• Bankier.pl - O wolnym rynku i kryzysie kapitalizmu – wywiad z prezesem Instytutu Misesa

    Bankier.pl przeprowadził właśnie wywiad z Witoldem Falkowskim - prezesem Instytutu Misesa!

    W opinii austriackich ekonomistów odpowiedzialność za obecne załamanie ponosi państwo oraz bankowość centralna. W rozmowie z portalem Bankier.pl prezes Instytutu Misesa Witold Falkowski wyjaśnia, skąd biorą się kryzysy gospodarcze oraz wskazuje, jak można uniknąć powrotów dekoniunktury.

    Kim był Ludwig von Mises?

    Mises był wybitnym prakseologiem i ekonomistą. Prawdziwym ekonomistą stał się - jak wspomina - po przeczytaniu „Zasad ekonomii” Carla Mengera, założyciela austriackiej szkoły ekonomii. Mises był wysoko ceniony i szanowany jako naukowiec w latach dwudziestych i trzydziestych. Zapomniano o nim i o szkole austriackiej, kiedy nastała moda na Keynesa. Jörg Guido Hülsmann, autor wydanej niedawno monumentalnej biografii Misesa, dał jej tytuł „Mises: The Last Knight of Liberalism„(Mises - ostatni rycerz liberalizmu). Rzeczywiście, Mises był konsekwentnym i niezłomnym obrońcą prawdy, a za prawdę uważał liberalizm gospodarczy, mało popularny w kręgach akademickich w USA, gdzie spędził ponad 30 lat, i wciąż niepopularny w zetatyzowanej Europie. Dzięki jego konsekwencji i aktywności intelektualnej szkoła austriacka przetrwała, a ostatnio wręcz przeżywa rozkwit.

    Mises był też rycerzem w bardziej dosłownym znaczeniu. Zimą 1918-1919, kiedy marksiści uzyskali wpływy w rządzie austriackim, osobiście przekonywał marksistowskiego przywódcę Otto Bauera i jego żonę Helenę Gumplowicz, żeby poniechali planów sojuszu z Moskwą i wprowadzenia systemu bolszewickiego w Wiedniu. Można więc powiedzieć, że wygrał ważną bitwę w obronie cywilizacji.

    Co decyduje o wyjątkowości austriackiej ekonomii?

    Jej normalność. Żyjemy w nienormalnych czasach, w których zło nazywa się często dobrem, kradzież sprawiedliwością, oszczędności dławieniem popytu, dobro określonych grup interesu dobrem publicznym. Szkoła austriacka z uporem utrzymuje, że nie ma podstaw do zabierania ludziom ich pieniędzy w imię jakiegoś dobra publicznego, nie ma inwestycji bez oszczędności i akumulacji kapitału, a rynek może dostarczyć niemal wszystkich towarów i usług, których potrzebują konsumenci.

    W wymiarze naukowym o specyfice szkoły decydują: jej indywidualizm metodologiczny (badamy poszczególne zjawiska, a nie ich agregaty, średnie statystyczne itp.), subiektywizm (nie istnieją obiektywne wartości ekonomiczne, cena zależy od podaży i popytu oraz preferencji sprzedającego i kupującego), realizm (działają jednostki, a nie kolektywy, celem działania jest poprawa sytuacji działającego). Ekonomia austriacka jest mocno osadzona w prakseologii, czyli filozoficznej nauce o skuteczności działania. Wskazuje na określone prawa, które kierują działaniami człowieka, i przestrzega przed konsekwencjami pogwałcenia tych praw. Za takie pogwałcenie uznaje np. dyktowanie ludziom, co jest dla nich dobre, narzucanie całym społeczeństwom określonych przepisów i przymusów ekonomicznych (cen maksymalnych, płac minimalnych, ceł, państwowych ubezpieczeń, dotowania wybranych sfer gospodarki, pieniądza fiducjarnego i wielu innych).

    W odróżnieniu od tradycji brytyjskiej i całego dzisiejszego mainstreamu, w nurcie austriackim nie ma właściwie podziału na makroekonomię i mikroekonomię. Prawa ekonomii są powszechne, a aktywność wszystkich uczestników rynku sprowadza się ostatecznie do działań jednostek. Rozważania dotyczące agregatów, modeli, kształtowania gospodarki narodowej i światowej to teren spekulacji, na który Austriacy nie zapuszczają się.

    Jeszcze jedna cecha wyróżniająca ekonomię austriacką spośród innych nurtów tej nauki. Austriacy uważają, że ekonomia jest sferą wiedzy, którą każdy może i powinien opanować, bo każdego dotyczy. Uprawianie ekonomii jako wiedzy tajemnej z pogranicza inżynierii społecznej i kreatywnej księgowości jest według nas ślepą uliczką, a raczej uliczką, która prowadzi do coraz poważniejszych kryzysów i manipulacji na wielką skalę. Ekonomii powinno się uczyć od przedszkola.

    Czy dorobek Austriaków jest dziś aktualny?

    Jest tak aktualny, jak prawo grawitacji. Austriacy nie głoszą niczego rewelacyjnego, nawołują raczej do opamiętania i nieprzeciwstawiania się ludzkiej naturze, czyli siłom analogicznym do siły ciążenia, której podlegają wszystkie obiekty ożywione i nieożywione. Przypominają, że człowiek nie jest mózgiem elektronowym, lecz istotą o specyficznych ograniczeniach ewolucyjnych. W umyśle człowieka zgromadzona jest zarówno wiedza dyskursywna, którą można wykorzystać do tworzenia precyzyjnych planów, jak i wiedza praktyczna (Hayek nazywa ją z grecka za Jamesem Scottem „metis”), zakodowana raczej w podświadomości i ciele, przekazywana w kulturze i obyczaju, rozproszona w społeczeństwie. Jeśli całą wiedzę człowieka sprowadzi się do warstwy dyskursywnej, nie tylko pozbawimy się znacznych jej zasobów, lecz także dopuścimy się niebezpiecznego nadużycia, które Hayek nazwał zgubną pychą rozumu.

    Szczególnie aktualna w czasach pełgającego kryzysu jest austriacka teoria pieniądza i cyklu koniunkturalnego. Austriacy niezmiennie głoszą, że pieniądz fiducjarny, tworzony „ex nihilo” papierowy pieniądz kredytowy musi destabilizować gospodarkę, gdyż daje człowiekowi władzę, jaką nikt nie powinien dysponować, pokusę, której żadna władza się nie oprze.

    Powszechnie panuje opinia, że cykliczność jest immanentną cechą gospodarki kapitalistycznej. Czy jest to prawda?

    Cykliczność jest immanentną cechą kosmosu. Są pory roku, dzień i noc, wszystko krąży i wraca. W tym sensie na cykliczność nie ma rady, żaden system jej nie wyeliminuje. Jednak okresowe wahania koniunktury mogą być łagodne i niezauważalne, tak jak łagodne są zmiany pór roku, zmierzch czy brzask. I takie wahania dominowały przez tysiąclecia. Wyjątkami były kataklizmy, klęski żywiołowe, pomory, epidemie, a także zaburzenia w podaży pieniądza, zwykle związane z działaniami ówczesnych władców (do tej ostatniej kategorii należy np. słynna tulipomania w Holandii w XVII wieku).

    Kapitalizm jest obwiniany dlatego, że władza centralna przejęła monopol na tworzenie pieniądza. Bank centralny decyduje o podaży pieniądza, co zwykle kończy się jego nadmierną podażą. Pojawia się boom: przedsiębiorcy korzystają z tanich kredytów, produkują rzeczy, których nikt nie potrzebuje, rośnie inflacja, spada siła nabywcza, pojawia się załamanie. Wtedy ponownie wkracza bank centralny, żeby jeszcze dorzucić pieniędzy i „stymulować” gospodarkę. To przedłuża bieżący kryzys i właściwie zapoczątkowuje kolejny.

    W takim razie, jakie są prawdziwe źródła kryzysów gospodarczych?

    Gwałtowne kryzysy gospodarcze, niezwiązane ze zjawiskami zewnętrznymi, takimi jak powodzie i trzęsienia ziemi, zaczęły się w XX wieku, kiedy system bankowy stopniowo zwalniano z przestrzegania reguł obowiązujących w innych działach gospodarki. To na początku XX wieku drastycznie zmniejszono rezerwy obowiązkowe i zniesiono standard złota, co pozwoliło tworzyć pieniądz w dowolnych ilościach. Właśnie ta dowolność jest, zdaniem Austriaków, przyczyną boomów i załamań. Zbyt łatwy pieniądz daje mylący sygnał, który przedsiębiorcy interpretują jako wzrost popytu. Pojawia się tzw. nadprodukcja, rynek zalewają towary, których ludzie nie potrzebują, co kończy się zamykaniem fabryk, upadłościami banków, bezrobociem, niepewnością. Szkoła austriacka jako jedyna szkoła ekonomiczna wyjaśnia przyczyny i istotę kryzysów. W ujęciu innych nurtów ekonomicznych kryzysy są dopustem bożym lub wynikiem nagłej epidemii ludzkiej chciwości bądź głupoty.

    Niektórzy ekonomiści twierdzą, że standard złota jest anachroniczny. Co na to Austriacy?

    Być może anachroniczne jest spożywanie trzech posiłków dziennie, noszenie butów albo oddychanie. Japończycy skonstruowali już roboty, które do złudzenia przypominają człowieka, nie muszą jeść, oddychać ani kupować butów, są na wskroś nowoczesne. Podobnie nowoczesnym wynalazkiem jest pieniądz papierowy. Gdyby człowiek był robotem, taki pieniądz świetnie by się sprawdzał, bo roboty posługiwałyby się nim w zaprogramowany sposób. Człowiek nie jest jednak robotem, dąży do władzy i bogactwa, ulegając pokusom, łamiąc przykazania boże i reguły współżycia. Jedyną przeszkodą dla tych niezdrowych zapędów jest uniezależnienie podaży pieniądza od grup nacisku i koterii politycznych, pozostawienie rynkowi decyzji, jaką postać przyjmie pieniądz. Złoto świetnie się sprawdziło w tej roli, ale być może stałoby się anachronizmem wkrótce po uwolnieniu rynku pieniądza, czyli po dopuszczeniu produkcji prywatnego pieniądza. Wtedy jednak pieniądz papierowy okazałby się szybko jeszcze bardziej anachroniczny niż złoto. Nakaz używania prawnego środka płatniczego wyklucza jakąkolwiek innowacyjność w tej sferze.

    Austriacy nie upierają się przy standardzie złota, lecz przy pieniądzu dostarczanym przez rynek. Co ciekawe, standard złota i powrót do stuprocentowych rezerw bankowych gwarantowałyby to, co ekolodzy nazywają „zrównoważonym rozwojem”. Niestety, ekolodzy kończą swoją refleksję na konstatacji, że należy wprowadzić nowe przepisy, zakazy, limity emisji gazów i ochronę żółwi lub żab, zamiast sięgnąć do istoty problemu.

    Czy można uniknąć powrotu załamania?

    Można. Wystarczy nie „nakręcać” koniunktury, a jeśli już się ją „nakręciło”, zrezygnować z jej sztucznego podtrzymywania. Najlepiej w ogóle zrezygnować z centralnego zarządzania gospodarką, które teraz jest nagminne, mimo że pokutuje przekonanie, jakoby na całym świecie panował wolny rynek. Państwowe regulacje i centralne plany są potrzebne ministrom gospodarki i komisarzom w Brukseli. Gospodarce i przedsiębiorcom nie są potrzebne, a wręcz im szkodzą, gdyż zawsze zniekształcają rzeczywisty stan preferencji konsumentów. Odgórny nakaz produkowania bananów o określonej krzywiźnie odzwierciedla wyłącznie punkt widzenia grubego komisarza zaciągającego się drogim cygarem i poszukującego uzasadnienia własnej egzystencji, a nie zwykłego konsumenta. I tak jest ze wszystkimi regulacjami.

    Instytut wydał właśnie „Wielki Kryzys w Ameryce” Murraya Rothbarda. Skąd pomysł na tę publikację?

    Priorytetem naszej polityki wydawniczej są tłumaczenia ważnych dzieł przedstawicieli austriackiej szkoły ekonomii, które nie były nigdy wydane po polsku. Do takich dzieł należy książka Rothbarda. Opublikowanie jej teraz, kiedy trwają dyskusje o przyczynach ostatniego kryzysu finansowo-gospodarczego, będzie istotnym wkładem w te dysputy. Rothbard podważa stereotypowy pogląd, jakoby przyczyną Wielkiego Kryzysu była jakaś ułomność wolnego rynku, i wykazuje, że doprowadził do niego interwencjonizm. Nawet zagorzały zwolennik interwencjonizmu powinien zapoznać się z tym stanowiskiem i znaleźć kontrargumenty, zanim beztrosko przystąpi do „walki z kryzysem”.

    Friedrich von Hayek jest zdecydowanie bardziej rozpoznawalną postacią niż Murray Rothbard. Dlaczego Instytut Misesa nie tłumaczy jego prac?

    Może właśnie dlatego, że jest bardziej rozpoznawalny. Można powiedzieć, że Hayek już sobie sam poradził. Dostał Nagrodę Nobla, w Polsce wydano m.in. „Konstytucję wolności”, „Indywidualizm i porządek ekonomiczny”, „Zgubną pychę rozumu”, „Drogę do niewolnictwa”. Hayek jest też łatwiejszy do zaakceptowania dla ekonomistów mainstreamu, bo w wielu miejscach przyznaje władzy centralnej znaczne prerogatywy. Mises, a zwłaszcza niektórzy jego uczniowie, np. Rothbard, są nieco bardziej konsekwentni (niektórzy powiedzieliby: radykalni) w opowiadaniu się za państwem minimum. Ale o Hayeku pamiętamy, bo to myśliciel nietuzinkowy, bardzo inspirujący. W naszych planach wydawniczych jedną z pierwszych książek przewidzianych do tłumaczenia jest jego „Prices and Production”.

    Czy poza działalnością wydawniczą Instytut Misesa realizuje inne projekty?

    Pracujemy z młodzieżą licealną, dla której stworzyliśmy specjalny program „Lekcji ekonomii”. W kilkunastu szkołach w różnych miastach odbyło się już kilkadziesiąt lekcji o gospodarce ze szczególnym uwzględnieniem perspektywy austriackiej. Studentów i wszystkich zainteresowanych tematyką ekonomiczną zapraszamy do Klubów Austriackiej Szkoły Ekonomii (KASE). Działają one w kilkunastu miastach (chcemy, żeby działały we wszystkich miastach powyżej 100 tys. mieszkańców) i mają charakter samokształceniowy. Ekonomii austriackiej nikt w Polsce nie uczy, więc musimy się jej sami nauczyć. Organizujemy też seminaria i konferencje na specjalne zlecenia firm i instytucji. Coraz częściej zgłaszają się do nas przedsiębiorcy, którzy odkrywają, że ekonomia austriacka doskonale odwzorowuje ich praktyczną wiedzę w teorii. Rokrocznie organizujemy Letnie Seminaria Austriackie, w których uczestniczą osoby w różnym wieku, najczęściej mające już pewną wiedzę ekonomiczną.

    Jak dużym zainteresowaniem cieszy się Letnie Seminarium Austriackie?

    Miejsca na tegoroczne wrześniowe seminarium w Radziejowicach pod Warszawą są już prawie wykupione, mimo że za udział trzeba zapłacić, i to sporą kwotę jak na kieszeń studenta. Te spotkania seminaryjne mają niezwykłą atmosferę swobodnej wymiany myśli, poszukiwania prawdy i przestrzegania dyscypliny intelektualnej. Bardzo lubię w nich uczestniczyć, a dodatkową satysfakcję sprawia mi to, że je współorganizuję wraz z grupą wspaniałych wolontariuszy, młodych ekonomistów, którzy mają odwagę myśleć samodzielnie, często zupełnie inaczej, niż oczekiwaliby ich profesorowie.

    Rozmawiał Piotr Lonczak / Bankier.pl


    Więcej:
    http://www.bankier.pl/wiadomosc/O-wo...a-2178480.html
    Ten artykuł powstał na podstawie tematu: Bankier.pl - O wolnym rynku i kryzysie kapitalizmu – wywiad z prezesem Instytutu Misesa started by Norbert Kaczmarek View original post
    Komentarze 53 Komentarze
    1. Avatar Apfelbaum
      Apfelbaum -
      Ta ideologia "normalności" jest już wnerwiająca. Wszystko jest super bo jest "normalne"! Szkoła ekonomiczna ma zaletę bycia "normalną".

      Słyszałem, że na zachodzie nie mówi się o normalności, ale wykasowali "zło" i "dobro", by zastąpić je przymiotnikami "obskuranckie" i "progresywne".

      Czyli i tam nie może być normalnie i nie można po prostu twierdzić, że coś jest "dobre", a nie "normalne", lub "progresywne".
    1. Avatar Stanisław Chmielewski
      Stanisław Chmielewski -
      Cytat Napisał WF Zobacz post


      Szczególnie aktualna w czasach pełgającego kryzysu jest austriacka teoria pieniądza i cyklu koniunkturalnego. Austriacy niezmiennie głoszą, że pieniądz fiducjarny, tworzony „ex nihilo
      Nie ma czegos takiego jak tworzenie pieniądza "ex nihilo". W tej kwestii ideolodzy dzisiejszej ASE robią prawdziwą krecią robotę. Przedsiębiorca może zainwestować własne środki, bank komercyjny może zainwestować środki swoich deponentów a BC może zainwestować środki tych wszystkich ludzi którzy korzystają z pieniądza który został przez niego wyemitowany. Nie ma czegoś takiego jak "tworzenie pieniądza z niczego", obawiam się, że pan Falkowski nie przemyślał wystarczająco tego fragmentu "Ludzkiego Działania" gdzie Mises mówi o tym, że każda ilość pieniądza jest równie dobra. I to jest prawda ponieważ suma pieniądza na rynku odpowiada sumie towarów podlegających wymianie.
      Inflacja czyli dodruk pieniądza nie powoduje stworzenia nowych towarów, powoduje przepływ środków od posiadaczy pieniądza do emitenta i to oczywiście jest nieuczciwe, ale czy aby na pewno o tym właśnie mówi pan Witold?

      Co do złota. Przecież jaki problem można sobie kupić złoto, nie rozumiem o co im chodzi. Złoto jest ciężkie i nieporęczne i bardzo niewygodne i z tego powodu ludzie nie chcą go używać. A standard złota, po pierwsze nigdy nie funkcjonował. Bo czyż ustalenie kursu uncji złota który obowiązywał raptem 50 czy 100 lat można nazwać standardem? Metr nazywa się standardem miary ale on już obowiązuje 200 lat to już jest coś.
      Standard złota być może byłlby dobry ale to nie brak standardu jest problemem a właśnie inflacja czyli psucie pieniądza, które zresztą obserwujemy od początku powstania pieniądza, dlaczego pan Falkowski nie wspomina o prawdziwych problemach tylko o dziwnych kwestiach jak 100% rezerwa, czyli zamiana działalności bankowej na działalność skrytek depozytowych znanych z dworców PKP. Jak na zwolenników wolności dziwne sa te ich zakazy dokonywania inwestycji.
    1. Avatar Aregirs
      Aregirs -
      Miło mi było zobaczyć taki wywiad.

      I naszła mnie taka refleksja:
      Czy dorobek Austriaków jest dziś aktualny?
      - na takie pytanie Korwin odpowiedziałby: "Tak." Jak to przyjemnie, gdy ktoś odpowie w kilku zdaniach. I to jakich:
      Cykliczność jest immanentną cechą kosmosu. Są pory roku, dzień i noc, wszystko krąży i wraca. W tym sensie na cykliczność nie ma rady, żaden system jej nie wyeliminuje. Jednak okresowe wahania koniunktury mogą być łagodne i niezauważalne, tak jak łagodne są zmiany pór roku, zmierzch czy brzask. (...)
      - cóż za poetyka!

      Jedno zdanie zwróciło moją uwagę w sposób negatywny:
      Mises, a zwłaszcza niektórzy jego uczniowie, np. Rothbard, są nieco bardziej konsekwentni (niektórzy powiedzieliby: radykalni) w opowiadaniu się za państwem minimum.
      Pan Falkowski oczywiście wie, że Rothbard nie opowiadał się za państwem minimum. Pomyłka czy manipulacja?

      - - - - -
      Cytat Napisał stachu Zobacz post
      Nie ma czegos takiego jak tworzenie pieniądza "ex nihilo".
      Jasne że ex nihilo nihil fit - wiadomo, że te pieniądze są tworzone z papieru

      Inflacja czyli dodruk pieniądza nie powoduje stworzenia nowych towarów, powoduje przepływ środków od posiadaczy pieniądza do emitenta i to oczywiście jest nieuczciwe, ale czy aby na pewno o tym właśnie mówi pan Witold?
      Mówi o konsekwencjach innego rodzaju - jedynym kłopotem związanym z inflacją nie jest przecież redystrybucja dóbr.

      Przecież jaki problem można sobie kupić złoto, nie rozumiem o co im chodzi.
      Ale mamy cudowną ustawę o legalnym środku płatniczym.

      Złoto jest ciężkie i nieporęczne i bardzo niewygodne i z tego powodu ludzie nie chcą go używać. [...] Standard złota być może byłlby dobry ale to nie brak standardu jest problemem a właśnie inflacja czyli psucie pieniądza, które zresztą obserwujemy od początku powstania pieniądza, dlaczego pan Falkowski nie wspomina o prawdziwych problemach tylko o dziwnych kwestiach jak 100% rezerwa, czyli zamiana działalności bankowej na działalność skrytek depozytowych znanych z dworców PKP.
      Przeczytaj jeszcze raz, co pan Falkowski powiedział o standardzie złota.

      Jak na zwolenników wolności dziwne sa te ich zakazy dokonywania inwestycji.
      Co?
    1. Avatar Adam K.
      Adam K. -
      Z tą ciężkoscią i nieporęcznością złota, to dosyć dziwne stwierdzenie. 1 g wart jest dziś 120 PLN. Banknot 100 PLN waży ok. 0,9 g, co daje około 111 zł na gram.
    1. Avatar Stanisław Chmielewski
      Stanisław Chmielewski -

      Mówi o konsekwencjach innego rodzaju - jedynym kłopotem związanym z inflacją nie jest przecież redystrybucja dóbr.
      Ważne jest jeszcze ...?

      Ale mamy cudowną ustawę o legalnym środku płatniczym.
      Ustawa mówi w czym płacić podatki i regulować długi, np. właściciele lokali użytkowych bardzo często żądają zapłaty czynszu w EUR lub $, całe Indie tak właśnie oszczędzają, kupując złoto. Co z tego, że jest ustawa?


      Przeczytaj jeszcze raz, co pan Falkowski powiedział o standardzie złota.
      Przeczytałem. Pieniądz to jest zaufanie, że jutro za 1gram złota, czy też papierek z nadrukiem 100PLN kupię te same dobra co dziś, jego forma nie jest istotna. W historii ludzkości zawsze "grupy nacisku" dopuszczały się psucia pieniądza. Rozwiązaniem tego problemu jest faktycznie zlikwidowanie tego nacisku ale można o dokonać tylko i wyłącznie w jeden sposób, przez likwidację 80% wydatków budżetowych, nie ma innego sposobu, tego mi właśnie brakuje w wypowiedzi pana Falkowskiego

      Jak na zwolenników wolności dziwne sa te ich zakazy dokonywania inwestycji.
      Co?
      Cytat Napisał WF Zobacz post
      powrót do stuprocentowych rezerw bankowych
      Jak to powrót? Niby gdzie i kiedy tak było? Bank funkcjonuje w ten sposób, że środki zebrane od deponentów przekazuje na inwestycje, to już w biblii tak o tym pisali, nie ma się co na tą działalność obrażać, nie ma też przymusu korzystać z usług bankowych. Co więcej, jeżeli bank ze 100% rezerwą to taki świetny pomysł to pan WF powinien raczej sam założyć taki bank, skoro znalazł swoja niszę.
      Bo rozumiem, ze skoro postuluje powrót do 100% rezerw to ma na myśli rezerwy obowiązkowe, czy się mylę.

      Z tą ciężkoscią i nieporęcznością złota, to dosyć dziwne stwierdzenie. 1 g wart jest dziś 120 PLN. Banknot 100 PLN waży ok. 0,9 g, co daje około 111 zł na gram.
      Masz rację, że przy dzisiejszych cenach to już nie jest jakiś istotny argument. Ale płacenie kartą jakież jest wygodniejsze! Nie ma kłopotu z uszykowaniem gotówki, wydawaniem reszty ...

      Ten wywiad to forma reklamy dla LSA, czyżby aż tak było kiepsko z uczestnikami?
    1. Avatar angelicja
      angelicja -
      http://tiny.pl/h79ct - link do wykopu, pomożecie? :)
    1. Avatar Aregirs
      Aregirs -
      Cytat Napisał stachu Zobacz post
      Ważne jest jeszcze ...?
      Cytat Napisał W. Falkowski w wywiadzie, do którego odnosi się stachu Zobacz post
      Zbyt łatwy pieniądz daje mylący sygnał, który przedsiębiorcy interpretują jako wzrost popytu.
      Znów sprawiasz wrażenie, jakbyś nie czytał dokładnie tego, co krytykujesz. Dodruk pieniądza zaburza system cen.

      Cytat Napisał stachu Zobacz post
      Ustawa mówi w czym płacić podatki i regulować długi
      To nie byle co. A czy ta ustawa mówi tylko o tym (z ciekawości pytam, nic nie insynuuję)?

      Pieniądz to jest zaufanie, że jutro za 1gram złota, czy też papierek z nadrukiem 100PLN kupię te same dobra co dziś, jego forma nie jest istotna.
      Ale nie zagwarantuje Ci tej pewności monopolista, który może drukować ten pieniądz. W idei pieniądza towarowego chodzi o to, że jego psucie to nie jest taka prosta sprawa jak papierowego. Stąd przypuszczenie, że konkurencja na wolnym rynku doprowadzi do pieniądza towarowego - bo przecież postulat, przedstawiony przez pana Falkowskiego, mówi przede wszystkim o urynkowieniu pieniądza. Rynek znajdzie lepsze rozwiązanie niż ustawodawca.

      Bank funkcjonuje w ten sposób, że środki zebrane od deponentów przekazuje na inwestycje, [...], nie ma się co na tą działalność obrażać
      Na wolnym rynku byśmy się przekonali, jak by to wyglądało. Jedni klienci woleliby bezpieczniejsze depozyty, inni bardziej ryzykowne, ale dające szanse na odsetki. Teraz wolnego rynku nie ma, więc mamy "wypaczenia".

      Natomiast bank, nie wspominający o ryzyku, a obracający depozytami, czyli taki, który bywa lub jest niewypłacalny, nie ostrzegłszy o tym klienów - prowadzi działalność przestępczą i tak należałoby ją traktować.

      nie ma też przymusu korzystać z usług bankowych. Co więcej, jeżeli bank ze 100% rezerwą to taki świetny pomysł to pan WF powinien raczej sam założyć taki bank
      To nie takie proste, nie mamy w tej dziedzinie wolnego rynku, lecz dość szczelny układ korporacji utrzymywany przez władzę.

      Bo rozumiem, ze skoro postuluje powrót do 100% rezerw to ma na myśli rezerwy obowiązkowe, czy się mylę.
      Ma na myśli wolny rynek.
    1. Avatar Azathoth
      Azathoth -
      http://www.codziennikprawny.pl/pytan...lacic_w_polsce
      Prawa dewizowego ze stycznia 2009 r. zostały zniesione ograniczenia w zakresie dokonywania rozliczeń między rezydentami w walutach obcych.
      to w sumie nie wiem czy można się w złocie rozliczać czy tylko w walutach obych
    1. Avatar Stanisław Chmielewski
      Stanisław Chmielewski -
      Cytat Napisał W. Falkowski w wywiadzie, do którego odnosi się stachu Zobacz post
      Zbyt łatwy pieniądz daje mylący sygnał, który przedsiębiorcy interpretują jako wzrost popytu.
      Cytat Napisał Aregirs Zobacz post
      Znów sprawiasz wrażenie, jakbyś nie czytał dokładnie tego, co krytykujesz. Dodruk pieniądza zaburza system cen.
      Zawsze mnie irytuje jak ktoś chce sprawić by przedsiębiorcy nie popełniali błędów.
      Niech zostawi przedsiębiorców i ich decyzje w spokoju a skoncentruje się na tym co na prawdę istotne, czyli psucie pieniądza i jego dodruku. Bo tylko to jest istotne.
      Łatwy pieniądz w rozumieniu WF to kredyt a nie dodruk pieniądza niestety.

      Cytat Napisał Aregirs Zobacz post
      To nie byle co. A czy ta ustawa mówi tylko o tym (z ciekawości pytam, nic nie insynuuję)?
      Co w tym złego, że każdy ustala w jakiej walucie należy regulować zobowiązania według niego? RP stoi na straży przestrzegania polskiego prawa na terytorium RP i w zamian za to życzy sobie by płacono mu w PLN, co w tym złego? Ty również możesz sobie zażyczyć by Twoi kontrahenci regulowali zobowiązania w $ lub w EURO, wprawdzie w sytuacjach konfliktowych mogą się z tego wykpić wpłacając do depozytu sądowego równowartość w PLN ale to sytuacje dość wyjątkowe.
      Kiedyś chwalił się tym Gwiazdowski, że on się umówił by płacono mu w $.

      Cytat Napisał Aregirs Zobacz post
      Ale nie zagwarantuje Ci tej pewności monopolista, który może drukować ten pieniądz. W idei pieniądza towarowego chodzi o to, że jego psucie to nie jest taka prosta sprawa jak papierowego. Stąd przypuszczenie, że konkurencja na wolnym rynku doprowadzi do pieniądza towarowego - bo przecież postulat, przedstawiony przez pana Falkowskiego, mówi przede wszystkim o urynkowieniu pieniądza. Rynek znajdzie lepsze rozwiązanie niż ustawodawca.
      Tego przyznam się nie do końca rozumiem, rząd polski ma zgodzić się na regulowanie zobowiązania wobec niego w EURO które na potęgę można drukować w Niemczech?
      Rząd polski mówi, że chce aby zobowiązania wobec niego regulować w PLN, czyż to nie jest wolny rynek?

      Regulacje na rynku bankowym to trochę inna kwestia nie wyczytałem tego w tym wywiadzie.
      Bo rozumiem, ze skoro postuluje powrót do 100% rezerw to ma na myśli rezerwy obowiązkowe, czy się mylę.
      Ma na myśli wolny rynek.
      Albo ma na myśli wymóg 100% rezerwy tak jak to powiedział i to ja czytam nieuważnie?
    1. Avatar Aregirs
      Aregirs -
      Cytat Napisał stachu Zobacz post
      Łatwy pieniądz w rozumieniu WF to kredyt a nie dodruk pieniądza niestety.
      Przeczytaj jego odpowiedzi na pytania: W takim razie, jakie są prawdziwe źródła kryzysów gospodarczych? oraz Niektórzy ekonomiści twierdzą, że standard złota jest anachroniczny. Co na to Austriacy?

      Niech zostawi przedsiębiorców i ich decyzje w spokoju a skoncentruje się na tym co na prawdę istotne, czyli psucie pieniądza i jego dodruku.
      Mam wrażenie, że bredzisz.

      W.F.: Psucie/dodruk pieniądza uniemożliwia przedsiębiorcom podejmowanie właściwych decyzji, bo psuje system cen.
      stachu.: Zostaw przedsiębiorców w spokoju i skup się na psuciu/dodruku pieniądza.

      Zawsze mnie irytuje jak ktoś chce sprawić by przedsiębiorcy nie popełniali błędów.
      A mnie irytuje jak ktoś nie chce, żeby władza nie sprawiała, że nie będzie możliwe nie popełnienie błędu, bo nie będzie sprawnie funkcjonował rynkowy system cen.

      Co w tym złego, że każdy ustala w jakiej walucie należy regulować zobowiązania według niego? RP stoi na straży przestrzegania polskiego prawa na terytorium RP i w zamian za to życzy sobie by płacono mu w PLN, co w tym złego? Ty również możesz sobie zażyczyć by Twoi kontrahenci
      Primo: RP nie ma kontrahentów, lecz podatników. To znaczna różnica.
      Secundo: RP nie jest normalnym podmiotem na rynku, bo reguluje transakcje innych podmiotów. Ustawa nie mówi wyłącznie o tym, czym płacić podatki.

      regulowali zobowiązania w $ lub w EURO, wprawdzie w sytuacjach konfliktowych mogą się z tego wykpić wpłacając do depozytu sądowego równowartość w PLN ale to sytuacje dość wyjątkowe.
      A mogę zażądać regulowania zobowiązań w złocie, węglu, soli albo aluminium, tak by nie mogli się wykpić?
      A to, że mogą się wykpić od $, Euro czy czegokolwiek - to nie jest byle co.

      Przecież jaki problem można sobie kupić złoto, nie rozumiem o co im chodzi.
      A mogę wystawić w sklepie towary i naklejki z cenami: "2kg węgla", "1kg soli", "10g złota"?

      Cytat Napisał Aregirs Zobacz post
      Ale nie zagwarantuje Ci tej pewności monopolista, który może drukować ten pieniądz. W idei pieniądza towarowego chodzi o to, że jego psucie to nie jest taka prosta sprawa jak papierowego. Stąd przypuszczenie, że konkurencja na wolnym rynku doprowadzi do pieniądza towarowego - bo przecież postulat, przedstawiony przez pana Falkowskiego, mówi przede wszystkim o urynkowieniu pieniądza. Rynek znajdzie lepsze rozwiązanie niż ustawodawca.
      Tego przyznam się nie do końca rozumiem
      Jak ktoś ma wyłączność na emisję pieniądza, pieniądz jest papierowy i ten ktoś ma prasę drukarską, to sprzyja to nadmiernej podaży pieniądza.

      Chodzi o to, by prawo nie regulowało tego, czym się reguluje zobowiązania, żeby każdy mógł wydać własną walutę, żeby każdy mógł używać jako pieniądza tego, co mu odpowiada, żeby rynek wyłonił najlepsze rozwiązania.

      rząd polski ma zgodzić się na regulowanie zobowiązania wobec niego w EURO które na potęgę można drukować w Niemczech?
      Wali mi to; nie wiem, na co ma się zgodzić, na razie to on niestety narzuca warunki.

      Rząd polski mówi, że chce aby zobowiązania wobec niego regulować w PLN, czyż to nie jest wolny rynek?
      Nie.

      Albo ma na myśli wymóg 100% rezerwy tak jak to powiedział i to ja czytam nieuważnie?
      Czytasz nieuważnie.
    1. Avatar TonyWiPMontana
      TonyWiPMontana -
      Cytat Napisał Adam K. Zobacz post
      Z tą ciężkoscią i nieporęcznością złota, to dosyć dziwne stwierdzenie. 1 g wart jest dziś 120 PLN. Banknot 100 PLN waży ok. 0,9 g, co daje około 111 zł na gram.
      Tak, pozostałe 9zł to podatek
    1. Avatar Stanisław Chmielewski
      Stanisław Chmielewski -
      Przeczytaj jego odpowiedzi na pytania: W takim razie, jakie są prawdziwe źródła kryzysów gospodarczych? oraz Niektórzy ekonomiści twierdzą, że standard złota jest anachroniczny. Co na to Austriacy?
      Odpowiedz
      To na początku XX wieku drastycznie zmniejszono rezerwy obowiązkowe
      i powrót do stuprocentowych rezerw bankowych gwarantowałyby to, co ekolodzy nazywają „zrównoważonym rozwojem”

      Mam wrażenie, że bredzisz.

      W.F.: Psucie/dodruk pieniądza uniemożliwia przedsiębiorcom podejmowanie właściwych decyzji, bo psuje system cen.
      stachu.: Zostaw przedsiębiorców w spokoju i skup się na psuciu/dodruku pieniądza.
      No dobrze, to już wiemy, że potrafisz używać słów powszechnie odbieranych jako obraźliwe. A potrafisz wyjaśnić co WF rozumie pod zagadnieniem rezerwy stuprocentowej o której wspomina?

      A mnie irytuje jak ktoś nie chce, żeby władza nie sprawiała, że nie będzie możliwe nie popełnienie błędu, bo nie będzie sprawnie funkcjonował rynkowy system cen.
      Rozumiem, że sugerujesz, że powinienem chcieć aby władza sprawiła, że możliwe będzie popełnianie błędu? WTF?

      Primo: RP nie ma kontrahentów, lecz podatników. To znaczna różnica.
      Secundo: RP nie jest normalnym podmiotem na rynku, bo reguluje transakcje innych podmiotów. Ustawa nie mówi wyłącznie o tym, czym płacić podatki.
      Primo: Niby jaka różnica? Masz paszport.
      Secundo: Jak niby reguluje transakcje innych podmiotów? A o czym jeszcze mówi ustawa?

      A mogę zażądać regulowania zobowiązań w złocie, węglu, soli albo aluminium, tak by nie mogli się wykpić?
      A to, że mogą się wykpić od $, Euro czy czegokolwiek - to nie jest byle co.
      Takie "wykpienie" oznacza zakończenie współpracy dlatego jest to dość wyjątkowa sytuacja.

      A mogę wystawić w sklepie towary i naklejki z cenami: "2kg węgla", "1kg soli", "10g złota"?
      A nie możesz?

      Jak ktoś ma wyłączność na emisję pieniądza, pieniądz jest papierowy i ten ktoś ma prasę drukarską, to sprzyja to nadmiernej podaży pieniądza.

      Chodzi o to, by prawo nie regulowało tego, czym się reguluje zobowiązania, żeby każdy mógł wydać własną walutę, żeby każdy mógł używać jako pieniądza tego, co mu odpowiada, żeby rynek wyłonił najlepsze rozwiązania.
      Oczywiście, zgadzamy się w kwestii, że dodruk pieniądza jest niegodziwym podatkiem nałożonym na posiadaczy pieniądza. O tym nie musimy dyskutować.
      Wystarczy aby prawo ograniczyło wydatki budżetowe do niezbędnego minimum: armia, policja, sądy, ..., wiadomo,
      i to wystarczy. Nie rozumiem o co Ci chodzi. Piszesz, że: "każdy mógł używać jako pieniądza tego, co mu odpowiada" no więc rząd RP chce używać PLN.

      Wali mi to;
      Tak to się teraz mówi? Kiedyś idąc ulicą słyszałem jak pewni przechodnie mówili: "wali mnie to" ale oni pewnie byli pod wpływem alkoholu.

      nie wiem, na co ma się zgodzić, na razie to on niestety narzuca warunki.
      Przecież przed chwilą sam pisałeś, że każdy ma decydować. No więc rząd RP decyduje, o co Ci chodzi?

      Albo ma na myśli wymóg 100% rezerwy tak jak to powiedział i to ja czytam nieuważnie?
      Czytasz nieuważnie.
      Zobaczymy, zaraz wyślę e-maila do pana Falkowskiego zobaczymy co on rozumie pod hasłem rezerwy stuprocentowej.
    1. Avatar Aregirs
      Aregirs -
      ---
      Cytat Napisał stachu Zobacz post
      Primo: Niby jaka różnica? Masz paszport.
      Secundo: Jak niby reguluje transakcje innych podmiotów? A o czym jeszcze mówi ustawa?
      Primo: Jak w mojej okolicy pojawi się gang i będzie żądał ode mnie co tydzień 1000 zł to można powiedzieć, że ja i gangsterzy jesteśmy kontrahentami, bo przecież zawsze mogę się wyprowadzić do innego miasta. Fajnie.
      Secundo:
      Cytat Napisał stachu Zobacz post
      Ustawa mówi w czym płacić podatki i regulować długi
      ---
      Cytat Napisał stachu Zobacz post
      Przeczytaj jego odpowiedzi na pytania: W takim razie, jakie są prawdziwe źródła kryzysów gospodarczych? oraz Niektórzy ekonomiści twierdzą, że standard złota jest anachroniczny. Co na to Austriacy?
      Odpowiedz
      To na początku XX wieku drastycznie zmniejszono rezerwy obowiązkowe
      (...)
      Dlaczego w cytacie z W.F. nie zacytowałeś całego zdania?
      Cytat Napisał W.Falkowski Zobacz post
      To na początku XX wieku drastycznie zmniejszono rezerwy obowiązkowe i zniesiono standard złota, co pozwoliło tworzyć pieniądz w dowolnych ilościach.
      Przypomnę, że moja zacytowana przez Ciebie wypowiedź odnosiła się do Twojej następującej:
      Cytat Napisał stachu Zobacz post
      Łatwy pieniądz w rozumieniu WF to kredyt a nie dodruk pieniądza niestety.
      [podkreślenie moje]

      Dwoma słowy: Trochę mieszasz.
      ---
      Cytat Napisał stachu Zobacz post
      Rozumiem, że sugerujesz, że powinienem chcieć aby władza sprawiła, że możliwe będzie popełnianie błędu?
      Nie, w języku polskim nie zawsze można usunąć parzyste przeczenia bez zmiany treści.
      ---
      Cytat Napisał stachu Zobacz post
      A nie możesz?
      Po pierwsze: Nie mam pewności czy to byłoby legalne. Ty wiesz? Jeśli obaj nie wiemy, to poprośmy któregoś z forumowych prawników o pomoc.
      Po drugie: Nawet jeżeli to jest legalne, to i tak skutecznie uniemożliwione lub uczynione nieopłacalnym poprzez obowiązek płacenia podatków od sprzedaży i płacenia (tych) podatków w zł.
      ---
      Cytat Napisał stachu Zobacz post
      Oczywiście, zgadzamy się w kwestii, że dodruk pieniądza jest niegodziwym podatkiem nałożonym na posiadaczy pieniądza. O tym nie musimy dyskutować.
      Wystarczy aby prawo ograniczyło wydatki budżetowe do niezbędnego minimum: armia, policja, sądy, ..., wiadomo,
      i to wystarczy.
      Ja tam nie chcę, by państwo miało wydatki, bo nie chcę, by miało przychody ;> Ale zgadzam się, że ograniczanie państwa jest lepszym pomysłem niż jego powiększanie albo zaniechanie zmian. Ale ograniczenie wydatków budżetowych nie rozwiąże problemu emisji pieniądza.
      ---
      Cytat Napisał stachu Zobacz post
      Nie rozumiem o co Ci chodzi. Piszesz, że: "każdy mógł używać jako pieniądza tego, co mu odpowiada" no więc rząd RP chce używać PLN.
      Cytat Napisał stachu Zobacz post
      Przecież przed chwilą sam pisałeś, że każdy ma decydować. No więc rząd RP decyduje, o co Ci chodzi?
      "Transakcje" z rządem są dla wszystkich obowiązkowe i jest to rzecz niebagatelna. Dostrzec to trzeba nawet nie wprowadzając liberalnego lub libertariańskiego wartościowania - z czysto ekonomicznego punktu widzenia: To jest istotne.
      ---
      Cytat Napisał stachu Zobacz post
      Zobaczymy, zaraz wyślę e-maila do pana Falkowskiego zobaczymy co on rozumie pod hasłem rezerwy stuprocentowej.
      Cytat Napisał stachu Zobacz post
      A potrafisz wyjaśnić co WF rozumie pod zagadnieniem rezerwy stuprocentowej o której wspomina?
      Nie omieszkaj spytać go, czy chce, by każdy bank miał obowiązek 100-% rezerwy.
      Przypomnę, że w wywiadzie powiedział coś takiego:
      Cytat Napisał W.Falkowski Zobacz post
      Austriacy nie upierają się przy standardzie złota, lecz przy pieniądzu dostarczanym przez rynek. Co ciekawe, standard złota i powrót do stuprocentowych rezerw bankowych gwarantowałyby to, co ekolodzy nazywają „zrównoważonym rozwojem”. Niestety, ekolodzy kończą swoją refleksję na konstatacji, że należy wprowadzić nowe przepisy, zakazy, limity emisji gazów i ochronę żółwi lub żab, zamiast sięgnąć do istoty problemu.
      (część tego fragmentu [czemu tylko część?] już zacytowałeś)
      Cytat Napisał W.Falkowski Zobacz post
      Najlepiej w ogóle zrezygnować z centralnego zarządzania gospodarką, które teraz jest nagminne, mimo że pokutuje przekonanie, jakoby na całym świecie panował wolny rynek. Państwowe regulacje i centralne plany są potrzebne ministrom gospodarki i komisarzom w Brukseli. Gospodarce i przedsiębiorcom nie są potrzebne, a wręcz im szkodzą, gdyż zawsze zniekształcają rzeczywisty stan preferencji konsumentów. Odgórny nakaz produkowania bananów o określonej krzywiźnie odzwierciedla wyłącznie punkt widzenia grubego komisarza zaciągającego się drogim cygarem i poszukującego uzasadnienia własnej egzystencji, a nie zwykłego konsumenta. I tak jest ze wszystkimi regulacjami.
      Moim zdaniem jasno z tego wynika, że nie chce niczego odgórnie nakazywać, lecz zostawić uczestnikom rynku swobodę decyzji.
      ---
      Cytat Napisał stachu Zobacz post
      Tak to się teraz mówi? Kiedyś idąc ulicą słyszałem jak pewni przechodnie mówili: "wali mnie to" ale oni pewnie byli pod wpływem alkoholu.
      Nie wiem, może nie byli pod wpływem alkoholu. Jesteś z Wielkopolski? Zdarzają się zwroty nieużywane w Wielkopolsce, a używane gdzie indziej - i odwrotnie (to chyba częściej).
    1. Avatar Stanisław Chmielewski
      Stanisław Chmielewski -
      Dlaczego w cytacie z W.F. nie zacytowałeś całego zdania?
      Cytat Napisał W.Falkowski Zobacz post
      To na początku XX wieku drastycznie zmniejszono rezerwy obowiązkowe i zniesiono standard złota, co pozwoliło tworzyć pieniądz w dowolnych ilościach.
      Dlatego że standard złota nigdy nie istniał, istniał jedynie sztywny kurs złota który obowiązywał przez kilkadziesiąt lat a potem się zmieniał, trudno to nazwać standardem. Taki np. metr jako wzorzec długości istnieje już ponad 200lat można więc po woli mówić o standardzie.

      Po pierwsze: Nie mam pewności czy to byłoby legalne. Ty wiesz? Jeśli obaj nie wiemy, to poprośmy któregoś z forumowych prawników o pomoc.
      Po drugie: Nawet jeżeli to jest legalne, to i tak skutecznie uniemożliwione lub uczynione nieopłacalnym poprzez obowiązek płacenia podatków od sprzedaży i płacenia (tych) podatków w zł.
      Pan Gwiazdowski publicznie chwalił się, że ma ustalone z kontrahentami zapłatę w $, wielu właścicieli sklepów żąda czynszu w EURO, istnieje cała procedura jak płacić podatek w przypadku użyczenia czyli wymiany barterowej (towar za towar), nie rozumiem, czego więcej Ci trzeba.

      Ale ograniczenie wydatków budżetowych nie rozwiąże problemu emisji pieniądza.
      Suma zebranych podatków jest równa sumie wydanych pieniędzy, dlatego ograniczenie wydatków rozwiązuje ten problem.

      "Transakcje" z rządem są dla wszystkich obowiązkowe i jest to rzecz niebagatelna. Dostrzec to trzeba nawet nie wprowadzając liberalnego lub libertariańskiego wartościowania - z czysto ekonomicznego punktu widzenia: To jest istotne.
      może przed 89. dziś masz paszport możesz sobie wybrać inny system prawny.

      Moim zdaniem jasno z tego wynika, że nie chce niczego odgórnie nakazywać, lecz zostawić uczestnikom rynku swobodę decyzji.
      Państwa są również uczestnikami rynku konkurujące o najlepszych obywateli :-) Dlatego nie rozumiem, dlaczego nie chcesz pozostawić im decyzji w jakiej walucie mają żądać zapłaty za oferowane usługi.

      Nie wiem, może nie byli pod wpływem alkoholu. Jesteś z Wielkopolski? Zdarzają się zwroty nieużywane w Wielkopolsce, a używane gdzie indziej - i odwrotnie (to chyba częściej).
      Z Poznania, to chyba w Wielkopolsce, Ty też? I serio tak właśnie mówisz?

      E-mail wysłany czekam na odpowiedz
    1. Avatar wf
      wf -
      Cieszę się, że wywiad wywołał dyskusję.
      Odniosę się do kilku wątpliwości, jakie pojawiły się w wypowiedziach dyskutantów.
      1. Rothbard był anarchokapitalistą. Umieściłem go świadomie wśród zwolenników "państwa minimum", decydując się na uproszczenie, choć nie mając poczucia, że popełniam rażący błąd. Szczególnym przypadkiem minimum może być zero. Osobiście sądzę, że dyskusje o tym, czy i jak znieść państwo, są akademickie. Niewątpliwie słusznym celem jest ograniczanie roli państwa w gospodarce i w różnych innych sferach.
      2. Według Austriaków pieniądz jest towarem. Inny pieniądz jest pieniądzem tworzonym ex nihilo. W szczególności pieniądz kredytowy, jakim teraz się posługujemy, jest pieniądzem tworzonym ex nihilo albo za pomocą kredytu, albo za pomocą inflacji.
      3. Według Austriaków funkcja banku polega na przechowywaniu pieniądza. Bank jest magazynem pieniądza i może pobierać opłaty za jego przechowanie (depozyt). Inwestowaniem i wypłatą zysków powinny się zajmować inne instytucje finansowe (fundusze powiernicze, spółki inwestycyjne itp.). Podstawowym źródłem nieporozumień i zakłóceń w sferze pieniądza jest pomieszanie pojęć depozytu i pożyczki. W tej chwili każdy depozyt bankowy jest traktowany jak pożyczka: bank robi sobie z nim, co mu się podoba.
      4. Przechowywanie pieniądza to utrzymywanie stuprocentowej rezerwy bankowej. Inne rozwiązania oznaczają, że bank przestaje być bankiem i wchodzi w rolę funduszu inwestycyjnego. Zasadę 100% rezerwy stosowały banki w przeszłości (np. Bank Amsterdamski), choć z czasem coraz mniej konsekwentnie. W XX wieku został już tylko ślad rezerw: kilka procent.
      5. Standard złota nie jest równoznaczny z koniecznością dźwiganaia ciężkich sakiewek. Bieżące rozliczenia mogą się odbywać za pomocą kart płatniczych i przelewów bez względu na to, jaką postać ma pieniądz zdeponowany w bankach. Czeki i weksle wynaleziono już w starożytności, kiedy nikomu się nie sniło zakładanie banków centralnych.

      O tych sprawach piszą m.in. J.H. De Soto w książce "Pieniądz, kredyt bankowy i cykle koniunkturalne", M.N. Rothbard w książkach "Złoto, banki ludzie - krótka historia pieniądza" oraz "Tajniki bankowości".

      Pozdrawiam

      Witold Falkowski
    1. Avatar Azathoth
      Azathoth -
      Dlatego że standard złota nigdy nie istniał, istniał jedynie sztywny kurs złota który obowiązywał przez kilkadziesiąt lat a potem się zmieniał, trudno to nazwać standardem. Taki np. metr jako wzorzec długości istnieje już ponad 200lat można więc po woli mówić o standardzie.
      według ciebie kryterium tego czy coś jest standardem jest długość trwania ?
      Jak w ogóle rozumiesz stan. zł?
      tak?
      system walutowy, w którym standardowa jednostka pieniądza jest odpowiednikiem wartości określonej wagi złota oraz w którym emitenci pieniądza gwarantują, pod określonymi warunkami, wykupienie wydanych pieniędzy za złoto o tej wadze.
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Standard_z%C5%82ota
    1. Avatar Stanisław Chmielewski
      Stanisław Chmielewski -
      @Aregirs
      Chyba teraz nie masz już wątpliwości, że dzisiejsza ASE reprezentowana przez panów Falkowskiego i Machaja jest bardziej pod wpływem pana de Soto niż Misesa.

      Trochę martwi takie traktowanie poważnych ludzi, jakimi jesteśmy, jak głupków wioskowych, każdy przecież wie jak działa bank i jaką umowę podpisuje.
      Podpisujemy umowę z bankiem i chcemy z tego tytułu czerpać określone korzyści, łatwość dostępu do środków, w kraju, za granicą, możliwość płatności kartą, większe bezpieczeństwo domu, jakieś oprocentowanie i dlatego właśnie zanosimy swoje pieniądze dobrowolnie do banku. Przecież nie ma zakazu z korzystania ze skrytek sejfowych na dworcu PKP.
      Troszkę to martwi, że przedsiębiorcy są głupi i mają zafałszowane dane których nie rozumieją, że przeciętni ludzie są głupi i podpisują umowy z bankiem których nie rozumieją.
      Jakoś ludzie którzy uważają, że są mądrzejsi od innych zawsze wzbudzają moją nie ufność.

      Zabrakło jednak wniosków z wypowiedzi pana Falkowskiego, więc co dalej? Zakaz działalności kredytowej dla firm używających logo "bank"? Przecież to nie ma sensu. Cóż da zmiana nazwy z "bank" na "fundusz" gdy działalność będzie polegać dokładnie na tym samym?

      według ciebie kryterium tego czy coś jest standardem jest długość trwania ?
      No oczywiście. Dziś np. można sobie kupić złoto, istnieje kurs wymiany PLN na złoto, z tym, że kurs ten zmienia się z minuty na minutę i dlatego właśnie nie mówimy o standardzie.
      To o czym piszesz to kurs wymiany, jeżeli chcesz mówić o standardzie to musi on trwać dostatecznie długo, jak długo? Trudno powiedzieć z pewnością 1 sekunda to za mało ale wydaje mnie się, że i 50lat to też troszkę mało, nie sądzisz?
    1. Avatar Azathoth
      Azathoth -
      Nie wiem, według mnie gdyby ktoś ustalił że każdy banknot ma pokrycie w cynie, że np 1zł oznacza 1dekagram cyny z definicji to byłby to standard choćby trwał i minutkę
      Standard – wspólnie ustalone kryterium, które określa powszechne
      gold standard ang., ekon. standard złota, parytet złota, stosunek wartości pieniądza do jednostki złota (grama, uncji)
      a w każdym razie nie możesz wykluczyć że ktoś ma taką definicję
    1. Avatar Stanisław Chmielewski
      Stanisław Chmielewski -
      W takim razie i dziś obowiązuje standard złota bo można sobie nabyć złoto po obowiązującym kursie
    1. Avatar Azathoth
      Azathoth -
      Według tej drugiej definicji może tak,
      ale tak ogólnie to chyba musiało być tak że banknot jest po prostu aktem własności pewnej ilości złota (banknot jedno-funtowy jest aktem własności jednego funtu złota), i nie ma czegoś takie jak kurs.
      Teraz raczej tak nie ma,
      w sumie nie wiem czy tak było kiedyś, rothbard twierdzi ze tak.