Powszechnie znany jest problem opodatkowania handlu. Powszechnie znany, ale często niezbyt dogłębnie, żeby nie powiedzieć, że dziedzina ta jest domeną przesądów. Dlatego spróbuję podjąć się analizy czterech różnych schematycznych wariantów takiego opodatkowania pod kątem często zadawanego w kontekście sprawy pytania: Kto na tym zyskuje, a kto na tym traci. Moim celem nie jest jednak prezentacja specjalistycznego kunsztu, lecz możliwie proste wyjaśnienie kilku kwestii; nie czuję w związku z tym konieczności ciągłego operowania ścisłym „materiałem dowodowym” (o ile w ogóle byłbym w stanie wykonać taką pracę). Tyle słowem wstępu.
Wstępne rozpoznanie sytuacji
Wyobraźmy sobie rynek dowolnego dobra, które nazwiemy X. Są producenci (przyjmijmy, że są również sprzedawcami) X, są zasoby X, są ludzie, czujący potrzebę posiadania X (potencjalni nabywcy). Zapomnijmy na chwilę, że mieliśmy się zajmować jakimiś podatkami. Dobro X może być sprzedawane po różnych cenach, jednak te, które będą dłużej niż chwilowo funkcjonowały na rynku, będą oscylować wokół tzw. rynkowej ceny równowagi, której cechą jest to, że „jedynie po tej cenie wszyscy chętni nabywcy i sprzedawcy mogą dokonać wymiany” [Murray N. Rothbard, Ekonomia wolnego rynku, Fijorr Publishing, Warszawa 2007, Tom I, str. 245] – przy innych cenach będziemy mieli do czynienia z nadmiarem lub niedoborem dobra i ruchem na rynku dążącym do osiągnięcia ceny równowagi. Możemy się pokusić o schematyczne, a wręcz symboliczne, zilustrowanie podaży, popytu i ceny równowagi w formie wykresu:

wykres 1. – dobro X: podaż, popyt i punkt równowagi w warunkach swobodnych
Krzywa popytu przestawia, ile jednostek dobra będą skłonni kupić nabywcy w zależności od ceny. Krzywa podaży przedstawia, ile jednostek dobra będą skłonni sprzedać sprzedawcy w zależności od ceny. Wraz ze wzrostem ceny wielkość popytu maleje, a wielkość podaży rośnie (wielkość popytu/podaży to wartość na osi „ilość”), co jest oczywiste: im coś jest droższe, tym mniej chętnie się to kupuje, a tym chętniej się to sprzedaje. Miejsce przecięcia obu krzywych to punkt równowagi, czyli cena równowagi i odpowiadającą jej wielkość sprzedaży, czyli ilość sprzedawanych sztuk dobra (liczba transakcji, do których dojdzie).
Oczywiście: Przyjęcie, że przedstawione krzywe są półprostymi, jest radykalnym uproszczeniem, a wszystkie wartości liczbowe są hipotetyczne, jak cała sytuacja, ale możemy pominąć ten aspekt sprawy, ponieważ wnioski, do których dojdziemy, będą ogólne – prawdziwe dla różnych dóbr, różnych kształtów krzywych i różnych wartości liczbowych.
Jak widzimy na wykresie, w warunkach rynkowej swobody cena dobra X wynosi 10 zł, a jego sprzedaż (możemy przyjąć, że miesięczna) wynosi 60 sztuk. Nabywcy wydają na dobro X 600 zł, które otrzymują sprzedawcy.
Gdybyśmy stosowali metody Davida Friedmana [Zob. David Friedman, Ukryty ład: Ekonomia życia codziennego, Fijorr Publishing, Warszawa 2008, zwł. str. 64-72 i 115-120], powiedzielibyśmy, że sumaryczna nadwyżka sprzedawców (zysk) wynosi 180 zł (pole figury ograniczonej osią „cena”, krzywą podaży oraz poziomą prostą przechodzącą przez punkt równowagi: (1/2)*6zł*60=180zł), a sumaryczna nadwyżka nabywców (zysk) wynosi 90 zł (pole figury ograniczonej osią „cena”, krzywą popytu oraz poziomą prostą przechodzącą przez punkt równowagi: (1/2)*3zł*60=90zł).
Teraz przypomnijmy sobie, że mieliśmy zajmować się podatkami.
A1. Bezwzględny podatek od sprzedaży
Rozważymy najpierw konsekwencje opodatkowania stałą kwotą sprzedaży dobra X. Przybył wysłannik władców i oznajmił, że każdy sprzedawca ma obowiązek zapłacić mu 3 zł od każdej sprzedanej sztuki dobra X. W jaki sposób wpłynie to na sytuację na rynku? Pierwsze, co należy zauważyć, to to, że nowym zarządzeniem bezpośrednio dotknięci są sprzedawcy, a nie nabywcy. Dlatego nie ma podstaw by przypuszczać, że z powodu podatku zmieni się krzywa popytu, za to wiadomo, że zmieni się krzywa podaży. Jak się zmieni? Sprzedaż sztuki dobra X obciążona jest nowym kosztem o wysokości 3 zł. Sprzedawca, aby był tak samo zainteresowany sprzedażą każdej sztuki dobra, jak przed wprowadzeniem podatku, czyli żeby chcieć sprzedać tyle samo dóbr, musiałby otrzymać za każde o 3 zł więcej. Zatem krzywa podaży przesunie się o kwotę podatku w górę. Pytanie, które można postawić w tym miejscu, brzmi: Czy cena dobra X wzrośnie o 3 zł? – niech w odpowiedzi na nie pomoże nam graficzna interpretacja sytuacji:

wykres 2. – skutki bezwzględnego podatku od sprzedaży
Jak widzimy na wykresie, nowa cena wynosi 11 zł. Widać też, dlaczego sprzedawcy nie mogą zażądać za dobro X kwoty 13 zł – bo wtedy wielkość popytu spadłaby do zera, a oni nie zarobiliby nic. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że nie istnieje żadna ogólna zasada o „wyzerowaniu wielkości popytu”, lecz jest to szczególny przypadek, wynikający z założonych kształtów krzywych i wielkości liczbowych. Ogólną zasadą jest natomiast to, że sprzedawca nie może podnieść ceny o wysokość podatku i się nim nie przejąć, bo wtedy poniósłby zbyt dużą stratę wynikającą ze spadku wielkości popytu. Wynika to z faktu, że krzywe popytu są pochyłe, a nie pionowe, co z kolei wynika z prawa popytu, które głosi, że wraz ze wzrostem ceny popyt maleje (albo się nie zmienia – ten wariant zostanie skomentowany później).
Reasumując: Nowa cena równowagi wynosi 11 zł, czyli cena wzrosła o 1 zł; nowa wielkość sprzedaży wynosi 40 szt., czyli sprzedaż spadła o 20 szt. Nabywcy wydają teraz na dobro X 440 zł (tj. o 160 zł mniej), które otrzymują sprzedawcy, którzy muszą następnie odprowadzić od tej kwoty 3*40 = 120 zł podatku.
Sprawdźmy teraz, jakie korzyści i straty przyniósł podatek poszczególnym grupom ludzi.
Nabywcy/konsumenci: Cena wzrosła, przez co część nabywców musi zrezygnować z dobra, a reszta płaci za nie wyższą cenę – dla jednych i drugich jest to strata. Nowa D.–Friedmanowska nadwyżka konsumentów wynosi (1/2)*2zł*40 = 40 zł, czyli jest o 50 zł mniejsza.
Sprzedawcy/producenci: Cena wzrosła tylko o 1 zł, a podatek wynosi 3 zł, więc i tak na każdej sprzedanej sztuce dobra sprzedawcy tracą 2 zł względem sytuacji bez podatku. Sprzedaż przy tym spadła i to również stanowi stratę. Nowa D.–Friedmanowska nadwyżka producentów wynosi (1/2)*4zł*40 = 80 zł, czyli jest niższa o 100 zł.
Rządzący: Wpływ pieniędzy z podatku w wysokości 3zł*40 = 120 zł. Zysk.
Podsumowując: Bezwzględny podatek od sprzedaży jest niekorzystny dla producentów i konsumentów, przynosząc korzyść jedynie rządzącym. Gdyby uznać metody wyznaczania generalnych zysków i strat Davida Friedmana za rozsądne, moglibyśmy dokonać bardzo ciekawego spostrzeżenia: Wpływ do budżetu jest mniejszy niż strata, którą ponoszą producenci i konsumenci: 120zł < 50zł+100zł. Można to także wytłumaczyć inaczej: Opodatkowane są tylko te transakcje, które się odbywają, a nie te, które by się odbyły, gdyby nie było podatku. Natomiast wszystkie wymiany, do których by doszło, gdyby nie podatek, przyniosłyby korzyść sprzedawcom i nabywcom (bo gdyby miały nie przynosić, to by się ich nie podejmowali). Stąd ta różnica, pokazująca, że bezwzględny podatek od sprzedaży to nie tylko transfer dobrobytu (do rządzących od sprzedawców i od konsumentów poprzez sprzedawców), ale także zniszczenie, utrata części dobrobytu, czy może raczej niedopuszczenie do jego realizacji.
Zwróćmy na koniec uwagę na to, że cena podniosła się tylko o 1/3 wielkości podatku, co zdaje się działać na korzyść konsumentów. Podobnie rzecz się ma D.–Friedmanowskimi nadwyżkami: nadwyżka konsumentów mniej ucierpiała (w ujęciu bezwzględnym) na podatku. To wszystko dlatego, że w przyjętych założeniach krzywa popytu jest „bardziej pozioma” niż krzywa podaży. Gdyby zreformować założenia początkowe tak, aby zachować początkowy punkt równowagi i wielkość podatku, ale zamienić podaż i popyt „ostrościami nachylenia”, otrzymalibyśmy następujący efekt:

wykres 3. – znaczenie nachylenia krzywych
W tym przypadku nowa cena wynosi 12 zł, czyli wskutek podatku cena rynkowa wzrosła o 2/3 wielkości podatku (nb. tutaj, w przeciwieństwie do poprzedniego układu, przy cenie 13 zł wielkość popytu nie spada do zera). D.–Friedmanowskie nadwyżki odwróciły się tak, jak nachylenie krzywych. Co łatwo zauważyć, mechanizm kształtowania nowej ceny działa na korzyść tej grupy, której krzywa jest „bardziej pozioma”; od nachylenia obu krzywych zależy rozkład obciążenia podatkowego między producentów a konsumentów – i ta zasada dotyczy wszelkiego opodatkowania sprzedaży (przynajmniej tych rodzajów, o których będzie tu mowa, nie wiadomo co komu może przyjść do głowy). Gdyby krzywa popytu była całkiem pionowa, to cena wzrosłaby równo o kwotę podatku, czyli 3 zł. Zatem ci, którzy twierdzą, że opodatkowanie sprzedaży uderza tylko w konsumentów, bo to oni będą płacili wyższe ceny, po prostu przyjmują ukryte założenie, że krzywa popytu – na odcinku, który nas interesuje – jest pionowa, czyli że popyt jest „doskonale nieelastyczny”. Nie jest to absolutnie niemożliwe, prawo popytu dopuszcza bowiem taką możliwość (nie dopuszcza wychylenia w przeciwną stronę). Jednak: Po pierwsze – takie założenie nie jest uniwersalnie uprawnione, sytuacje takie są wręcz rzadkie; waga i możliwość ich występowania pozwalają na to, by się tym wariantem nie przejmować (zwł. w skali „makroekonomicznej”). Po drugie – by cena rynkowa mogła wzrosnąć o kwotę podatku, długość odcinka, na którym krzywa popytu jest pionowa (mierzona w jednostce wymiennej – tu w zł) musiałaby być niemniejsza niż wysokość podatku.
A2. Bezwzględny podatek od zakupu
A co by było, gdyby wysłannik władców kazał płacić 3 zł podatku, ale nie sprzedawcom, lecz kupującym, od każdej zakupionej sztuki dobra X? Podatek stanowiłby koszt dla konsumentów, a nie dla producentów, więc wpłynąłby na krzywą popytu, a nie podaży. Kupujący będzie tak samo zainteresowany opodatkowanym kupnem sztuki dobra po cenie o 3 zł niższej, jak przedtem był zainteresowany jego kupnem po normalnej cenie. Zatem krzywa popytu przesunie się o kwotę podatku w dół.

wykres 4. – skutki bezwzględnego opodatkowania kupna
Nowa cena wynosi 8 zł, czyli cena spadła o 2 zł. Sprzedaż spadła o 20 szt. – do 40 szt.
Rachunek zysków i strat:
Nabywcy/konsumenci: Cena spadła o 2 zł, a podatek wynosi 3, więc skutki są takie, jakby cena wzrosła o 1 zł. Część nabywców rezygnuje z zakupu, a reszta ponosi wyższy koszt każdego zakupu – strata.
Sprzedawcy/producenci: Spadek ceny i sprzedaży – strata.
Rządzący: Wpływ pieniędzy z podatku w wysokości 3zł*40 = 120 zł. Zysk.
D.–Friedmanowskie nadwyżki zmieniły się dokładnie tak, jak w sytuacji przedstawionej na wykresie 2.
Podsumowując: Bezwzględny podatek od zakupu ma takie same konsekwencje, jak bezwzględny podatek od sprzedaży – strata producentów i konsumentów oraz wpływ do budżetu rządzących, który jest, tak jak w poprzednim przypadku, mniejszy niż łączna strata sprzedawców i nabywców
B1. Procentowy podatek od sprzedaży
Analiza podatków bezwzględnych pokazała nam jasno działanie pewnych mechanizmów, dzięki czemu łatwiej nam będzie podejść do odrobinę bardziej skomplikowanego problemu, chociaż lepiej znanego z życia codziennego. Rozważmy, co by się stało, gdyby wysłannik władców oznajmił, że każdy sprzedawca musi oddać mu określoną część ceny każdego sprzedanego dobra. Wiemy, że wpłynie to na krzywą podaży. Każdemu punktowi ze starej krzywej podaży będzie odpowiadał jeden punkt na nowej krzywej podaży, tak że wartość cenowa nowego punktu pomniejszona o stały procent (podatek, którego wysokość (procentową) oznaczymy t) będzie równa wartości cenowej starego punktu – ponieważ sprzedawca będzie tak samo zainteresowany sprzedaniem po nowej cenie i odprowadzeniem podatku jak sprzedaniem bez podatku starej cenie, czyli nowej cenie pomniejszonej o podatek. Z geometryczno-analitycznego punktu widzenia możemy uznać obie krzywe podaży za funkcje ceny od ilości. Oznaczmy: p(n) – stara krzywa podaży, q(n) – nowa krzywa podaży. Zatem możemy sformułować i przekształcać zależność:
q(n)-q(n)*t = p(n)
q(n)*(1-t) = p(n)
q(n) = p(n)/(1-t)
Przyjęliśmy wcześniej, że początkowa krzywa podaży jest półprostą (co było uproszczeniem, ale skoro już takiego uproszczenia się podjęliśmy, to będziemy się go trzymali). Jeśli tak, to można opisać punkty na niej leżące następującym wzorem: p(n) = an+b (gdzie a to współczynnik kierunkowy, a b to przesunięcie). Zatem:
q(n) = (an+b)/(1-t) = (a/(1-t))n+b/(1-t)
Więc nową krzywą podaży musimy również uznać za funkcję liniową, bo ma jeden pierwszopotęgowy argument, współczynnik kierunkowy i przesunięcie. Wiadomo, że t > 0 oraz t < 1, więc a/(1-t) > a i b/(1-t) > b, czyli nowa krzywa podaży będzie przesunięta w górę względem starej oaz „bardziej pionowa” od niej.
Łatwo dostrzec lub policzyć, że taki sam wzrost ceny i spadek sprzedaży jak bezwzględny podatek o wys. 3 zł przyniesie podatek procentowy o wysokości 3/11, czyli w zaokrągleniu 27,27%, którego wpływ na rynek zilustrujemy wykresem:

wykres 5. – skutki procentowego podatku od sprzedaży
Przy naszych założeniach rachunek zysków i strat jest dokładnie taki sam jak przy podatku bezwzględnym od sprzedaży o wysokości 3 zł, czyli producenci i konsumenci tracą, podatkobiorca zyskuje, a oprócz transferu dobrobytu następuje ogólna strata jego części. (Tak, nowa D.–Friedmanowska nadwyżka producentów jest taka sama jak wtedy, chociaż na wykresie wydaje się większa. To dlatego, że pokazana wcześniej metoda jej obliczania zakładała, że na całej długości krzywej podaży uwzględnione są wszystkie koszty – i tak przedtem było, tutaj natomiast koszt podatkowy zmienia się wraz z ceną, ale jak już zostanie ustalona cena rynkowa, to wszystkie sprzedawane dobra będą obciążone stałą kwotą podatku, zależną od tej ceny.)
B2. Procentowy podatek od zakupu
Procentowy podatek od zakupu zmieni krzywą popytu. Każdemu punktowi ze starej krzywej popytu będzie odpowiadał jeden punkt na nowej krzywej popytu, tak że wartość cenowa nowego punktu powiększona o stały procent (podatek, którego wysokość (procentową) oznaczymy t) będzie równa wartości cenowej starego punktu – ponieważ nabywca będzie tak samo zainteresowany kupnem po nowej cenie i odprowadzeniem podatku jak kupnem bez podatku starej cenie, czyli nowej cenie powiększonej o podatek. Przyjęliśmy, że pierwotna krzywa popytu jest półprostą; potraktujmy krzywe podaży jako funkcje ceny od ilości; oznaczmy: f(n) – stara krzywa popytu, g(n) – nowa krzywa popytu.
g(n)+g(n)*t = f(n)
g(n)*(1+t) = f(n)
g(n) = f(n)/(1+t)
A jako że f(n) to funkcja liniowa:
g(n) = (cn+d)/(1+t) = (c/(1+t))n+d/(1+t)
t > 0, więc c/(1+t) < c oraz d/(1+t) < d
Czyli nowa krzywa popytu to półprosta przesunięta w dół względem starej i „bardziej pozioma” od niej.
Łatwo dostrzec lub policzyć, że taki sam spadek ceny i sprzedaży jak bezwzględny podatek o wys. 3 zł przyniesie podatek procentowy o wysokości 3/8 = 37,5%, którego wpływ na rynek zilustrujemy wykresem:

wykres 6. – skutki procentowego podatku od zakupu
Rachunek zysków i strat jest dokładnie taki sam jak przy podatku bezwzględnym od sprzedaży o wysokości 3 zł, czyli producenci i konsumenci tracą, podatkobiorca zyskuje, a oprócz transferu dobrobytu następuje ogólna strata jego części.
Podsumowanie
Nadszedł czas, by zadać pytanie: I co z tego?
Po pierwsze: Jest już jasne, że opodatkowanie handlu obciąża, i producentów/sprzedawców, i konsumentów/nabywców, a nie jedną z tych grup.
Po drugie: Jest jasne, że generalnie opodatkowanie handlu korzyść przynosi tylko tym, którzy zbierają podatki. Tak jak to jest z wszelkimi podatkami.
Po trzecie: Zostało pokazane, że opodatkowanie handlu nie tylko przenosi środki od nabywców i sprzedawców do podatkobiorców, ale także uniemożliwia zaistnienie części dobrobytu, który by powstał w warunkach swobodnego handlu. Ukazana została siła niszcząca, ukryta w podatkach.
Wiktor Banaszewski
Bibliografia
Nie czuł bym się na tyle mądry, by odważyć się poprowadzić tę analizę, gdybym przedtem nie wszedł w posiadanie następująch książek:
David Friedman, Ukryty ład: Ekonomia życia codziennego, Fijorr Publishing, Warszawa 2008
Murray N. Rothbard, Ekonomia wolnego rynku, Fijorr Publishing, Warszawa 2007



Menu
Kategorie






Ostatnie posty
?
Ostatnie wpisy na blogach
Wiadomość