zyskuje, bo z ulic znikają kryminaliści.
    1. Avatar seul
      seul -
      A może ktoś znajdzie i porówna dane ile wydaje się na leczenie narkomanii, a ile na leczenie alkoholizmu oraz ile wydaje się na leczenie chorób układu krążenia? I dlaczego dla oszczędności należy utrzymywać prohibicje narkotykową, a nie alkoholową i dlaczego nie wprowadzić kartek na mięso?
    1. Avatar KABITA
      KABITA -
      Obecnie i tak leczymy i nas leczą z naszych pieniędzy. Czy to narkomanów czy alkoholików itd.Tyle tylko,ze to są pieniądze zabierane pod przymusem. Każdy sam powinien decydować o sobie: jak chce ćpać niech ćpa, pić proszę bardzo, palić ok. itd. Jeśli zmieni się system płacenia na służbę zdrowia i każdy zabuli ze swojej kieszeni nie będzie problemu czy narkotyki są legalne.
    1. Avatar erbe
      erbe -
      Cytat Napisał Trikster Zobacz post
      A tak naprawdę, usilne dążenie do karania ludzi nie tylko za rozprowadzanie, ale i za samo posiadanie różnych odurzających substancji, nawet na własny użytek nie jest przejawem zbytniego konserwatyzmu. Totalna „wojna z narkotykami” to wymysł dwudziestowieczny. W „dawnych, dobrych czasach” władzy nie interesowało aż w takim stopniu w to, czy i czym lud się odurza. Aż do początkowych lat XX wieku raczono się absyntem z dużą zawartością psychoaktywnego tujonu, palono opium, zażywano jako lek laudanum, entuzjazmowano się kokainą traktowaną mniej więcej tak, jak obecnie napoje energetyzujące (Coca-Cola zawierała początkowo niewielkie jej ilości, podobnie jak szereg win – wytwórca Vin Mariani otrzymał nawet medal od papieża Leona XIII), heroinę (produkowaną m. in. przez Bayera) stosowano jako lekarstwo na astmę i kaszel.
      Zgadzam się. PiSiory mieszają ludziom w głowach. Konserwatyzm nie polega na trzymaniu ludzi za mordę. To co uskutecznia nasza klasa polityczna to totalitaryzm w czystej postaci a nie żaden konserwatyzm, wszystkie te piękne słówka o walce z narkomanią sprowadzają się do jednego - kasy. Bo walka z narkotykami to niezła kasa, trzeba okraść obywateli by koledzy ze służb mogli sobie z nią walczyć, jest okazja być kontrolować rynek i brać łapówki od tych gangów, które nie chcą być kontrolowane i chcą by państwo eliminowało z rynku nowe podmioty (nie raz słyszymy jak to niby przypadkiem załapano w jakimś szczerym polu, gdzie policja wcześniej nie była od lat, samochód wypchany gandzią, własnie monopolistyczne gangi narkotykowe tak eliminują konkurencję). Poza tym większe państwa typu USA mogą usprawiedliwiać napaście na inne kraje walką z narkotykami.
    1. Avatar Mateo
      Mateo -
      Cytat Napisał erbe Zobacz post
      Bo walka z narkotykami to niezła kasa, trzeba okraść obywateli by koledzy ze służb mogli sobie z nią walczyć, jest okazja być kontrolować rynek i brać łapówki od tych gangów, które nie chcą być kontrolowane i chcą by państwo eliminowało z rynku nowe podmioty
      Jaka korupcja, jakie gangi... bez przesady. Oczywiście że naturalną konsekwencją prohibicji jest wzrost korupcji i konszachtów polityków/urzędników/funkcjonariuszy ze światkiem przestępczym, ale wątpię, aby to było główną motywacją przy uchwalaniu tych wszystkich absurdalnych przepisów. Legislacyjna sraczka dotyczy praktycznie każdej dziedziny życia, nie tylko narkomanii.
      Naprawdę myślisz, że ci idioci siedzący w sejmie, jak jakaś Kempa czy Jaworski, naprawdę dążą do zaostrzenia przepisów, bo są skorumpowani przez gangsterów? Ja tu widzę dwa główne czynniki wpływające na ich postępowanie:

      1) Skrajna głupota, ignorancja i nieznajomość tematu
      2) Populizm - społeczeństwo (zwłaszcza naturalny elektorat PiS) jest wrogie narkotykom, toteż walka z tymi strasznymi narkotykami doda im poparcia

      no i jeszcze ewentualnie można dodać 3) Strach przed przyznaniem się do porażki i uznaniem klęski idei prohibicji - skoro widać ewidentnie, że zaostrzenie przepisów z 2000r. nie zadziałało i skutkiem był tylko wzrost narkomanii i przestępczości, no to trzeba pokazać, że winą tego są w dalszym ciągu zbyt łagodne przepisy.
    1. Avatar erbe
      erbe -
      To nie chodzi o jakieś Kempy czy inne, to są maszyny do głosowania, pożyteczni idioci, którzy dostają za to diety. Kasę biorą ich opiekunowie. Ważne jest tylko to, że dzięki takim działaniom rynek nie jest wolny, a posłowie to maszynki do głosowania rynkowych narkotykowych monopolistów.
    1. Avatar Mateo
      Mateo -
      Cytat Napisał erbe Zobacz post
      To nie chodzi o jakieś Kempy czy inne, to są maszyny do głosowania, pożyteczni idioci, którzy dostają za to diety. Kasę biorą ich opiekunowie.
      Opiekunowie, czyli kto? Jarosław Kaczyński jest na usługach gangsterów?

      Cytat Napisał erbe Zobacz post
      Ważne jest tylko to, że dzięki takim działaniom rynek nie jest wolny, a posłowie to maszynki do głosowania rynkowych narkotykowych monopolistów.
      Interesy polityków i rynkowych narkotykowych monopolistów są oczywiście zbieżne i razem działają w kierunku umacniania prohibicji, ale to absolutnie nie implikuje tego, że oni się zawsze między sobą dogadują i umawiają.

      W ogóle trochę śmieszy mnie to całe, typowe dla ko-librów, spiskowe myślenie i szukanie wszędzie jakichś układów, tajnych kontraktów, nacisków żydowskich lobby i innych cudów. Przyczyny naszego zniewolenia są zdecydowanie prostsze i mniej złożone, niż się wam wydaje. Legalizacji nie będzie, dopóki większość społeczeństwa nie nabędzie elementarnej wiedzy związanej z narkomanią. Jak można mówić o legalizacji, kiedy pojęcie o narkotykach przytłaczającej większości głosujących w wyborach jest niezmiernie nikłe, wręcz zerowe? Oni tylko wiedzą, że narkotyki to zło. A skoro to zło, to trzeba zakazać. I koniec tematu.
    1. Avatar erbe
      erbe -
      Cytat Napisał Mateo Zobacz post
      Legalizacji nie będzie, dopóki większość społeczeństwa nie nabędzie elementarnej wiedzy związanej z narkomanią. Jak można mówić o legalizacji, kiedy pojęcie o narkotykach przytłaczającej większości głosujących w wyborach jest niezmiernie nikłe, wręcz zerowe? Oni tylko wiedzą, że narkotyki to zło. A skoro to zło, to trzeba zakazać. I koniec tematu.
      Dlatego edukacja jest najważniejsza i np. warto działać w KASE, KoLibrze i innych organizacjach a nie tylko robić politykę. Brak państwowej służby zdrowia to zło, brak państwa na sklepowych półkach to zło itd. i to myślenie trzeba zmienić.
      Cytat Napisał Mateo Zobacz post
      W ogóle trochę śmieszy mnie to całe, typowe dla ko-librów, spiskowe myślenie i szukanie wszędzie jakichś układów, tajnych kontraktów, nacisków żydowskich lobby i innych cudów.
      Gdzie widzisz, przynajmniej w moim zdaniu, spisek? Jest to logiczne, wiadomo, że Jaruś nie zna się z prezesem firmy narkotykowej osobiście (z dilerem raczej tak, bo w kampanii był ostro doładowany ) , to wszystko to jakieś pośrednie układy, istny kogiel-mogiel, nie wiadomo, kto, gdzie i jak. Co nie oznacza, że ma to większe znaczenie od ogólnego myślenia społeczeństwa i tu się z tobą zgadzam.
    1. Avatar Mateo
      Mateo -
      Cytat Napisał erbe Zobacz post
      Dlatego edukacja jest najważniejsza i np. warto działać w KASE, KoLibrze i innych organizacjach a nie tylko robić politykę. Brak państwowej służby zdrowia to zło, brak państwa na sklepowych półkach to zło itd. i to myślenie trzeba zmienić.
      Właśnie szkoda trochę, że wolnościowe środowiska tak mało angażują się w kampanie dotyczące legalizacji narkotyków. Paradoksalnie, to chyba środowisko Krytyki Politycznej i GW zrobiło najwięcej dobrego jeśli chodzi o edukację i uświadamianie społeczeństwa w kwestii narkomanii.

      Cytat Napisał erbe Zobacz post
      Jest to logiczne, wiadomo, że Jaruś nie zna się z prezesem firmy narkotykowej osobiście (z dilerem raczej tak, bo w kampanii był ostro doładowany ) , to wszystko to jakieś pośrednie układy, istny kogiel-mogiel, nie wiadomo, kto, gdzie i jak.
      No właśnie, nic nie wiadomo. Dlatego skoro nie ma możliwości wykazania i dowiedzenia konkretnej zależności, to nie ma co o tym gadać. Ja tam podtrzymuję zdanie, że politycy w sejmie w większości są zwyczajnymi, pożytecznymi idiotami, którzy czystym przypadkiem (a nie celowo!) działają w interesie mafiozów.